To pierwszy wpis, ale nie będzie zawierał tego co powinien. Informacje czego tutaj szukam, kim jestem, jaki jestem postaram się zamieścić w najbliższym czasie. Jednak teraz chciałbym wrzucić to, co niedługo może stracić termin ważności. Tekst napisałem w dniu debaty, lecz dopiero teraz założyłem bloga (witam wszystkich przy okazji). Zadałem sobie to pytanie i myślę, że wasze odpowiedzi mogą mi pomóc:
Wyłączając telewizor, miałem mieszane uczucia, postanowiłem sprawdzić nastroje w sieci. Sam, oceniając przez pryzmat rywalizacji i rozgrywki między Panami Profesorami, ogłosiłbym remis, z lekkim wskazaniem na Jacka Rostowskiego, który lepiej sobie radził przed kamerą. Mimo tego, że przed debatą miałem zdanie o reformie OFE podobne do pana Balcerowicza. Przeczytałem kilka artykułów, komentujących debatę. Polityka zgodziła się ze mną co do wyniku rywalizacji.
Jeden argument Jacka Rostowskiego nie dawał mi spokoju. Mianowicie, chodziło mu o to, że pieniądze aktualnie zarządzane przez OFE, (w 60%) wydawane są na zakup obligacji skarbu państwa. Przez taką praktykę państwo się zadłuża, pożycza pieniądze od swoich obywateli, co negatywnie odbija się na długu publicznym i deficycie. Obecny minister finansów, proponował przeniesienie większości pieniędzy inwestowanych w obligacje do ZUSu, gdzie mogłyby być wykorzystane na (jak mówił Rostowski) reformy szkolnictwa wyższego, budowę dróg i wiele innych. W ten sposób pieniądze te, zamiast być przyczyną coraz większego zadłużania się kraju, stałyby się tegoż motorem napędowym. Brzmiało to dość rozsądnie.
Jednak nadal przeszukiwałem Internet bo niezmiernie byłem ciekaw tego, co o tym myślą inni. Chcąc nie chcąc zawędrowałem na salon24.pl. Przeczytałem kilka krótkich notek, komentarzy a między nimi trafiłem na zapis: „wybitna notka na ten temat”. Kliknąłem, jej treść pozwolę sobie przytoczyć. Pochodzi ona z blogu użytkownika o nicku non serviam (poniżej link do strony):
Czego nie powiedział Balcerowicz?
W trakcie debaty Rostowskiego z Balcerowiczem nie padło jedno zasadnicze zdanie: 60% z puli przekazywanej do OFE i przeznaczone na zakup obligacji emitowanych przez Skarb Państwa, a które mają zostać wrzucone do ZUS, ergo do budżetu państwa w stopniu znikomym zmniejszą tempo zwiększania długu publicznego.
Państwo emituje obligacje po to by je sprzedać, a potem odkupić. Sądzicie państwo, że to państwo nie sprzeda tych obligacji z powodu przesunięcia pieniędzy do ZUS, ergo do budżetu centralnego? Otóż sprzeda, w następnie odkupi.
Efektem tego będzie niższa emerytura obywateli. I tego zasadniczego zdania zabrakło.
Na marginesie, jest oczywistym, że przeniesienie pieniędzy do ZUS to kreacja mająca pozwolić PO wygrać wybory nie ruszając żadnej ważnej reformy socjalnej.
Będąc lekko przekonany po debacie przez pana Rostowskiego nie pomyślałem o tym, że te obligacje I TAK zostaną sprzedane, a państwo I TAK się zadłuży! Nie dodam nic więcej do słów non serviam. Trafia w sedno i pokazuje spojrzenie, o którym wcześniej nie pomyślałem.
Po przeczytaniu tego komentarza, powracam do mojego pierwotnego poglądu, reforma OFE nie jest dobrym krokiem. Oszczędności trzeba szukać, przeprowadzając inne reformy. Ale tak jak słusznie zauważył redaktor prowadzący debatę, Jerzy Baczyński, który, tutaj cytuję Politykę, „postawił kwestię czy zmiany w systemie emerytalnym nie są ucieczką od niekorzystnych politycznie reform, mogących w inny sposób zmniejszyć deficyt finansów publicznych.”
Pozostaje odpowiedzieć sobie na jeszcze jedno pytanie. Czy uzyskanie większej ilości pieniędzy w budżecie kosztem przyszłych emerytur, pozwoli rządowi poprawić warunki życia, doprowadzić do wzrostu gospodarczego? Czy pieniądze z OFE będą kroplą w morzu, czy dzięki nim ‘odbijemy się’ i od tego momentu zacznie się taki wzrost gospodarczy, by za 20, 30 czy 40 lat państwo było zdolne zapewnić socjal na standardach państw zachodnich? Jestem zbyt dużym optymistą? Wrócić na ziemię?
Obiecany link:
http://nonserviam.salon24.pl/289526,czego-nie-powiedzial-balcerowicz


Komentarze
Pokaż komentarze (1)