Marcin Bienkowski 1 Marcin Bienkowski 1
35
BLOG

Układanki przedwyborcze, czyli "W STARYM KINIE"

Marcin Bienkowski 1 Marcin Bienkowski 1 Polityka Obserwuj notkę 6

PO, czyli Unia Wolności, czyli Unia Demokratyczna, ale to część PZPR, czyli SLD oraz Demokraci.....Nazwy się zmieniają a ludzie i metody ciągle te same, co potwierdził Grzegoż Schetyna w wywiadzie dla „Rzecypospolitej” na początku lipca: 

 „G.S. - Bardzo trudno być w opozycji i mówić różnymi głosami. Pilnujemy się, żeby nie budować wrażenia, że działamy wspólnie z SLD, ale to nie jest łatwe.”

(http://bufetowa.pl/2007/07/grzegorzowi-schetynie-nos-uronie-jak-u.html) 

Zbliżają się chyba wybory. Chyba bo dla weteranów „Nocnej Zmiany” ciągle atrakcyjna jest metoda sprawdzona i przynosząca efekty, czyli powołanie „tęczowej koalicji” w obronie zdobyczy PRL, które obecnie zwane są „demokracją”. Moja obsesja PRLem spowodowana jest tym, że wychowałem się w tej sowieckiej kolonii co automatycznie z racji wieku, oraz nieszczęścia jakim musi być brak zaniku pamięci,  klasyfikuje mnie jako „mohera”.

Niektórzy moi rówieśnicy zapadli na demencję i mogą obecnie ze swadą wychwalać „fachowców” jakich nam wyprodukowała „władza ludowa”. Ja niestety nie mogę, mam w pamięci selekcję negatywną jaka obowiązywała powszechnie w tamtym państwie „robotników i chłopów”, gdzie robotników i chłopów traktowano jak ciemną chołotę niezdolną do samodzielnego myślenia. Mój ojciec nazwał tamten ustrój „Feudalizmem Komunistycznym”. Zuważył, że wytworzyła się klasa „panów”, którzy nie podlegali żadnemu prawu, psiadali ogromną władzę, a jedynym ich obowiązkiem było pilnowanie, żeby właściciel kolonii, czyli Związek Radziecki, był zadowolony. W PRL nic nie było tak jakby sugerowała nazwa. Patriota to zdrajca, polski to sowiecki etc.

Młodsi wyborcy, którzy nie pamiętają tamtej sowieckiej kolonii, zwanej PRL podatni są na rozmaite argumenty „obrońców demokracji”, bo w rzczy samej trudno uwierzyć, żeby taki system mógł istnieć. Niedowiarków odsyłam do trylogii filmowej Barei:

„Brunet wieczorową porą”

„Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”

„Miś”

Kiedy oglądałem te filmy po ich powstaniu wydawały mi się niezwykle śmiesznymi komediami. Kupiłem więc będąc w Polsce DVD, żeby pokazać rodzinie i dobrze się pośmiać. Niestety ulotnił się z nich element komediowy kiedy obejrzałem je po raz drugi. Zdałem sobie sprawę, że tak było, że najbardziej absurdalne sceny z tych filmów to jedynie codzienność w PRL. Wywołały we mnie te filmy raczej wściekłość, za krzywdę jaką doznała moja ojczyzna.  Dyrektorzy  z „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz” to dzisiaj „fachowcy” postulowani przez „tęczową koalicję”.

Dodałbym do tego jeszcze „Rozmowę kontrolowaną” bo tak jak trzy pierwsze filmy oddają rzeczywistość PRLu to ten ostatni tłumaczy dokładnie jak powstała „opozycja” do tego systemu, i jej główni przywódcy.

Na koniec polecam „Nocną zmianę” i dopiero wtedy proszę o dyskusję. Nie da się dyskutować o „układzie” (jaki to elegancka nazwa dla bandy zlodziei i prawdziwych bandytów, z ktorych większość nawet nie wie że pracuje dla KGB), o demokracji, o wyborach.  Bez wiedzy o PRL trudno zrozumieć o co chodzi w dzisiejszych rozgrywkach politycznych. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka