DelikatneChusteczki DelikatneChusteczki
286
BLOG

Coś więcej niż robienie tego co się chce

DelikatneChusteczki DelikatneChusteczki Polityka Obserwuj notkę 7

Jakże przyjemnie było powrócić do odległych już czasów rozwalonych kolan, strupów, codziennego ganiania za piłką. Wszystko za sprawą pierwszej części klasycznej już bajki „Król Lew”. Stanęły mi przed oczami całe dnie wolności, nieskażonej nudnymi obowiązkami szkolnymi- zadaniami i sprawdzianami, uganianiem się za dziewczynami, natłokiem informacji- słowem, światem wolności i swobody. 

Niestety wszystko to skończyło się, odkąd ludzie zaczęli wymagać ode mnie wiele więcej. Odpowiedzialności, poczucia obowiązku, wypełniania go, pomocy, podporządkowania wszelakim przymusom szkolnym oraz większego poczucia przynależności do pewnej wspólnoty. Dawniej była jednostka z garstką kumpli. Tyle, że nadal była to jedność, zabarwiona beztroską. Teraz, kiedy przynależność wymaga solidarności, kiedy z tej solidarności wychodzą postawy takie jak odpowiedzialność za to co się dzieje, „przejmowanie się” wszystkim co naokoło mnie, pozostaje mi pochylić się nad wydarzeniami i spróbować na nie wpłynąć.

Rzeczy ponadczasowe mają pewną właściwość. I ta właściwość prawdopodobnie decyduje o określeniu czegoś ponadczasowym. Czym jest owa właściwość? Rzeczy nieprzeciętnie ponadczasowe mają to do siebie, że można oglądać je, czytać, słuchać, zastanawiać się nad nimi i za każdym razem, kiedy z biegiem czasu stajemy się mądrzejsi, odkrywamy w nich coraz to nowe myśli i wartości. Tak było podczas mojego  seansu sentymentalnego.

Kiedy oglądałem „Króla Lwa” swoją uwagę zwróciłem na rozmowę Mufasy z Simbą. Dochodzi do niej na początku filmu. Mały Simba budzi ojca o świcie, który w ramach obietnicy ma oprowadzić syna po królestwie oraz rozpocząć naukę polowania. Kiedy Mufasa pokazuje ziemie, którymi w przyszłości będzie władał jego syn, dochodzi do dialogu:

 -Spójrz, Simba. Cała ta ziemia opromieniona słońcem to nasze królestwo. Czas panowania każdego króla jest jak słońce- wschodzi i zachodzi. Kiedyś Simba słońce mojego panowania zajdzie, a wzejdzie dla Ciebie jako nowego króla.

-I to wszystko będzie moje? A to takie ciemne miejsce?
-To już nie należy do nas. I nie wolno Ci tam chodzić
-Myślałem, że król może robić co chce…
-Być królem to coś więcej niż robienie tego co się chce.

 

 Piękne i mądre słowa. I niesamowite jest to, że dopiero teraz rozumiem ich całkowity sens. Tak, władza to coś więcej niż robienie tego co się chce. To odpowiedzialność. Każda decyzja to świadomość o konsekwencjach. Za siebie, swoich podwładnych, ludzi na których decyzje władcy, bezpośrednio bądź pośrednio, wpływają.

Czarna ziemia to symbol. To wszelkie normy moralne, prawne, obyczajowe, których władcy nie wolno przekroczyć.

Dzisiaj, władza odcina się od odpowiedzialności. Życie codzienne nieustannie dostarcza nam przykładów dowodzących takiego stanu rzeczy. Jednym z nich, bardzo dobrym, jest sprawa kolejnych już oskarżeń godzących bezpośrednio w Mirosława Drzewieckiego. Kontrowersje pojawiające się, warto odnotować, że nie pierwszy raz, stawiają pod znakiem zapytania jego wiarygodność. Poddają także w wątpliwość istnienie odpowiedzialność ciążacej na osobach sprawujących władzę, wpływających na los milionów rodaków.

Każdy kto oglądał "Króla Lwa" wie, że młody Simba nie usłucha ojca, wkroczy na czarną ziemię i niewiele zabraknie by jego niefrasobliwość skończyła się tragicznie. Podobne zachowania dominują dziś wśród ludzi kierujących naszym państwem. Z tą różnicą, że nie robią tego z powodu swojej niefrasobliwości- to kwestia do indywidualnego  rozważenia. Dzisiejsi wielcy naszej polityki są tymi jednostkami zdominowanymi beztroską, są tymi dzieciakami z rozwalonymi kolanami. Zaintrygowani czarną ziemią ciągle do niej garną.

I bardzo często kończy się to krzywdą dla ludzi, którymi rządzą. Zapominają o odpowiedzialności.

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka