Stany Zjednoczone coraz bardziej opuszczają swoich europejskich sojuszników. Obama, w trakcie ostatniego ich spotkania, szeptał Miedwiediewowi do uszka, że po wygranych wyborach będzie bardziej elastyczny wobec żądań Rosji. Niefortunnie dlań mikrofony były zbyt czułe i nagrało się.
Politycy polscy, którzy jak Kwaśniewski i Miller, przestawili się roli z sowieckich administratorów na opcję amerykańską postrzegani są w Rosji jako zdrajcy. Obecnie ważą się losy dwóch z nich - Millera i Siemiątkowskiego. Mogą zostać osądzeni za wpuszczenie do Polski amerykańskich torturowników. Nie lubię tych polityków oraz tej decyzji. Jednak, czy problemy byłych dostojników nie oznaczają, że amerykański parasol został zdjęty nie tylko znad Polski, ale także sponad głów przedstawicieli stronnictwa amerykańskiego? Czy aby nie jest tak, że Rosja, rękami własnego stronnictwa, pragnie tych ludzi pokarać za ich dawną zdradę? Jeśli tak się stanie, będzie to czytelny sygnał dla elit naszej części świata na kogo warto stawiać a na kogo zdecydowanie nie, oraz że jest takie Imperium, które zniewag nie zapomina nigdy.
Amerykanie to rozumieją, ale widocznie jest to część rachunku, który gotowi są zapłacić za brak rosyjskiej reakcji na planowane uderzenie na Iran. To cena wojny, do której przygotowania polityczne i techniczne dobiegają końca. Nie ma się więc kim przejmować, będą dużo większe straty.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)