W sprawie zagrożonego likwidacją Muzeum Techniki, [więcej na ten temat - tu:] odezwały się rozmaite media. To dobrze, chyba tylko szum medialny jest jeszcze w stanie poruszyć zapatrzonych w słupki popularności decydentów. Bo czy da się z nimi normalnie rozmawiać? Obawiam się, żenie słuchają nikogojuż "z zewnątrz". Skąd bowiem biorą im się dane, w których prawdziwość nie móglby uwierzyć nikt pobieżnie choćby znający realia? Min. Kudrycka, ta sama, która odmówiła Muzeum dotacji, zechciała wypowiedzieć się publicznie na temat sytuacji pewnego Instytutu PAN, zapewniając że ludzie, zarabiają tam średnio po 4,5 tys. Złotych. Trochę się zdziwiłem, zadzwoniłem więc do kompetentnej osoby:
- Czy możesz mi zdradzić ile tam u Was zarabia Profesor?
- Zależnie od stażu i funkcji ok. 3 tys.
- A Pani Minister opowiada, że…
- Tak, …wiemy, też nas to zdziwiło, ale ona po prostu całą dotację, którą dostajemy podzieliła przez liczbę pracowników, a przecież większość tych pieniędzy idzie na czynsz i opłaty. Obawiam się, że Pani minister nie bardzo wie o czym mówi. 4,5 tys. nie zarabia u nas nikt, nawet dyrektor.
Wróćmy jednak do sprawy nieszczęsnej dotacji dla Muzeum. Ja bym rozumiał, gdyby za decyzją o zaprzestaniu jej udzielania krył się jakiś program, jakiś pomysł, plan, konkret. "Uważamy że Muzeum trzeba zlikwidować”, albo „zreformować, bo jest jakieś taaaakie nie takie”, albo „ma niewłaściwe kierownictwo, i w dodatku nie nasze”. To byłoby jeszcze zrozumiałe. Ale tu nic! Na zdrowy rozum, ktoś powinien chyba pomóc tej instytucji powstać lub upaść. Od tego mamy administrację państwową, z lekka zresztą przerośniętą. Nawet jeśli uznaliśmy, że NOT, czyli właściciel Muzeum jest raptem, od jakiegoś czasu, instytucją prywatną, to ktoś powinien tego prywaciarza nadzorować, zwłaszcza w kwestii wypełniania ustawowych obowiązków. A tu dalej nic! Nie ma żadnego planu. Jak to zwykle u nas; największą tajemnicą jest brak tajemnicy. Nikt niczego w tej sprawie nie przemyślał, nie zaproponował. Urzędnicy są zaskoczeni, oni "nie wiedzą , pierwsze słyszą , …zarobieni są". Niech się coś samo zrobi! A tu się samo nic się nie robi. „Jeno grzmi samo i samo się błyska”, jak przytomnie zauważył poeta. No i długi same rosną.
Dla wyjaśnienia ta cała nieszczęsna dotacja, to raptem 4 miliony zł. Większe odprawy, po paru miesiącach pracy, otrzymują prezesi państwowych spółek (o likwidatorach tych spółek nie wspominając). Rozczulił mnie także głos właściciela. Otóż, Sekretarz Generalny FS-NT NOT, pan Jerzy Gumiński, na antenie warszawskiego Kuriera Telewizyjnego, powiedział, że jest rozwiązanie tej sprawy bo: „gdyby wystawić zbiory Muzeum na e-bajlu, tym amerykańskim serwerze, to można by osiągnąć miliard złotych”.
Nie znam Pana Gumińskiego, kto wie może to mądry człowiek? Z dobroci serca traktuję więc ten pomysł jako nieudolną prowokację. Prowokacje bowiem powinny mieć to do siebie, że nie ośmieszają swego autora, lecz stawiają innych wobec jakiejś realnej sytuacji (np. zagrożenia lub pokusy) Ta zaś jest słabo realna, z grubsza biorąc łamie bowiem ze cztery różne ustawy.
Ps. Tymczasem na fecebooku trwa akcja „Ratujmy Muzeum Techniki” W czasie jutrzejszej (19.05) „Nocy Muzeów” zjechać się mają na pikietę pod MT swymi zabytkowymi samochodami kolekcjonerzy. Ciekawe, czy uda im się przebić przez „strefę kibica”. Może warto to zobaczyć?
Powstała także strona; http://www.ratujemy-muzeum.pl/




Komentarze
Pokaż komentarze (4)