Blog
Magia obłoków (Magellana)
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
48 obserwujących 132 notki 194157 odsłon
unukalhai, 15 marca 2012 r.

Przepowiednie na każdą okazję

680 8 0 A A A

 

Przepowiednie na każdą okazję
 
Notka niniejsza jest przeredagowaną wersją dwóch tekstów, które wyedytowane zostały w 2009 roku w POLIS MPC pt: „Dlaczego Nostradamus jest wiecznie żywy, albo jak to się robi z „proroctwami” (cz. 1 i cz. 2). Zamieszczam w tym miejscu ich kompilację, gdyż nieskromnie uważam, że są to jedne z moich bardziej udanych tekstów.
           
W zbiorach muzeum Arbaud w mieście Aix-en-Provence we Francji. przechowywana jest książeczka o wymiarach 10 cm x 7,5 cm i objętości trochę ponad 200 stron, a jej egzemplarz został wydrukowany w Lyonie w 1568 roku przez Benoista Rigaud. Ten „biały kruk”, zatytułowany Les Prophéties,  jestuważany za najbardziej zbliżone do oryginalnego tekstu, czyli wzorcowe, całościowe wydanie dzieła Nostradamusa [1], jako że oryginałystrof, pisane odręcznie przez ich autora, nie zachowały się. Najważniejsze dzieło Nostradamusa powszechnie jest znane raczej pod nazwą centurie(„Centuries astrologiques”) [2]. Wspomniany egzemplarz muzealny został sporządzony z edycji,które ukazywały się drukiem w latach 1555 – 1558, aczkolwiek nie zachowały się egzemplarze wszystkich pierwszych wydań. Za życia Nostradamusa opublikowano dziesięć takich ksiąg, zaś ogólna liczba strof, których jego autorstwo jest pewne lub prawie pewne, waha się od 940 do 948. Jak z tego wynika dziesięć centurii nie daje w wyniku tysiąca strof, gdyż część z nich wykreślił albo sam autor, albo wydawcy pierwszych edycji ze względu na, wówczas już oczywistą, nietrafność zawartych w nich przepowiedni. Wspomniana wersja centuriów poddawana była, w okresie już ponad 450 lat (i jest nadal), niezliczonym poprawkom, przeróbkom, zwyczajnym fałszerstwom, jak też ,,twórczym” uzupełnieniom, gdy akurat potrzebne było to dla doraźnych celów autorowi czy redaktorowi kolejnego ich wydania (najczęściej drukowanego we fragmentach). Przeciętny czytelnik nie dysponuje żadnymi możliwościami dokonywania weryfikacji  spreparowanych tekstów poprzez ich porównanie z wydaniem liońskim z 1568 roku i jest w zasadzie bezradny wobec dowolnego chucpiarstwa, skoro tylko jest ono sygnowane imieniem Nostradamus. Dokonywanie manipulacji w tekście centuriów było i jest stosunkowo łatwe ze względu na liczne  pomyłki zecerskie, które najczęściej pojawiały się we wcześniejszych ich edycjach (ówcześni zecerzy byli często półanalfabetami). Błędy literowe, przestawienia znaków, zmiany w wyróżnianiu tekstu kursywą, zmiany interpunkcji i wielkich liter, powielane i twórczo rozwijane  w kolejnych wydaniach, mogły bardzo znacznie zniekształcić tekst w porównaniu do jego wersji pierwotnej (wzorcowej). Błędy popełniane przez zecerów stają się zrozumiałe jeśli uwzględni się, iż  Nostradamus pisał odręcznie bardzo niewyraźnie (można  to stwierdzić na podstawie innych zachowanych jego rękopisów, np. listów). Na dodatek używał w tekstach pisanych dialektu prowansalskiego, a nie było jeszcze wówczas ustalonych jednolitych reguł pisowni języka francuskiego. Wszystko to razem znakomicie ułatwiało i nadal ułatwia przeprowadzanie dowolnych i celowo zamierzonych fałszerstw w treści centuriów.
 
