Globalizacja czyli powtórka z komunizmu. Z prywatnych listów Marksa i Engelsa wyrażnie wynika, że majstrowali nad takim trickiem, żeby tak złapać doprowadzonych do desperacji ludzi pracy fizycznej za tważ, żeby im (robotnikom)to się podobało.
Dziewiętnastowieczny kapitalizm nie wykształcił jeszcze żadnych mechanizmów obronnych. Postępująca degradacja społeczeństwa, zaczynała wzbudzać niepokój. Z tego powodu zaczęły powstawać w Wielkiej Brytanii komisje przy Izbie Lordów, badające sytuację w rolnictwie i przemyśle. Jednym z pierwszych wyników pracy tych komisji był zakaz zatrudniania dzieci, a następnie kolejne zakazy i nakazy regulujące rynek pracy. Ale nie o tym ta bajka.
W tym czasie zdobywał niezwykłą popularność lewicowy, ale nie marksitowski, ruch anarchistów. To było motywem dla Marksa do jego pomysłu na świat. Kierowała nim obawa przed anarchistyczną rewolucją, a wiemy, że wedle niego, rewolucja była nieunikniona w wysoko rozwiniętych państwach Europy Zachodniej. Wymyślił więc system, który miał ocalić instytucję państwa jako takiego, oraz ochronę cywilizacji jako takiej przed totalnym zniszczeniem i powrotem do średniowiecza, oszukując klasę pracującą, że nowa władza będzie rządziła w jej imieniu.
Od kiedy sięga historia, zawsze mamy w jakiejś formie system niewolniczy, zmienia się jedynie samopoczucie niewolników. Sam fakt, że obecnie sami wybieramy sobie pana daje nam wyrażny komfort. Istnieje rownież bardzo realna sznsa, że zdołamy się wykupić na wolność. Komunizm był pod tym względem kaleki, ponieważ odebrał tą szansę. A nadzieja jest doskonałą motywacją dla każdego poszczególnego człowieka.
Kapitalizm nadal oferuje taką sznsę, szczególnie tam gdzie nie przeprowadzano lewackich eksperymentów. To co obserwujemy w dawnym bloku sowieckim, jest ciągle kapitalizmem kalekim, feudalnym. Nie wystarcza sam spryt, pracowitość, pomysł, potrzeba jeszcze należeć do właściwej klasy. Nie bez powodu bogaczy z demoludów nazywamy "oligarchami". Zwykly nawet najbardziej pomysłowy facio nie dostanie całej telekomunikacji kraju za 1/5 jej wartości, do tego z gwarancją, że władza nie wpuści żadnej konkurencji do momentu gdy obdarowany jej nie opchnie za cenę rynkową i nie podzieli się zyskiem. Ale to, mam nadzieję, już się kończy, no chyba że zjednoczona PZPR „obroni demokrację”.
Tymczasem w prawdziwym kapitalizmie odbywa się gra w monopoly. Każdy kto w to kiedykolwiek grał wie, że na końcu zwycięzca bierze wszysko. Tu mam dla wszystkich złą wiadomość, gra w kapitalizm wchodzi w decydującą fazę. Żyjemy w czasach kiedy praktycznie niemożliwe jest ustalenie właściciela. Znika klasa kapitalistów „krwiopijców”, pojawia sie kapitał w czystej postaci, bezosobowy, nieznany, do tego poza zasięgiem prawa i jakiejkolwiek kontroli. To już nie są wielkie międzynarodowe korporacje, to są tak zwane „fundusze”, które kontrolują te korporacje, a może nawet „fundusze” konrtolujące tamte „fundusze”.
W tej sytuacji rządy państw sprowadzane są do roli woźnych, lub pośredników między wymaganiami kapitału, a własnymi obywatelami. Tak więc rozpoczyna się starcie między zebraniem wożnych, a nieuświadomionymi lewakami.
Czsem odnoszę wrażenie, że międzynarodówka specjalnie kieruje na pierwszy front „walki” z globalizmem nieudaczników mchem porośniętych, aby tak zwany "zdrowy rdzeń" społeczeństwa się z nimi nie identyfikował i popierał globalizację. „Zdrowy rdzeń” nie zdaje sobie sprawy, że niebawem straci pracę bo firma przesunie produkcję do Chin, gdzie niewolnik kosztuje taniej.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)