Dziś w TOK FM p. Boni podtrzymał wersję, że decyzja napisania nowej nowelizacji ustawy hazardowej zapadła 30 lipca. Tym samym słynna nowelizacja p. Kapicy miała trafić do kosza.
Boni zaprezentował też nową narrację: w lipcu, zaniepokojeni skokowym przyrostem liczby automatów i związanymi z tym negatywnymi skutkami społecznymi, p. Boni z p. Tuskiem z troską pochylili się nad sprawą i postanowili z tym skończyć. P. Żakowski nie zapytał oczywiście, dlaczego jeszcze przez miesiąc urzędnicy marnowali pieniądze podatników pracując nad skazaną na śmierć ustawą p. Kapicy. Nie zdziwiło go również, że nikt tych urzędników o decyzji p. Tuska nie poinformował.
Nowa narracja jest piękna – taka prospołeczna. Nie wyjaśnia jednak dlaczego, gdy 14.08 przyszedł do p. Tuska p. Kamiński i (wg p. Tuska) poprosił go o ochronę procesu legislacyjnego w sprawie nowelizacji p. Kapicy, p. Tusk mu nie odpowiedział, że już nie ma czego osłaniać? Przeciwnie, p. Tusk podjął się ochrony nieistniejącego procesu legislacyjnego i przez to wpakował się w pułapkę zastawioną przez wrednego Kamińskiego.
Dla przykrycia kłamstw tworzy się nowe narracje, które coraz mniej do siebie przystają. Najfajniejsze w nowych narracjach jest jednak to, że jeżeli ktoś ma jakieś wątpliwości, to automatycznie jest reprezentantem wrednego biznesu hazardowego, z którym tak dzielnie walczy nasz premier. A dziennikarze nadal to kupują…


Komentarze
Pokaż komentarze (4)