         I właśnie o  takim przypadku  będzie mowa w niniejszym tekście. W wybranym przykładzie, jak w soczewce, skumulowały się wyrafinowane sposoby manipulowania tekstami Nostradamusa [3].
 
Jako przykład posłuży do tego celustrofa 57 z 5 centurii, znana jako proroctwo przepowiadające lot balonu braci Montgolfiere.
 
Oto jej tekst spisany z oryginalnego przedruku dokonanego przez E. Bareste’a [4] (wg oryginału z 1555 r.):
                           LVII
         Istra du mont Gaulsier & Aventin,
         Qui parle trou advertira l’armée:
         Entre deux rocs sera prins le butin,
         De SEXT. mansol failir la renommee.
 
Niestety, współczesny komputerowy edytor tekstu nie ma w czcionkach odpowiednika ówczesnej litery „s”, która, o ile nie występowała na końcu wyrazu, była bardzo podobna do czcionki litery „f”, tyle, że poprzeczka w literze „s” występowała jedynie z lewej strony.
A oto wersja tej strofy w jęz. starofrancuskim, z wydanej w 1672 r. książki autorstwa Theophilusa de Garencierés’a [5] pt.: „The true Prophecies or Prognostications of Michael Nostradamus” :
 
         Istra du Mont Gaulsier & Aventine,
         Qui par le trou advertira l’Armée,
         Entre deux Rocs sera prins le butin,
         De Sext. Mansol failir la renommèe.
 
Wersję tę Garencierés przetłumaczył w ww. książce, napisanej w jęz. angielskim, w taki sposób :
 
         „Wyjdzie na wzgórza Gaulsier i Aventine,
          Ten, co przez otwór Armię zauważy,
          Między dwoma Skałami łup zdobyty będzie,
          Sext. Mansol sławę swą utraci.”
 
Garencierés skomentował powyższy tekst następująco :
 
„Gaulsier i Aventine to dwa z siedmiu wzgórz rzymskich, na które, jak się zdaje, uda się człowiek jakiś, by Armię przyuważyć, a Papież Sextusem zwany złupiony zostanie. Lecz znaczenie słowa Mansol wyjaśnić nie umiem.”
 
 Istotny błąd to zaliczenie Gaulsier do siedmiu wzgórz rzymskich. Aventine oczywiście do nich należy, z kolei nazwa Gaulsier jest we Włoszech, a zwłaszcza w Rzymie, kompletnie nieznana.
 
Kolejny, ale już dwudziestowieczny, interpretator, którego wersja wciąż pojawia się w licznych publikacjach ( a takze tworcze przeróbki innych strof centuriow), to rumuński emigrant za ocean, Vlaicu Ionescu [6], który w opasłym tomie zatytułowanym: ”NostradamusL’Histoire Secrète du Monde” ( „Nostradamus: Tajemnicza historia świata.”) doprowadził interpretację strofy 5/57 do tytułowego wydarzenia lotu balonu konstrukcji braci Montgolfiere. 
 
Aby osiągnąć założony cel, wprowadził spore „poprawki” do brzmienia strofy w wersji znajdującej się w książce Th. Garencierés’a.
 
W wyniku wprowadzonych „ulepszeń” V. Ionescu otrzymał wersję :
 
        Istra de Mont GAULFIER & AVENTIN,
         Qui par le trou advertira l’Armée.
         Entre deux Rocs sera prins le butin,
         De SEXT man. sol faillir la renommée.
 
Tylko z pozoru różnice są nieznaczne. Bo oto mamy de zamiast du, GAULFIER zamiast Gaulsier, AVENTIN zamiast Aventine, SEXT zamiast Sext, oraz man. sol zamiast Mansol. Ale czyż interpretator nie może dokonać żadnych, nawet drobnych poprawek? V. Ionescu wszystkie poprawki uważa za w pełni zasadne, chociaż tylko jedna z nich zgodna jest z wersją przyjętą za „editio princeps”, czyli wydaniem Benoista Rigauda z 1568 r. Ale i ona z jednym, jak się dalej okaże, wcale nie nieważnym  wyjątkiem. Pisownia wyrazu „SEXT” w wydaniu Rigauda pisana jest dużymi literami, Ionescu też tak ją zapisał, ale u Rigauda po tym wyrazie jest kropka, zaś Ionescu ją opuścił. Istnieją dowody, że zarówno ta, jak i pozostałe zmiany, nie należą bynajmniej do drobnych, a ponadto zostały wprowadzone świadomie dla potwierdzenia z góry założonej tezy.
 
Dlaczego akurat takie zmiany wprowadził V. Ionescu? Właśnie ta kwestia zostanie przeanalizowana w dalszej treści tej notki. Niestety, nie będzie to analiza zbyt krótka, a to w myśl reguły, że aby sprostować niedorzeczności zgromadzone w czterech zdaniach nie zawsze wystarczy na to zdań czterdziestu. A bywa, że może być na to zbyt mało i czterystu zdań.
 
Po omówionej wyżej „przeróbce” czterowiersza, V. Ionescu interpretuje go, wedle znanej, skądinąd, metody „z polskiego na nasze”, następująco:
 
„Nadejdzie dzień, w którym armię francuską ostrzeże człowiek znajdujący się pod otworem pewnej maszyny zwanej Montgolfiere, i Rzym również wojnę prowadzić będzie, a w tym czasie Stolica Apostolska pozbędzie się dwóch wspierających ją opok. Chwała papieża z VI przy imieniu utracona zostanie.”
 
Do tych wyjaśnień niezbędne stają się kolejne, bardziej szczegółowe, których
 V. Ionescu, oczywiście, nie skąpi:
„W czasie, gdy nowo wynaleziony balon umożliwi człowiekowi uniesienie się w koszu doczepionym pod otworem, by poznać pozycje Austriaków podczas bitwy pod Fleuresem i powiadomić o nich armię francuską, i kiedy Republika prowadzić będzie wojnę z Italią, traktat w Tolentino (19 luty 1797 r.) odbierze papieżowi Awinion, a bitwa pod Venaissin we Francji i Italii rozszerzy się na prowincje Bolonii, Ferrary i Romany. Niedługo potem (10 luty 1798 r.) przyćmiona zostanie świetność panującego papieża Piusa VI, pozbawionego swej posiadłości i wtrąconego do więzienia. Umrze on w Walencji, obcym kraju.”
 
Któż mógłby się spodziewać, że aż tyle da się wyczytać w banalnym czterowierszu.
 
Stosując dosyć zawiłe wyjaśnienia, udało się V. Ionescu, z wykorzystaniem „metody anagramowej”, przetworzyć pierwszy wers czterowiersza:
 
        ISTRA DU MONT GAULFIER ET AVENTIN
 
w coś następującego :
 
        ETIENNe De MONTGAULFIER AéRo-STaTI AVUs
 
I chociaż dla dodanych liter (napisane z małej litery) V. Ionescu nie podał uzasadnienia, „podrasowany” w taki sposób wers przetłumaczył jako :
 
“Étienne de Montgaulfier, l’ancêtre de l’Aérostat”
 
czyli
 
„Étienne de Montgaulfier, przodek balonu z gorącym powietrzem.”
 
