Jednym z dowcipów o Gomułce jest parafraza jego przemówienia:
„Kiedy partia mówi, że nie da – to nie da. Kiedy partia mówi, że da ... to mówi”
Gomułka był znany z bardzo długich przemówień, a póżniej specjaliści, czyli dziennikarze przekładali to na język ludzki, a UB wprowadzało w czyn. Nie zawsze jednak kiedy mówił to mówił, niestety spełniał niektóre ze swoich obietnic.
Komunistów dzielimy na:
1) cyników, cwaniaków, ktorzy nie wierzą w żadną ideę, ale korzystają z nośnych haseł marksizmu-leninizmu, a tym bardziej ze skutecznych praktyk stalinizmu w celu zdobycia władzy.
2) Kretynów, naiwniaków, którzy wierzą w te hasła i są ślepi na wszystko co nie pasuje do soc-realistycznego obrazka.
Gomułka chyba należał do tych drugich. Jego kariera polityczna to, więzienie od 1934 do wybuchu Wojny, gdzie został zamknięty po nauczkach w ZSRR. Oraz ponownie po Wojnie gdy towarzysze radzieccy uznali, że jest zbyt „prawicowo-nacjonalistyczny” i zamknęli go na kolejnych osiem lat do 1956.Zdązył jednak być wicepremierem w Rządzie (tak zwanej) Jedności Narodowej od (tak zwanego) wyzwolenia do 1948. Trzeba być oszustem, albo kretynem, bo każde przedsięwzięcie komunistów znaczy dokładnie coś odwrotnego niż oficjalna nazwa.
Zaliczam Gomułkę do drugiej kategorii (zaślepionych ideologicznie), ponieważ ten facet nie dbał o pieniądze, nie dbał w zasadzie o nic co możnaby nazwać luksusem. Sporo czasu zajęło towarzyszom, znim przekonali go by przeprowadził się do skromnego w gruncie rzeczy domku na ul. Frascati z dwupokojowego mieszkania na Saskiej Kępie. Wynika z tego, że mówił prawdę, w którą wierzył. Z pewnością wierzył w nią zaraz po zakończeniu wojny, gdy uczetniczył w tworzeniu PRL z pomocą towarzyszy radzieckich.
Na jednym z wieców w 1945 mówił Gomułka do spędzonych tam robotników:
„ Niektórzy słusznie zresztą krytykowali tytaj stosunki na wyższych uczelniach. Prawdą jest, że są tam profesorowie reakcyjni, ale przecież my profesorów na kursach nie dokształcimy. Profesorowie zdobywają kwalifikacje całe lata, a my przecież jesteśmy u władzy dopiero miesiące. My dopiero możemy wychować naszych profesorów i wychowamy ich na pewno, ale dopiero po latach, po okresie potrzebnym na wychowanie profesora. Musimy pracować przy pomocy tych profesorów, którzy są...”(Głos Ludu Nr329 z 10/12/45).
Dotrzymał słowa, mamy obecnie tą nową kadrę naukową, tą elitę sowieckiej oświaty, owe autorytety zabierające głos w każdej sprawie dotyczącej naszej ojczyzny. Sytuacja się powtarza, mamy taką kadrę jaka jest. Potrzeba czasu na wykształcenie nowej. Na razie więc „musimy pracować przy pomocy tych profesorów, którzy są..”Czego nie ma w tym przemówieniu, to metod jakimi władza sowiecka opanowała sytuację na wyższych uczelniach. Pozostawiono tam jedynie tych profesorów, którzy zgodzili się nie „szkodzić” władzy ludowej. Do dziś wielu studentów pamięta barwne postaci przedwojennych profesorów z ich dziwactwami i ogromną wiedzą. Wielu z nich (profesorów) zgodziło się na taki układ wierząc, że kształcenie młodzieży jest powołaniem i patriotycznym obowiązkiem. Nie manifestując otwartej wrogości do panującego systemu, mogą wychować młode pokolenia porządnych ludzi. Ich era definitywnie skończyła się w 1968.
Gomułka dotrzymał słowa. Mamy obecnie „dobrą” komunistyczną kadrę profesorską. Co tłumaczy ich „obywatelskie nieposłuszeństwo” wobec powrotu niepodłegłej polski. Pod parasolem umowy „okrągłego stołu” przechwali się do dnia dzisiejszego, co wskazuje na to, że rewolucyjne metody są zancznie skuteczniejsze. Czas obecny to czas odwracania ery gomułkowskiej, czas przywracania normalności, zdrowego rozsądku, ale przede wszystkim sprawiedliwości (tej prawdziwej, bez przymiotników). Na razie mamy takich profesorów jakich nam władza radziecka przygotowała, ważne, żeby im przypominać w jakim są miejscu a szczególnie „dobrze przygotowanym” podziękować.



Komentarze
Pokaż komentarze (24)