Skoro “Nicea” jest dla nas bardzo dobra, a “podwójna większiść” nie, natomiast “pierwiastek” sam w sobie jest kompromisem, więc naturalnie ocena pozostania przy „Nicei” staje się przegraną. Logiczne nie?
Ci którzy nigdy nie polubią rządu PIS, a braci Kaczyńskich w szczególności, będą teraz szukać powodów do niezadowolenia. Najśmieszniejszym z nich nie jest krytyka skutku, bo jedynie najbardziej zaangażowani ośmielą się krytykować co zostało osiągnięte, narażając się na śmieszność, ale metoda – czyli: „dobrze, że pozostajemy przy nicejskiej metodzie, ale dlaczego dzwonili di siebie, żeby to osiągnąć”.
Okazało się, że Brown również dzwonił i uratował tym samym Europę przed socjalizmem, ale to oczywiście Anglik, w takim razie automatycznie jest to forma elegancka, ale kiedy prezydent rozmawia z premierem, to sam fakt, że są Polakami powoduje, wyłażenie słomy z butów. Nasza „elita” dziennikarska uważa najwyraźniej, że kiedy Francuz czy Anglik pierdnie to też jest to w porządku, a nszym dygnitarzom wolno jedynie wchodzić do samochodu przez bagażnik, a poza tym byłoby lepiej gdyby potakiwali z godnością.
Ale nie z tego powodu jest „ciekawie”.
Ciekawie jest, że pod pozorem ulżenia doli pielęgniarek, szykuje się powstanie sił postępu. Jest to taki sam dobry pretekst jak każdy inny, jeżeli da się jednak przewrócić pierwszy polski rząd od 1939, bo trudno liczyć kilka miesięcy rzadu Olszewskiego, któremu nie dano właściwie nic zrobić.
Najbardziej obrzydliwe jest poparcie dla tej zadymy przez polityków, którzy doprowadzili służbę zdrowia do zapaści. Mieliście 17 lat na reformy towarzysze i jakoś nie przyszło wam wtedy do głowy litować się nad losem pielęgniarek.
Pielęgniarki są bardzo ważną grupą zawodową, są drastycznie niedocenianie finansowo. Mają rację domagając się podwyżek. Również lekarze powinni być, bo tak jest w każdym cywilizowanym państwie grupą najlepiej zarabiających profesjonalistów. Problem nie na tym więc polega, a na tym, że może nieświadomie powodują mobilizację sił antypaństwowych. Już nadjechały posiłki ze Śląska, z czego wynikać mogłoby, że ilość poturbowanych polcjantów będzie się miała wprost do poprawy bytu pielęgniarek. Lenin też tak kombinaował, a jak wyszło wszyscy wiemy.
Gdyby nie sowieci z PRLu i IIIRP, pielęgniarki zarabiałyby tyle co co ich koleżanki w Portugalii, Irlandii czy we Włoszech. Niestety ani kobitki z pola namiotowego pod URM ani nawet sowieci z rozmaitych partii opozycyjnych jakoś nie zdają sobie z tego sprawy.
Jeżeli załamie się budżet, to zmaleje drastycznie pomoc UE na rozwój gospodarczy państwa, a więc jeżeli uda się pielęgniarkom i innym pracownikom z budżetówki wywalczyć podwyżki teraz, to będą one musiały starczyć na dłużej niż się im wydaje. Ktoś musi za to zapłacić, a jak to wytłumaczyć podatnikom we Francji, czy Wielkiej Brytanii?
Australia jest bardzo bogatym państwem, ale bez masowego udziału prywatnych ubezpieczeń w systemie zdrowia, państwowa służba zdrowia załamałaby się natchmiast. Ile jest w Polsce osób ubezpieczonych na zdrowie? Ile jest firm ubezpieczających? Nikt tak nie rozliczy lekarza i spitala z wykonanej usługi medycznej, jak firma finansowa, która za to płaci.
A tymczasem pod wodzą kreatorów tej bryndzy medycznej (i nie tylko medycznej) gromadzą się siły do rewolucji. Prawdopodobnie w obronie „demokracji”.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)