Marcin Bienkowski 1 Marcin Bienkowski 1
52
BLOG

To nie jest ponowne zjednoczenie PZPR.

Marcin Bienkowski 1 Marcin Bienkowski 1 Polityka Obserwuj notkę 13

LiD wbrew początkowym pozorom, nie jest ponownym zjednoczeniem PZPR.

 

     Kiedy po śmierci Stalina, Chruszczow zgodzil się na kreowanie ofiary komunizmu, tow. Gomułki na pierwszego sekretarza komunistycznej partii w najważniejszej sowieckiej kolonii, jaką była PRL, pociągnęło to za sobą głębiej idące zmiany w kierownictwie kolonii. Największych zbrodniarzy przesunięto na inne stanowiska, ktore nie dały im już żadnej władzy, ale zapewniały zupełnie godziwy byt.

    Nie cieszyło to towarzyszy szczególnie zasłużonych dla skolonizowania Polski, czuli się odrzuceni, niedocenieni. Wiązała ich wspólna kombatancka przeszłość, sięgająca niekiedy jeszcze czasów „Berezy Kartuskiej”, że o niebezpieczeństwach utrwalania „władzy ludowej” nie będę się rozwodził, bo tak pięknie to opisał Andrzejewski w „Popiele i Diamencie”. Towarzysze, którzy władzę dostali od Chruszczowa i i ci, którzy ją utracili podzielili się na „Natolińczyków” i „Puławian”.

 

    Funkcjonariusze ekipy stalinowskiej zdawali sobie sprawę, że zbrodnie przeciwko Polakom jakich dokonali wprowadzając bolszewię do Polski nie zostaną im zapomniane, posłali więc do boju „młodych”, własne dzieci i w ten sposób stalinowska bojówka pod nazwą „komandosi” zorganizowała w marcu 1968 debiutancką szrżę na okopy ekipy Chruszczowa. Niewątpliwą zachętą do takiej „desperacji” mogło być odsunięcie Chruszczowa i dojście do władzy Breżniewa.

    Tak więc stalinowscy pretorianie upomnieli się o swoje. Narodziła się wtedy legalna „nielegalna opozycja” pod wodzą tfu/rcy czerwonego harcerstwa (Walterowców) – Jacka Kuronia i syna Członka Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy oraz autorki podręczników jedyniesłusznej historii –Adama Michnika.Pomysł na „swoją” opozycję musiał się spodobać na Kremlu, bo jedni i drudzy przetrwali obok siebie nie kryjąc naturalnej wrogości, ale nie śmiąc sprzeciwić się Moskwie aż po dzień gdy Michnik po konsultacjach w Moskwie ogłosił:„wasz prezydent nasz premier” co w jego kręgach jest do dzisiaj uważane za „odzyskanie niepodległości”. I słowo ciałem się stało.Stara dobra PZPR pod rozmaitymi nazwami, a to UV, a to SLD, a to „Demokraci” a to ....panowała niepodzielnie do „czarnych” wyborów w 2005.

      Wobec prawdziwego zagrożenia PZPR zjednoczyła się ponownie pod symboliczną nazwą LiD (z angielska – przykrywka), która prawdopodobnie miała przykryć poprzednie utarczki i nieporozumienia. Niestety, może to zbyt gwałtowna fermentacja, a może zbyt słaba przykrywka (LID), znowu się nie udało. Miał zostać reanimowany „Front Jedności Narodu” pod nazwą RuchNRD, a tymczasem powstało żałosne widowisko (po to miał być ten lid, żebyśmy tego nie widzieli) walki o numer na liście. Spadkobiercy Bieruta i Stalina górą, spadkobiercy Moczara i Gomułki przegrani, co symbolicznie podkreśliło odejście  Millera i owacje jakich się doczekał po mowie pożegnalnej.

PZPR weszła w nową fazę. Emerytowani „młodzi” Walterowcy doczekali się w końcu, mają swoją partię dla siebie.

    To właśnie jest „sprawiedliwość dziejowa”.

Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, bo nie uwierzę, że Miller tak po prostu ogłosił kapitulację.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka