Emocje już nieco opadły, myślę więc, że to odpowiednia pora na odświeżenie poglądów.
Napisałem w jednej z moich notek ("Tusk iluzjonista"), że Tusk wytoczył działa przeciwko kibicom, chcąc ukryć niepowodzenia swojego rządu. Poruszyłem ten temat także wcześniej, zwracając uwagę na "Zimną wojnę na stadionach" między liderami dwóch największych partii w Polsce. Zdanie o zimnej wojnie utrzymuję, stadiony stały się miejscem rywalizacji o głosy wyborców. I bardzo źle, bo kibole to poważny problem. Muszę więc nieco poprawić pogląd na zasadność "wojny", rozgrywającej się tym razem na lini rząd=kibice.
W notce o elokwentym premierze napisałem: "Oczywiste, że ta wojna na stadionach to pic na wodę.". Jestem zmuszony poprawić to zdanie, dopuściłem się wtedy niedopatrzenia. Oczywiste, że wojna na stadionach w wykonaniu Tuska to pic na wodę. Bo problem barbarzyństwa chuliganów to już nie jest żaden pic.
Dziwi mnie, że nagle tylu blogerów pała wielka sympatią do kibiców. Dostrzegają perfidność Tuska w walce o głosy a zapominają co to za tałatajstwo. Bo każdy atak na znienawidzony przez nich rząd wpisuje się w ich światopogląd. Teraz, kiedy kibice walczą z rządem, są dobrzy. Wcześniej byli be. Dla mnie nadal są be.
To nie jest tak, że chuligani są na meczach, potem wracają spokojnie do domu i są przykładnymi obywatelami. Tusk walczy z tym co widać w telewizji, na meczach, pomijając to co dzieje się na osiedlach, w miastach. A to co się tam dzieje każdy widzi. Jest zakłócanie spokoju, są zniszczone ławki, przystanki, kretyńskie napisy na murach. Walka z kibicami na stadionach to PR. Każdy pomija inne skutki działalności tych (każdy kto miał do czynienia ten wie) przygłupów.
Chciałbym uwiarygodnić to co napisałem. Opowiem o tym co sam zaobserwowałem, to czego byłem świadkiem.
Siedzi na ławce z piwem lub idzie po chodniku takich kilku z łysymi głowami, za dużym ubraniem, w ręce komórka, włączona muzyka ("jebana policja, jebana policja, jebana"- to popularny zespół wśród moich rówieśników). Na głównej drodze do mojego domu, znajduje sie przystanek. Jest to drewniana budka, z bardzo pochyłym blaszanym dachem. Kiedy się jedzie widać bardzo dokładnie wielki napis farbą na tym dachu: "Jebać Legie". Nadmienię, że sam przystanek doprowadzony do ruiny. Śmieci, puszki po piwie, butelki po wódce, papierosy, smród moczu to normalka. W zimie swego czasu można było zauważyć na ławce czyjeś odchody. To uczniowie jadący rano do szkoły? Ludzie, którzy idą do pracy? Czy ci, którzy wieczorami na tych przystankach przesiadują? I proszę mi nie mówić, że to niekoniecznie są kibice. Chłopak w długich, szerokich, szarych spodniach (jak piżama) kibicuje albo Legii, albo Wiśle, albo Sandecji. Dres bez 'ukochanego' klubu to nie dres. Kolega na pytanie "jak tam Legia w lidze?"(pytanie ironiczne, Legia radziła sobie wtedy bardzo słabo), zaczął wyzywać o dwa lata młodszego chłopaka. A że był pijany, chciał się z nim bić. Wielu kibicujących miejscowej Sandecji deklaruje, że dla niej mogą nawet umrzeć.
Kibice to jest problem, każdy miał do czynienia i każdy widzi to co widzi. Ci ludzie po powrocie do domu, zachowują się tak samo jak na stadionie. I także faktem jest, że gdzie są kibice, tam jest handel narkotykami, chuligaństwo i przemoc. To nie jest propaganda mediów. Wystarczy pochodzić kilka dni do szkoły. Wszystko się przenika. Nie każdy kibic handluje narkotykami, ale większość ma z nimi do czynienia.
A dla wielu komentatorów, kibice są biedni bo ich zły premier Tusk eksterminuje.
Radykalne działania mające na celu rozwiązanie problemu kibiców są potrzebne. Ale Tusk nie proponuje żadnych sensownych działań, nie ma skutecznej polityki wobec barbarzyństwa. Tusk zamyka stadion pod publikę, temat kibiców istnieje, jest poważny. Premier stosuje praktyki prowadzące nie do jego rozwiązania, tylko do poprawienia notowań partii. I to jest fakt, ale...
Działać trzeba na osiedlach, na ulicach. To stąd bierze się bandytyzm na stadionach.I nie jest to problem wytworzony na potrzeby rządu (to raczej problem poruszony na potrzeby rządu), ale realny i bardzo szkodliwy.
Nie podoba mi się reakcja wielu, którzy bronią kibiców, atakują złego Tuska. Widzicie Państwo jedną stronę monety. Drugą jakby specjalnie ignorując bo w przeciwnym razie Wasz atak na rząd byłby za mało wyrazisty i druzgocący. Wielu ludzi, zapomina po drodze o obiektywności, stając się internetową żmiją, plującą jadem w jednym, raz wyznaczonym kierunku.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)