Kilka dni temu zaczepiła mnie grupka jednolicie ubranych, bardzo młodych ludzi.
– Czy podpisze Pan petycję przeciwko podatkowi janosikowemu? Zapytało dziewczę o zjawiskowej urodzie.
– Przykro mi, ale muszę Pannie odmówić, … pewnie Panna nieprzywykła…
– Znaczy Pan nie z Warszawy, skrzywiła się z odrazą.
– Przeciwnie, jestem tubylcem pełnej krwi. Powiedziawszy powyższe, poczułem się lekko zażenowany. Brrr, żeby dać się sprowokować nieznajomej nastolatce do udzielania osobistych wyjaśnień! Tak się jednak składa, że moi dziadkowie, w komplecie, urodzili się i mieszkali w Warszawie. Odnoszę też wrażenie, że tak silne warszawskie zakorzenienie, jak moje, jest zupełnie nietypowe.
– W takim razie powinien Pan podpisać, żeby tyle pieniędzy z naszych podatków nie wypływało z Warszawy – wsparł nieletnią piękność jej kolega.
– Ach, to Kawaler już płaci podatki? Cóż, współczuję, ale jeśli chodzi o moje, to niech lepiej wypływają. Przecież nasza Pani Prezydent, każdą złotówkę zepsuje, zgubi, lub, w najlepszym razie, pozwoli sobie ukraść. Kto wie, może prowincja rządzi się lepiej?
Syk wściekłości uświadomił mi, że mam prawdopodobnie do czynienia z warszawską młodzieżówką rządzącej partii, a więc, bez dwóch zdań, przyszłymi lokatorami ratusza.
* * *
Dziś miasto jest oplakatowane. Na plakatach umieszczono wizerunek niewiasty z uniesioną i lekko odrzuconą do tyłu głową. Jej rozchylone usta i lekko zmrużone oczy, wyrażają stan głębokiego spełnienia i ekstatycznej radości. Ten typ kobiecego portretu Witkacy nazywał „alcoforado”.
„Imieniny Pani Hanki, Stop janosikowemu! Stop drożyźnie!” – głoszą napisy na plakatach pod zdjęciem. Teraz już rozumiemy przyczyny ataku euforii osoby portretowanej, po prostu cieszy się ona swym dorocznym świętem. Pozwólcie zatem Państwo, że przyłączę się do życzeń, dla naszej Pani Prezydent.
Wielmożna i droga (jeszcze jak!) Pani, życzę Pani spokoju. Proszę korzystać z ciężko zarobionego majątku, na dowolnej riwierze, w zdrowiu i dobrostanie. Proszę tylko, dla równowagi, dać spokój nam – mieszkańcom nieszczęsnego miasta. Dać także spokój sobie; z rządami opartymi na bierutowskim prawie połączonymi z korzystaniem z cudzej własności, z podnoszeniem po raz kolejny, o tysiąc procent, opłaty gruntowej, z zatrudnianiem po kilkuset nowych urzędników rocznie. Proszę już nie fundować stadionów ani innych nieruchomości wpływowym mediom, nie przepłacać wielokrotnie projektów i budów, nie bić rekordów Guinnessa niegospodarności. Po prostu sobie odejść, cicho i spokojnie, najlepiej gdzieś, skąd nie ma ekstradycji.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)