0 obserwujących
75 notek
91k odsłon
  694   0

Serocki zdominował finał "57 Warszawskiej Jesieni”

 

To  był drugi z – niestety tylko - dwóch koncertów WJ, które udało mi się usłyszeć. Z inauguracji zapamiętałem „Brut” Artura Zagajewskiego. To niewątpliwie młody kompozytor o niezwykłej wyobraźni. Nieoczekiwane połączenie wiolonczeli i barokowej orkiestry z szorstkimi i brutalnymi dźwiękami, które w moim poprzednim tekście nazwałem „industrialnymi”, dało zaskakujące i bardzo interesujące efekty, które mocno zapadły mi w pamięć. Drugie dzieło z inauguracyjnego koncertu to świetny „Koncert Hamburski” na róg i orkiestrę kameralną Gyorgy Ligetiego.
 
Finałowy koncert zdominował utwór Kazimierza Serockiego „Pianophonie” pod batutą Jacka Kaspszyka. Bardzo byłem ciekaw jak to dzieło zabrzmi dziś, po 35 latach od polskiego prawykonania podczas XXIII Warszawskiej Jesieni. Byłem wtedy, jesienią 1979 roku, w Filharmonii nie tylko dlatego, że byłem dziennikarzem radiowej „Dwójki”, ale także dlatego, że dyrygował mój Wuj - Stanisław Wisłocki.
Przed Warszawską Jesienią dzieło to zostało nagrane, później opisał Wisłocki:
„13 września (1979) byliśmy już w Warszawie, aby zrobić   w Sali FN dwie próby i nagranie na płyty kompozycji Kazimierza Serockiego „Pianophonie”. Do jej wykonania potrzebna była specjalnie przywieziona z Niemiec aparatura elektronicznego przetwarzania dźwięku (…). Solistą był pianista Szabolcs Esztenyi, który dzięki specjalnemu pulpitowi stojącemu przy fortepianie wydobywał z niego różnorodne efekty dźwiękowe. W połączeniu z realistycznym brzmieniem orkiestry stwarzały one dźwiękowy obraz, dotychczas w muzyce nie stosowany. Tę ciekawą kompozycję napisał Serocki w latach 1976-1978 z inicjatywy i na zamówienie Radia Sudwestfunk w Baden-Baden oraz Studia Eksperymentalnego we Freiburgu”. Było to pierwsze wykonanie w Polsce i chyba ostatnie, bowiem jest mało prawdopodobne, aby jakąkolwiek polską orkiestrę było stać na sprowadzenie tej niesłychanie skomplikowanej, unikatowej i olbrzymiej aparatury z RFN”.
Wisłocki nie przypuszczał, że 35 lat później zminiaturyzowana technika pozwoli na wyeliminowanie ogromnej aparatury i grupy obsługujących ją techników. I tak dziś po raz pierwszy usłyszeliśmy absolutnie nową elektroniczną ścieżkę Pianophonii, która nadała utworowi Serockiego świeże, doskonałe brzmienie. Stworzenia nowego oprogramowania i cyfrowego przetworzenia analogowego, pierwotnego zapisu podjął się Kamil Kęska. