28
BLOG
ZA NASZE PIENIĄDZE
W „retro-konkursie” Jedynki Polskiego Radia od wczoraj pytaniem dnia jest bohaterka piosenki Alibabek „Walentyna” Pytaniem dnia jest: „Kto jest bohaterką piosenki Alibabek?” Skłoniło to mnie do sięgnięcia pamięcią do tych „pogodnych” lat. Było biednie. Było szaro. Było smutno. Nieliczni właściciele prawdziwych dżinsów (jeans – ciągle nie mam pojęcia co obowiązuje w kraju, oryginał czy spolszczenie) przechadali się z dumą drażniąc ubranych w „szariki” kolegów I zdobywając uznanie koleżanek. Symbolem statusu społecznego była zagraniczna pasta do zębów eksponowana w łazienkach, czy „Ajax” do mycia w kuchni. Takie to były „luksusy”, o których większość z nas Polaków mogła jedynie marzyć. W polityce skończyła się już nadzieja na „socjalizm o ludzkiej twarzy”. Gomułkowszczyzna zadomowiła się na dobre I nic nie zapowiadało żadnych zmian. Stałe ceny I stałe (niskie) zarobki, wszystko regulowane ręcznie przez Gomułkę. Wydłużały się jedynie jego przmówienia. Podstawowym problemem mojej mamy było więc takie manipulowanie pensją, by sto złotych „chwilówki” musiało wystarczyć na 5-6 dni nie zaś na półtora tygodnia. Rozrywką dorosłych tych, którzy nie pili w nadmiarze, pozostawały więc wyścigi w kosmosie i nadzieja na to, że wskutek nadmiernego wysiłku Ruskie się skichają. Walentyna Tiereszkowa w tym kontekście, podobnie jak póżniej Hermaszewski stawali się dodatkowymi symbolami ucisku. Wedle zasady im lepiej Ruskim idzie w kosmosie tym mniejsza szansa dla mnie na dżinsy i koszulę non iron.Słyszeliśmy stale o postępie, o rozwoju przemysłu ciężkiego. Budowano huty, kopalnie, fabryki, ale w pobiskim WSSie coraz bardziej wiało smutkiem i nudą. Z perspektywy czasu możnaby zadać pytanie: skoro tak się nam rozwijał przemysł ciężki to co się działo z produkcją? Gdzie podziewały się te setki ton stali, siarki, miedzi. Gdzie podziewały się maszyny, o których z dumą informowała nas propaganda? Nasuwa się jedynie jedna odpowiedź – w ZSRR. Za pieniądze moich rodziców i dziadków latała Tiereszkowa wokół Ziemi, robiąc na złość Amerykanom.W sumie każdy mniej więcej miał jednak świadomość, że jedno co dobre to ten rozwinięty przemysł. Być może nadejdzie kiedyś wolność i my Polacy będziemy mieli coś na początek. Jak pokazała historia IIIRP, były to plonne nadzieje. Dawni dozorcy sowieckiej potęgi w PRL zdązyli sobie rozdać to co jeszcze nadawało się do użytku, pozostawiając nam jedynie rahcunki do płacenia. Ciekawe z jakiego powodu „Jedynka” postanowiła mi to wszystko przypomnieć?



Komentarze
Pokaż komentarze (20)