Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski
287
BLOG

Udręczniki

Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski Gospodarka Obserwuj notkę 1

 

 

Spotykam czasem kolegów wydawców, koleżanki też. Los oszczędził mi wszakże znajomości z grona wydawców podręczników szkolnych. Może to i lepiej, nie mam o nich dużo lepszego zdania niż o producentach amfetaminy. Żeby wyjaśnić czemu wypowiadam się tak mocno, zrelacjonuję fragment rozmowy z pewną panią, przypadkowo akurat dyrektorem uznanego przedsiębiorstwa z mojej branży. Zechciała się ona podzielić za mną garścią refleksji na tematy okołoksiążkowe. Usiłowałem w odpowiedzi ponarzekać na dobór lektur i sposób wykorzystania książek w procesie kształcenia naszych dziatek. A ona na to:

Mnie już – Panie Dariuszu – nie interesują kolejne reformy szkolnictwa. Mnie już nawet nie interesują listy lektur i zakres wiedzy, której oświata mam zamiar wpoić mojej córce. Mnie interesuje już tylko to, że ona w tej swojej drugiej klasie ma dwadzieścia cztery podręczniki i że musi je stale ze sobą nosić, bo one są jednocześnie zeszytami do ćwiczeń. W dodatku są drukowane na kredzie, żeby było drożej. Papier kredowy jest oczywiście znacznie cięższy offsetowego i prawie nie da się na nim napisać. Te dwadzieścia cztery podręczniki są w sumie cięższe niż moja córka.

Faktyczne, "Pana Tadeusza", i "Trylogię" przyzwoici rodzice, jakoś w dzieciaka wmuszą w domu, tak jak było za caratu, ale gdzie znajdzie się tylu rehabilitantów? Na kręgosłupie mało kto się zna, to niemal ezoteryka.

Papier kredowy pozwala osiągną ładniejsze kolory i uzyskać wyższą cenę. Mafia podręcznikowa robi to, co każda mafia optymalizuje zysk. Ale, co robi ministerstwo? Czy ktokolwiek tam jeszcze myśli? Rozumiem  korupcji nie da się już chyba okiełznać, ale czy oni nie mogą kraść przynajmniej z jakąś resztką pomyślunku. Przyzwoity złodziej nie niszczy wokół wszystkiego, co się tylko da. Kieszonkowiec, który zabrał kiedyś portfel mojej żonie, odesłał nam w kopercie wszystkie dokumenty i zdjęcia. Widać był na wyższym poziomie moralnym od szefów naszej oświaty. Ja wiem, że trzeba było stworzyć taki system, aby wszyscy rodzice musieli co roku kupować monstrualny komplet nowych podręczników-udręczników, to element złodziejskiego fachu, ale nie zachować nawet pozorów dbałości o uczniów? …Już tak całkiem nic… Powieści wydaje się teraz na papierach sztucznie napowietrzanych, są lekkie jak piórko, nie można by tak z podręcznikiem?

Po wtóre, ciekawe czy którykolwiek z urzędników widział kiedyś dowolny amerykański film ze szkołą w tle. Tam są szafki, nic egzotycznego, u nas na basenach też są.  Dzieciak na przerwie wyciąga potrzebną książkę czy pomoc szkolną, nie nosi jej do domu, nie ciągnie ze sobą wózków niczym „cielęca baba” z czasów Gierka. Czy to takie trudne postawić szafki na korytarzu? Dlaczego to, co wydaje się oczywiste,  jest dla nich to takie trudne?

 

Kazać dzieciakom w fazie wzrostu dźwigać ciężary proporcjonalne do osiągnięć Pudzianowskiego, to ponura zbrodnia.

Polecam się: Dariusz Kozłowski. Cała Nadzieja w korupcji. Felietony i rysunki. Łomianki, Wydawnictwo LTW, 2013, s. 208. Zamówienia: http://www.ltw.com.pl, tel. +48 22 751 25 18 Drodzy komentatorzy, na tej stronie zwalczam przejawy braku szacunku dla bliźniego. Szacunek jest ważny skoro nie umiemy kochać. Myślenie grupowe i partyjnictwo - niemile widziane. Zapraszam wszystkich z ambicjami do suwerenności. Arnold i Polinezja Etiopskie drogi: Odcinek 1 Odcinek 2 Odcinek 3 Odcinek 4 Odcinek 5 Odcinek 6 Odcinek 7 Odcinek 8 Odcinek 9 Odcinek 10 Odcinek 11 Odcinek 12 Odcinek 13 Odcinek 14 Odcinek 15 Odcinek 16 Odcinek 17 Odcinek 18 Odcinek 19 Filipiny: Ania i Józef, czyli seks w małe wiosce Grobowce z pełnym wyposażeniem Synkretyczny taksówkarz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Gospodarka