Étienne jest imieniem młodszego z dwóch braci wynalazców. Intrygujące jest natomiast użycie określenia „przodek” w odniesieniu do relacji między człowiekiem i balonem. Ale najbardziej radykalną konfabulację stanowi rozdzielenie wyrazu Aventin w określenie „A-vent-in” (czyli określenie dotyczące wiatru, franc. „vent”). W połączeniu z wyrazem „Mont” (franc. „góra”), na końcu którego w kolejnej „przeróbce” dostawia kropkę, sugerując, iż chodzi o skrót od słowa „montage”, co świadczyć by miało o tym, iż Nostradamus chciał powiedzieć: „montage à-vent-in” tj. unoszony przez wiatr. I czyż nie jest to dokładnie opisana zasada działania balonu? Wypada przyznać, że stanowi taki zabieg nadzwyczaj pomysłową konfabulację. Zwłaszcza, iż rzeczywiście zastosowano wynalazek braci Montgolfiére do obserwacji ruchów wojsk austriackich podczas bitwy pod Fleurusem (26 czerwca 1794 r.), zwycięskiej dla wojsk francuskich za przyczyną, jak niektórzy historycy utrzymują, zastosowania owego wynalazku [7]. A więc, bez dwóch zdań, mamy do czynienia z idealnie „trafioną” przepowiednią. I pomyśleć, że ta cała, tak misterna, spekulacja ma swoje źródło w błędzie zecerskim, czyli pomyleniu bardzo podobnych czcionek „f” i „s”, o czym było już wcześniej. Kluczowa pomyłka, o tak dalekosiężnych konsekwencjach, dotyczy wyrazu „Gaulfier”, w którym zamieniona została czcionka „s” na czcionkę „f”. W poprzednich wiekach, przy stosowaniu ręcznego składu przez zecerów i drukarzy, były to często spotykane błędy. Dotyczyły również innych „lustrzanych” czcionek, czyli np. liter „n” i „u”, albo „d” i „p”. A w przypadku omawianego czterowiersza podobne przestawienie dotyczy wyrazu „mansol”, w którym zamieniono „u” na „n”. Zamiast karkołomnych kombinacji dokonywanych przez V. Ionescu z tym wyrazem, a zwłaszcza jego przeróbce na man. sol, co Ionescu tłumaczy jako skrót od „manus solus” (łac. samotny mężczyzna), albo nawet od „maneus solus” ( łac. mężczyzna, który żyje samotnie ), co uważa on, że oznacza „celibat”, a stąd już prosta(?) konstatacja, że chodzi tu o papieża. Problem w tym, iż w przedruku wydania z 1555 r. dokonanym przez Bareste’a znajduje się wyraz „mansol”, ale z pewnością nie wyraz „man. sol”. To tylko pospolity termin „mausol”, ( mauzoleum ) z równie banalnym zamienieniem lustrzanych czcionek w przedruku. Najbardziej wyraźne jest jednak „preparowanie” tekstu do założonej z góry tezy, polegające na zamianie przedimka „du” na przedimek „de” przed wyrazem „mont”. Dla czytelników nie znających języka francuskiego może to wydawać się niewiele znacząca zmiana. Ma ona jednak decydujące znaczenie dla manipulacji dokonanej przez V. Ionescu. Niestety, konieczna jest dygresja na temat pewnej reguły wynikającej z gramatyki jęz. francuskiego (przypisy) [8].
W czterowierszu 5/57 występuje rzeczownik pospolity „mont” (góra, szczyt), zgodnie z podaną regułą wymaga on przedimka „du”. Ale V. Ionescu z góry założył, iż wyraz „mont” będzie częścią (skrótem) wyrazu „montgolfière”, który jest rzeczownikiem rodzaju żeńskiego i jako taki wymaga przedimka „de la”. Ale Ionescu zamienia tylko „du” na „de”, opuszczając „la”, gdyż użycie samotnego „de” jest oczywiste przed nazwą własną rzeczownika Montgolfier. Tym sprytnym semantycznym trickiem sugeruje, że Nostradamus miał na myśli właśnie nazwisko tej konkretnej postaci historycznej. Tyle, jeśli chodzi o dygresję gramatyczną.
 
