Coraz więcej prawdy o szemranych interesach polskiej lewicy, powoduje pęknięcia w ich do tej pory zwartych szeregach. Ostatnie "rewelacje" dotyczą ukochanego prezydenta ciemnogrodu Kwaśniewskiego. Po zeznaniach Dochnala, przyszła kolej na Oleksego, ktory nie wierzy w uczciwość Kwaśnieskiego przy gromadzeniu majątku. Niemal każdy przechodzień z ulicy zna te "rewelacje" od dawna i jedynie organy ścigania oraz "taktowne" media nie wykazywały żadnego zainteresowania. Jedynie "Gazeta Polska" zamieściła na swojej witrynie dokumenty tak zwanej "moskiewskiej pozyczki".
Wychowany jestem w PRLu. Ta sowiecka kolonia przeszła z biegiem lat transformację. Na początku samo posiadanie czegokolwiek traktowane było przez władze jak zbrodnia, często ze skutkiem śmertelnum, pod koniec rabowanie obywateli próbowano ubierać w szaty prawnej legalności. Kiedy ważny towarzysz miał ochotę na czyjąś własność, towarzysze z centrali ustalali nowy plan zagospodarowania przestrzeni, wedle którego porządana posiadłość wypadała po środku mającej tam powstać autostrady. Państwo zmuszone było więc "wtkupić" tą posiadłość po oficjalnej cenie i zapewnić właścicielowi zakwaterowanie zastępcze. Później okazywało sie, że autostrady nie będzie i ważny towarzysz mógł ja sobie "kupić legalnie" po oficjalnej cenie, a następnie sprzedać po cenie rynkowej 10, 20, 40..... razy większej. Kiedy PRL znieniła nazwę na IIIRP, pojawiła sie giełda, a z nią nowe jeszcze bardziej "legalne" sposoby na ponażanie majątku towarzyszy. Ważne jednak kto trzyma władzę.
Dwa tygodnie temu w Australii prime minister Howard zdymisjonował ministra za fakt posiadania akcji, których nie ujawnił. Co kraj to obyczaj.



Komentarze
Pokaż komentarze