Pomału znikają rozmaite niewielkie i średnie zakłady, ale nie ubywa towaru w sklepach, przybywa rownież sklepów. Nie są to już jak dawniej niewielkie sklepiki z pasmanterią, ale supermarkety ulokowane w super-hiper-pałacach sprzedaży i rozrywki. Trudno ustalić do kogo należą te świątynie handlu. Są to korporacje finansowe, anonimowe pieniądze. Czy jest ktoś kto zna rzeczywistych właścicielii Forda, General Motors, Phillipsa, IBM etc. Chodzi mi o ustalenie kto dzisiaj jest tym tłustym kapitalistą, krwiopijcą znanym z czytanek wszystkim dzieciom „obozu komunistycznego”. Kończy sie era „królów” a to krakersów, gumy do żucia, opon. Zaczęła sie epoka anonimowości. Korporacje są teraz nowym „grubym kapitalistą”, a w owych korporacjach kilkanaście osób tworzy radę decydujacą o jej dzialalności. Właścicielami fabryk, sieci slkepów, linii
komunikacyjnych są posiadacze akcji, ale w ich imieniu decyzje podejmują rady (jak w kraju rad). Prowadzi to do takiej sytuacji, że „właściciel” sam siebie zwalnia z pracy w swoim „własnym” interesie. To znaczy jego zwalniają dla dobra firmy. Tymi kolosami zarządzają ludzie, którzy często nie posiadają nawet jednej akcji. Są wynajętymi
managerami. Pamietamy z filmu „Poszukiwana poszukiwany” „zawodowego dyrektora” to już nie jest dowcip, to rzeczywistość na swiatową, kapitalistyczną skale.
Owe korporacje finansowe, obracaja wiekszym kapitalem niż budżet wiekszości państw. Stają się więc de facto dyktatorem. Zatrudniają setki tysięcy ludzi, bezpośrednio i pośrednio, mają w związku z tym władzę o jakiej rząd nawet nie marzy. Groźba zamknięcia swoich interesów w danym państwie zmusza rzady do uleglości (rozmaitych ustępstw). Jak to wyglada w praktyce każdy widzi dookoła siebie. Weźmy wielką miedzynarodową sieć sklepów. Daje ona zatrudnienie tysiącom ludzi z małymi kwalifikacjami i za najniższą pensję, sprzedając miedzy innymi tanie narzędzia z
Chin. Skutkiem tego wykwalifikowany ślusarz narzędziowy traci dobrze płatną pracę, za to jego żona zyskuje pracę z bardzo niską pensją. Zyskuje klient bo może kupić piłę tanio, ale przychodzi czas że i jego praca przesunięta zostaje do Azji. Maleje więc liczba nabywców. Sieć marketów zostaje zamknięta i wszyscy sa bezrobotni, czego się nie da
powiedziec o Chinach. Tam dla odmiany zaczyna brakować ludzi do pracy z powodu doskonałej koniunktury, wiec robotnicy naciskaja na wieksze zarobki i cała kołomyja zaczyna sie od nowa.
W krajach zamożnych takich jak Wielka Brytania, czy Niemcy, lokalnie pozostają wszelakie uslugi. Popyt na te uslugi spowodowany jest tym, że jest tam spora grupa zamożnych ludzi obracajacych tym światowym interesem. Są więc restauracje, pralnie, hotele, warsztaty samochodowe....ale i sprzątaczki, ochroniarze, osobiści trenerzy etc., którym żyje sie zupełnie nieźle.
Ile potrzeba sprzątaczek w Gliwicach? To pytanie teoretyczne, nie mam nic do Gliwic, Koluszek czy Szczytna. Pragnę jedynie uświadomić, że nie wszyscy Polacy mieszkają w Warszawie, gdzie to dzieki zapobiegliwosci Balcerowicza rezyduje polski zalążek udziałowców w miedzynarodowym kapitale.
Złudnym jest myślenie, że tanie produkty są korzyścią dla klientów. Kupując je wyrywamy sami dywanik spod własnych stóp.
Dochodzimy tutaj do klasycznego podziału politycznego na lewicę i prawicę. Pomijając nowe demokracje, lewica finansowana jest przez wielki kapital. Zapleczem lewicy sa związki zawodowe, a te doskonale prosperują w wielkich przedsiębiorstwach, które spokojnie płaca im haracz w zaminan za święty spokój. Nikt lepiej nie będzie „trzymał roboli za twarz” jak związek zawodowy.
Natomiast prawica tradycyjnie opiera sie na drobnych i średnich przedsiębiorcach, czyli na wymierającej klasie. Jest to zrozumiały powód nienawiści związkowców, którzy z trudem utrzymują się w zakładach gdzie każdy każdego zna. Do likwidacji tych zakładów, stojących na drodze postępu wielkiego kapitalu, stosuje się właśnie związki pod pretekstem „obrony ludzi pracy”. Przykładów pełno, ale to osobne zagadnienie.
Globalizacja jest więc realizacją idei Marksa i Engelsa, ponieważ jest „miedzynarodówką” sensu stricto, a środki produkcji są faktycznie w rekach ludzi pracy, tyle że każdy ma minimalny ułamek, nie dający ani poczucia własności ani możliwości rzeczywistej kontroli firmy. Poszczególni obywatele, a tym samym narody tracą kontrolę nad własnym
majątkiem a co za tym idzie i państwem, a zyskują ją elity finansowe, ciała niedemokratyczne, co więcej anonimowe – Wielki Brat.
Dopiero teraz widać jakim wielkim wieszczem był Orwell. Realny komunizm to betka, teraz dopiero się zaczyna jego zmodyfikowana „złośliwa” odmiana.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)