Stanisław Michalkiewicz napisał niedawno felieton zatytułowany „O wyższości sodomitów nad Żydami”, sugerujący, że wynikająca z holocaustu przewaga moralna narodu żydowskiego zaczyna jakby ulegać atrofii, a wskazówka przesuwa się na korzyść mniejszości seksualnych. Kontrowersyjna teza niepoprawnego publicysty została niedawno zweryfikowana pozytywnie w słodkiej Francji. Otóż, naczelny rabin tego kraju, czcigodny Gilles Uriel Berheim, zechciał napisać esej stanowiący apologię tradycyjnego małżeństwa i krytykę jego modernistycznych wariacji. Jest to obecnie gorący temat we Francji, wspinającej się, za sprawą prezydenta Hollande’a, na kolejne szczyty nowoczesności. Sama praca pt. Homoseksualne małżeństwo, rodzicielstwo i adopcja: o czym się nie mówi, oraz pomysł upowszechnienia jej za pomocą wydania broszurowego, może by jeszcze jakoś uszły Rabinowi na sucho. Niestety książeczka została dostrzeżona w Watykanie, a sam Benedykt XVI, w czasie gdy o jego planowanej rezygnacji Świat jeszcze nie słyszał, czyli tuż przed ostatnimi Świętami Bożego Narodzenia, nazwał broszurę „w najwyższym stopniu poruszającą”. Tego, już było za wiele…
Pewien skromny bloger odkrył nagle, że inna książka, którą czcigodnym Rabin niedawno opublikował, mianowicie Quarante méditations juives (Czterdzieści żydowskich medytacji), zawiera zaskakująco dużo fragmentów niemal żywcem skopiowanych z pracy, uznawanego za twórcę nurtu postmodernistycznego w filozofii, Jeana-François Lyotarda (1924-1998). Rabin, trochę się powykręcał, trochę pomataczył, trochę pozwalał na gostwritera, w końcu jednak przyznał, że tak do końca w porządku to on nie jest i ustąpił ze stanowiska w synagodze. Chyba faktyczne nie jest w porządku, skoro także w innych jego publikacjach, włącznie nawet ze sławetnym Małżeństwem homoseksualnym zaczęto odnajdować fragmenty – powiedzmy łagodnie – wykraczające daleko poza prawo cytatu.
No i proszę, okazuje się, że nawet najgłówniejszy spośród Rabinów słodkiej Francji, nie może w tych strasznych czasach bezkarnie napsioczyć na zdobycze ludu kopulującego inaczej. A gdyby tak poświęcił trochę energii na poznanie naszej słowiańskiej, antysemickiej kultury, poznałby mądrość, której w midraszach brak, głoszącą, że „kto nie z Mieeeciem, tego zmieciem”, i może by się chłop w ten sposób nie podłożył.




Komentarze
Pokaż komentarze