Z kolei należy zająć się teraz genezą wyrazu „mausol”, gdyż tak powinien brzmieć poprawny zapis. Aby znaleźć potwierdzenie, iż właśnie taka wersja jest poprawna, konieczna jest dygresja, tym razem natury historycznej. Otóż rodzinna miejscowość Nostradamusa, czyli miasteczko St. Rémy de Provence, już w czasach rzymskich stanowiło ważny ośrodek handlowy, gdyż położone było przy jednej z ważniejszych dróg na linii północ – południe. Rzymianie rozbudowali miasteczko, aż do, już wówczas dużo starszego, Glanum ( Cité des Glaniques - odległe około mili od centrum St. Rémy ), gdzie stacjonował rzymski garnizon. W latach młodości Nostradamusa (mieszkał w St. Rémy do 16 roku życia) z Glanum pozostały tylko ruiny, stanowiące dzisiaj atrakcję turystyczną. Obok ruin wznosiły się inne pozostałości po obecności Rzymian, zwłaszcza dwa monumenty, nazywane „Les Antiques”. Gdy w ich otoczeniu bawił się mały Nostradamus, budowle te liczyły sobie już 14 wieków. I na długo przed jego urodzeniem uważano, że jeden z tych monumentów to grobowiec dowódcy garnizonu rzymskiego imieniem Sextus. Np. we wstępie do pierwszej swojej księgi („Excellent et moult utile Opuscule”) Nostradamus określa siebie jako: „Sextropheae Natus Gallia”, czyli „urodzony w krainie, gdzie znajduje się mauzolem Sextusa”. Na iglicy mauzoleum (jednego z monumentów „Les antiques”) jeszcze dzisiaj można odczytać napis: „SEX.L.M.IVLIEI.C.F.PARENTIBVS.SVEIS.”, co w pełnym rozwinięciu brzmi : „SEX(tus) L(ucius) M(arcus) IVLIEI C(aii) F(illi) PARENTIBVS SVEIS”, co po wykreśleniu nawiasów zawierających domyślniki oznacza : „Sextus Lucius Marcus Julius Caius Filli Parentibus Sueis”. Co prawda, nie jest to typowy grobowiec, ale okoliczni mieszkańcy “od zawsze” nazywali go “Le Mausole”. Wyraz ten we współczesnej francuszczyźnie ma formę „mausolée”.
 
Czyli, można chyba uznać, iż znana jest geneza użycia przez Nostradamusa wyrazu SEXT. w czterowierszu, będącym przedmiotem niniejszej opowieści.
 
U stóp owego mauzoleum znajduje się były klasztor (aktualnie, w niezniszczonej jego części, funkcjonuje przytułek dla psychicznie chorych). Już w XII wieku klasztor ten nazywał się St. Pol de Mausole. Pol to staroprowansalska wersja imienia Paul (Paweł). Stojąc zaś u podnóża Le Mausole, na południe mamy widok na wysoki i postrzępiony masyw górski Les Alpilles ze szczytem, zwanym w wersji ludowej Lion d’Arles ( Lew z Arles ). Szczyt ten na mapach nosi jednak nazwę Mont Gaussier, wcześniej jego nazwa brzmiała Mont Gaulsier, zaś w czasach Nostradamusa używano nazw Gausserius lub Galserius. Możliwe jest zatem, że Nostradamus albo stworzył jakąś kompilację nazw wówczas używanych, albo też ówcześni drukarze popełnili błąd w doborze czcionek. Co więcej, Mont Gaussier i sąsiadujący z nim drugi szczyt (niższy) nazywane są „Les Deus Roches” („dwie Skały”). Tym samym  wyjaśnione zostało pochodzenie  kolejnego terminu z czterowiersza, brzmiącego: „deus Rocs”.  Niższy ze szczytów,  na mapach (tych bardziej szczegółowych ) nosi także  nazwę „Le Rocher des Deus Trous” („Skała z Dwiema Dziurami”). Gdy ktoś patrzy nań od strony Le Mausole wyraźnie dostrzega  dwie olbrzymie dziury w stoku tej góry. Z kolei  widok rozciągający się z jednego z tych otworów pozwala dojrzeć w dole nie tylko całe miasteczko St. Rémy, ale także ruiny Glanum oraz Le Mausole. Miejsce to musiało być idealnym punktem obserwacyjnym dla wartowników strzegących rzymskiego garnizonu stacjonującego w Glanum. Takie, mniej więcej,  byłoby dosyć kompletne rozszyfrowanie genezy zawartości czterowiersza 5/57. Pozostała tylko kwestia nazwy Aventin. W Rzymie na wzgórzu awentyńskim znajdują się ruiny dużej świątyni bogini Diany. Być może, gdyby podobne ruiny odkryto w okolicy St. Rémy, wówczas jasna stałaby się i ta przenośnia, której użył Nostradamus.
 
O poprawności przedstawionej analizy świadczy treść innego czterowiersza ze zbioru centuriów, korespondującego tematycznie z wyżej omówionym.
 
Jest nim czterowiersz oznaczony 4/27, który w cytowanej już pracy Garencierés’a podano w wersji :
        „Salon, Mansol, de Sex, Larc,
         Ou est debout encore la Pyramide
         Viendront livrer le Priuce Denemark,
         Rachat honny au temple l’Artemide,”
czyli
         “Salon, Mansol, Tarascon, Desex i łuk
         Gdzie po dziś dzień stoi Piramida.
         Przyjdą księciu Danii na ratunek.
         Okup haniebny złożą w świątyni Artemidy,”
 
Garencierés w swojej edycji powtórzył błędy zecerskie oraz dodatkowo popełnił własne. Np. nie wiadomo w jakim celu umieścił przecinek na końcu ostatniej linijki, a po słowie Sex nie dostawił kropki. Skorygować nalezy też inne błędy Garencierés’a, wg tego co już wiemy. Odwrócił literę „n” w słowie Prince, podobnie jak literę „u” w słowie Mansol. Najprostszym wyjaśnieniem jest, że powtórzył w swojej edycji „Centuriów” typowe błędy zecerskie. Natomiast słowo Larc w poprawnej francuszczyźnie pisane powinno być jako l’arc (łuk). I okazuje się, że w czterowierszu 4/27 znajdziemy sporo terminów, przy których wcale nie potrzeba nadwyrężać zbytnio fantazji. Salon to Salon de Provence, miejscowość w Prowansji, gdzie Nostradamus spędził dojrzałe lata swojego życia i w której życie to zakończył. Odległe jest niespełna 30 km od St. Rémy de Provence, gdzie się urodził. Le Mausol – omówiony już dość szczegółowo zabytek w pobliżu St. Rémy. Tarascon - miasteczko w Prowansji odległe o około 15 km od St. Rémy. Pozostają zatem do wyjaśnienia i zlokalizowania tylko ów „łuk” i „piramida”. Pomimo tego, zagadka  okazuje się niezbyt trudna, gdyż w  Prowansji zachowało się kilka łuków zbudowanych przez Rzymian. Jeden z nich, naprawdę bardzo widowiskowy, znajduje się w składzie kompleksu Le Mausol, położonego niedaleko St. Rémy. Wiemy, że wzniósł go Juliusz Cezar na pamiątkę swego zwycięstwa, odniesionego w roku 52 przed urodzeniem Chrystusa, nad wodzem Galów – Wercyngoteryksem. Tyle, jeśli chodzi o ów „łuk”. W pobliżu Le Mausol znajduje się również kamieniołom, z którego korzystali już Rzymianie, budując fortyfikacje Glanum i rozbudowując St. Rémy. Obecnie kamieniołom jest jedną z turystycznych atrakcji regionu. W informatorach turystycznych określany jest jako „La Pyramide”. Od dawien dawna tak ten kamieniołom nazywano, z pewnością na długo przed narodzeniem Nostradamusa. A gdy spoglada się z dna wyrobiska na jego zbocza i kamienne ściany, wręcz narzucić się musi  skojarzenie adekwatne do tej tradycyjnej nazwy.
 
Tym sposobem uzyskujemy chyba wystarczająco jasną odpowiedź, jaka  interpretacja okazuje się bardziej logiczna, mniej udziwniona i, nawet intuicyjnie, zgodna z poczuciem tzw. realiów.
 
