Blog
Magia obłoków (Magellana)
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
48 obserwujących 132 notki 194157 odsłon
unukalhai, 5 stycznia 2015 r.

Polonofil G.K. Chesterton

1437 9 0 A A A

Nie, treść niniejszej notki nie stanowi satyry politycznej na naszych bliższych i dalszych przyjaciół, na oczach  których psy już kilkakrotnie zjadły polskiego zająca. Zgodnie z tym, co  parę razy wcześniej deklarowałem, bieżąca polityka w wykonaniu tzw. demokratów, czyli rentierów politycznych na etatach opłacanych z budżetu państwa, czyli z kieszeni podatnika,  kompletnie mnie nie interesuje. Wolę pisać o ludziach, którzy jeśli angażowali się w politykę, to robili to za własne środki .Dlatego tematyka na moim blogu dotyczy z reguły czasów niesłusznie minionych. Tak więc notka nie jest satyrą skierowaną pod adresem współczesnych  politycznych muppetów.
A nawet w ogóle  z żadną satyrą nie ma nic wspólnego. Stanowi natomiast przypomnienie postaci szczerego i prawdziwego Przyjaciela Polski.

W numerze 5(1087) londyńskich „Wiadomości” z 29 stycznia 1967 r. znalazł się zapis audycji wyemitowanej  wcześniej na antenie Radia „Wolna Europa” dotyczącej wizyty w Polsce wybitnego angielskiego pisarza, znanego także ze swojej konwersji na katolicyzm (w wieku 47 lat), a mianowicie Gilberta Keitha Chestertona. Wersję wywiadu w jęz.  polskim zredagowała dziennikarka radiowa p. Krystyna Sierzowa.

Przedstawiam zapis tych  fragmentów audycji, które odnosiły się bezpośrednio do przebiegu wizyty pisarza w Polsce w 1927 roku. Kropkami w nawiasie (…) zaznaczyłem opuszczone partie z zapisu audycji znajdującego się w podanym numerze tygodnika „Wiadomości”.

Moim zdaniem, interesujące jest zwłaszcza nadanie rangi wagi państwowej wizycie pisarza, a w związku z tym integralną częścią tekstu są przypisy, które dodałem do tekstu zamieszczonego na łamach „Wiadomości” (wersja w tygodniku była bez przypisów). W trakcie wizyty pisarz odwiedzał różne miejsca w Polsce, gdzie spotykał się z ważnymi postaciami II RP. Z tego względu przypisy umieściłem po każdym fragmencie odnoszącym się do kolejnego etapu ww. wizyty, która miała miejsce w dniach 28.04.-31.05.1927 r., zatem adnotacje w przypisach, dotyczące osób wymienionych w notce, odnoszą się do ich funkcji, pozycji, rangi, stanu rodzinnego, etc.,  z  tego właśnie okresu. I jeszcze jedna uwaga; jakkolwiek na mocy Konstytucji marcowej z 1921 roku pozbawiono znaczenia prawnego wszystkie tytuły arystokratyczne, jednak je  podaję, z zastrzeżeniem, że tytuły takie w zdecydowanej większości dziedziczone mogły być wg zasady „primogene” (wł. primogeniture - pierworództwo), czyli przechodziły jedynie na najstarszego potomka w linii męskiej. Czyli np. młodszy syn hrabiego nie miał formalnego prawa do używania   ww. tytułu, niemniej tradycyjnie dotyczyła taka tytulatura  wszystkich synów. Chociaż wielu z nich świadomie jej  nie używało.

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

„Beaconsfield, miasteczko leżące w hrabstwie Buckingham, chociaż w dokładnym tłumaczeniu znaczy tyle co "pole koło drogowskazu”, powinno się nazywać miastem róż[1]. W czerwcu kąpie się ono w bajecznych kolorach pnących,  krzaczastych i sztampowych róż. Na skraju tego miasteczka mieszkał i tu zakończył życie Gilbert Keith Chesterton, jeden z największych pisarzy katolickich Anglii. Któż nie zna chestertonowskiego Ojca Browna, wspaniałego detektywa w sutannie? Mniej może znane są jego inne powieści i zbiory essayów, nie mówiąc już o poezjach. Szkoda, bo w tych właśnie essayach wypowiadał on swoje poglądy, jakże bardzo interesujące. Można powiedzieć bez przesady, że Chesterton kochał Polskę. Fascynowały go nasze cechy narodowe: odwaga, rycerskość, szczerość gestu, zapalczywość, a nawet pewna buta. Na lata przed wojną przeczuwał to, czego nie przewidywali mężowie stanu l dyplomaci. "Prusak i Rosjanin dogadają się we wszystkim - specjalnie zaś na temat Polski"- pisał w jednym z artykułów, dodając apel do swoich rodaków: - "Zaklinam was, byście dopomogli Polsce ze względu na nasz własny interes". Jakże prorocze to słowa.

Chesterton odwiedził Polskę w r. 1927 i właśnie ta jego wizyta sprowadza mnie dzisiaj do Beaconsfield,  gdzie mieszka jego sekretarka, Miss Dorothy Collins, która mu w tej podróży towarzy-szyła i która posiada oprócz biblioteki, zawierającej wszystkie jego dzieła, całą moc pamiątek po Chestertonie. .Miss Collins wychodzi po mnie na stację I zabiera samochodem do „Tap Meadow"- tak się nazywa dom, w którym mieszka.

Jest to urocza starsza pani, którą znam od wielu lat, więc nie mam trudności w nawiązaniu rozmowy. Na parterze dwa duże, jasne pokoje, to siedziba biblioteki dzieł Chestertona. Gdzie spojrzeć książki: od podłogi prawie do sufitu stoją na półkach, jak żołnierze na warcie honorowej.

Przypis:
[1]
Beaconsfireld, hrabstwo Buckinghamshire. Teren hrabstwa rozciąga się od okolic Reading prawie do Northampton, tj. na płn. - zach. od Londynu. Beaconsfield jest położone w południowej części hrabstwa, niedaleko Reading, na trasie pomiędzy Londynem a Oksfordem, ok. 40 km. na wschód od Londynu;

Opublikowano: 05.01.2015 00:22.
Autor: unukalhai
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Na ogół bawię się z losem w chowanego

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • wittek 17, ty nieszczęśliwa ofiaro reform edukacyjnych, napisz skąd wiesz , że to są...
  • Ulryk Niemcy za każdego obywatela Polski, który zginął w II wojnie, podeślą nam jednego...
  • londoncity (18.08., 12:17) no i od Ukraińców (za Chmielnickiego), nie wspominając o...

Tematy w dziale Kultura