Smutek w człowieku narasta przed snem, kiedy czyta o dzisiejszych wydarzeniach przed Pałacem Prezydenckim.
Znowu było obrażanie, opluwanie, znowu były nieodpowiednie hasła, pojawił się i sam Palikot.
Zachowania tej grupy nawet nie warto komentować. Ładnie ujęli sprawę Mazurek i Zalewski: "Janusz Palikot zakłada drugą partię. Będzie się ona nazywała jakoś tam. Swe plany Palikot tłumaczył czymś tam i zapowiedział coś tam. Czy to nie cudowne, że Janusz Jakiśtam kompletnie nikogo już nie interesuje?".
Podczas czytania relacji o hasłach zamieszczonych na transparentach osób, które przyszły uczcić m.in. Lecha Kaczyńskiego, pomyślałem sobie, że nie podoba mi się to. Wiem, że słuszna jest sprawa, w imię której tam przyszli, ale "Rząd PO=narastający faszyzm" to nie tylko przesada. To utrudnianie, a nawet uniemożliwianie podjęcia działań mających na celu wyjaśnienie tej sprawy. Przez takich zwolenników, Kaczyński tylko traci.
I nieważne czy to manipulacja, czy takich haseł było 100 czy 2. Istotne, że były, i że media miały się czego uchwycić. Co gdyby Kaczyński powiedział co nieco o charakerze tych transparentów? Apel o ich łagodniejszy przekaz przyniósłby więcej korzyści niż dawanie mediom pretekstu do pokazywania zwolenników PiS jako wariatów. Nie jestem za zaniechaniem polityki dążącej do wyjaśnienie przyczyn tragedii, ale zdecydowanie potępiam oskarżenia i obelżywe słowa na transparentach ludzi gromadzących się co miesiąć przed Pałacem Prezydenckim.
Obraz tych comiesięcznych zgromadzeń byłby o wiele cieplejszy i prawdziwszy...
Wina nigdy nie leży po jednej stronie. Kiedy dwójka ludzi sie pokłóci, dwójka ludzi ma za co przepraszać.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)