Czytam sobie rozmaite posty i zastanawiam się, czy jest to zbiorowa demencja, czy świadome rżnięcie głupa? Rafał Ziemkiwecz, ma pod swoim postem całą zbieraninę obrońców PRL, którzy atakują jego zdrowy rosądek. Tu znajduję wyjaśnienie, dlaczego dyskutańci chowają się za ksywą. Gdybym miał takie poglądy, również wstydziłbym się pod nimi podpisać.
Wojciech Sadurski, dla odmiany, poprawia nastrój swoich anonimowych kibiców twierdzeniem, że prawda nie może być łączona z wolnością, ponieważ nie jest to kryterium obiektywne. Innymi słowy, próbuje nam wmówić, że prawda zależy od punktu siedzenia. Tu również anonimowi krytycy. Tym razem trącą antysemityzmem, tak jakby domniemane pochodzenie autora tłumaczyło cokolwiek. Czy trzeba dłużej żyć, żeby zrozumieć, że to nie ma żadnego znaczenia, że liczą sie jedynie poglądy?
Żywą dyskusję wywołuje pornografia, jakby była to życiowo istotna dziedzina życia społecznego, często łączy sie ten temat z lustracją, jakby mówiąc: " nie dość że nas krzywdzą za PRLowszczyznę, to jeszcze odbiorą wam gołe tyłeczki", co powinno dać porządany efekt propagandowy w celu jeszcze większego poparcia dla koalicji LID i PO, które znane są z tolerancji zarówno obyczajowej, ale i politycznej.
Jest też post Krzyszfofa Leskiego o samotnym proteście dwóch facetów przeciwko ZMP, mylą mi się te skróty, ZNP. Nie bardzo rozumiem którą manifestację popiera autor, ale tak właśnie powinno wyglądać dziennikarstwo. To ja prosty czytelnik mam sobie sam wyrobić opinię na podstawie podanych faktów.
Generalnie odnoszę wrażenie, że cała gromadka anonimowych dyskutantów rżnie głupa. Nie rozumieją, lub raczej dają nam do zrozumienia, że nie rozumieją co jest grane. Coś tak jak niektórzy agenci tłumaczący podpisanie UBeckiej lojalki patriotyzmem. Skoro to są dziennikarze to nie sądzę, zeby byli tak tępi i nie wiedzieli, że to patriotyzm sowiecki. Wychodzi na to, że uważają nas za wystarczająco tępych skoro mamy uwierzyć w ich patriotyzm.
Na szczęście coś jednak ruszyło. Manifestacja działaczy ZNP spowodowała przesunięcie granicy ze strony rządowej.
Wiceminister Oświaty Mirosław Orzechowski:
"Kandydaci na dyrektorów szkół, którzy nie odetną się od komunistycznego dziedzictwa Związku Nauczycielstwa Polskiego, nie będą mogli zostać dyrektorami"
Mam nadzieję, że nie okaże się to znowu "skótem myślowym" jak to było w przypadku Macierewicza i jego wypowiedzi o ministrach spraw zagranicznych związanych z władzą namiestnikowską.
Może jednak do końca kadencji dojdziemy w końcu do tego, że PRL okaże się tym czym była sowiecką kolonią, ze wszystkimi tego konsekwencjami.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)