 
Przypisy
 
[1]Michał de Notredame, ( w łac. wersji: Nostradamus ) urodzony w 1503 r. w St. Rémy de Provence, a zmarły w 1566 r. w Salon de Provence (obie miejscowości w Prowansji, diecezja awiniońska, Francja). Dziadek Nostradamusa - Guy Gassonet - w wyniku edyktu (wydanego w 1501 roku przez króla Francji Ludwika XII) nakazującego Żydom prowansalskim ochrzcić się w Kościele katolickim w ciągu trzech miesięcy pod groźbą konfiskaty mienia i banicji, po przyjęciu chrztu zmienił nazwisko na Pierre de Notredame;
 
 [2] Określenie łacińskie „centurium” odnosi się do księgi zawierającej sto czterowierszowych strof;
 
 [3]niniejszą  notkę t napisałem w oparciu o polską edycję książki pod tytułem ,,Nostradamus bez maski” autorstwa Jamesa Randi, wydanej w 1994 r. przez Dom Wydawniczy ,,Limbus” z Bydgoszczy. Przekładu na język polski dokonała p. Justyna Studniarz, zaś wierszowane utwory Nostradamusa przełożył p. Sławomir Studniarz. Było to pierwsze i jedyne dotychczas wydanie krajowe tej cennej merytorycznie, choć trudno osiągalnej, pozycji;
 
[4]Eugene Bareste (1814-1861) literat francuski. W 1840 r. opublikował całościowy zbiór prac Nostradamusa pt: „Nostradamus. D’Almanach prophetique”;
 
[5] Theophilus Garencieres (1610-1677), ur. w Paryżu, dr medycyny uniwersytetu w Caen, następnie studia na uniwersytecie oxfordzkim. Aptekarz, zielarz, lekarz, astrolog itp., praktykujący w Anglii (gł. Londyn). Jako pierwszy przełożył w całości centurie Nostradamusa na jęz. angielski i opatrzył je własnymi komentarzami;
 
[6] Vlaicu Ionesco (1922-2002). profesor filozofii, ur. w Sibiu (Rumunia), wyemigrował do USA w 1960 r. Zm. w 2002 r. w Nowym Jorku (USA). Liczne prace dot. Piśmiennictwa Nostradamusa;
 
[7] Fleurus, niedaleko Charleroi, wówczas w królestwie Niderlandów, obecnie miasto w Belgii. Balon konstrukcji braci Montgolfiére użyty do obserwacji ruchów wojsk austriacko-holenderskich nosił nazwę przedsiębiorczy („l’Entreprenant”). Po polsku lepiej brzmiało by: zaradny;
 
[8] W języku francuskim rodzaj przedimka stojącego przed rzeczownikiem musi być zgodny z rodzajem tego rzeczownika. Przedimek dla rzeczownika rodzaju żeńskiego (zaczynającego się na spółgłoskę) posiada formę „la”, a odpowiednio dla męskiego, formę „le”. Jeśli rzeczownik będzie użyty w dopełniaczu, przyimek nadający następującemu po nim rzeczownikowi formę dopełniacza brzmi „de”. Dla rzeczowników rodzaju żeńskiego otrzymujemy formę „de la”, zaś dla męskiego „de le”, w skrócie „du”. Czyli, jeśli chcemy napisać np: od (dla) dziewczyny użyjemy „de la femme”. W przypadku zwrotu od (dla) chłopca użyjemy „du garçon”. Natomiast w przypadku nazwy własnej przedimek jest pomijany. Np. zwrot „żołnierz z Paryża” zapisujemy jako „le soldat de Paris”.
 
 
 
Opublikowano: 15.03.2012 14:35.
Autor: unukalhai
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Na ogół bawię się z losem w chowanego

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • wittek 17, ty nieszczęśliwa ofiaro reform edukacyjnych, napisz skąd wiesz , że to są...
  • Ulryk Niemcy za każdego obywatela Polski, który zginął w II wojnie, podeślą nam jednego...
  • londoncity (18.08., 12:17) no i od Ukraińców (za Chmielnickiego), nie wspominając o...

Tematy w dziale Kultura