46
BLOG
Gdyby Gomułka....
Nie został „pierwszym” na fali rozruchów w 1956, ale pozostał w Ubeckim pudle jeszcze kilka miesięcy, byłby dzisiaj celebrowanym antykomunistą takim jak Kuroń. Sam „autorytet” tego faceta drukowanego za granicą, przytłaczałby jego preciwnikiów ideologicznych „wielkością i autentycznością”. Tymczasem byłby to ciągle ten sam sowiecki agent, jedynie bez szczęścia w polityce, sfrustrowany tym, że jego wizja dla Polski nie jest realizowana, ale kto wie może nawet byłby wodzem sił postępu, bo z jego przemówień wynika, że z „postępem” czuł się bardzo związany.Gdyby zaś „komandosom” udało się w 1968 przywrócić wielkość Romana Zambrowskiego, o którego domagali się w czasie manifestacji marcowych. Kuroń zostałby szefem wydziału bezpieczeństwa KC PZPR, a Michnik pomimo młodego wieku zostałby guru od propagandy, być może nawet kimś takim jak Łukasiewicz. Pod wodzą „komandosów” i ich rodziców nasza przyjażń ze Związkiem Radzieckim byłaby jeszcze silniejsza, a dzisiejsza opozycja wymyślałaby PISowi od ‘michnikowszczyzny. Historia PRL toczyłaby się mniej więcej tym samym torem, ponieważ, życie kolonii nie zależy od tego kto jest aktualnym gubernatorem. Decyzje zapadały w stolicy, czyli w Moskwie. Zufany człowiek Łubianki, Jaruzelski pewnie wprowadziłby „Stan Wojenny” bo niezadowolenie społeczne byłoby takie samo. Ekipa „komandosów” poszłaby w zapomnienie. Być może jeden z nich padłby ofiarą napadu.W tej sytuacji dawna opozycja antykomunistyczna, skupiona wokół Gomułki i jego miłośników, która poparłaby „intelektualnie” niezależny związek „Solidarność”, dzieliłaby się dzisiaj i łączyła na coraz to nowe partie, po to by w basenie u Urbana kombinować jakby tu obalić dziesięć przykazań, bo jak wiadomo to automatycznie spowodowałoby, że wszyscy oni staliby się porządnymi ludzmi.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)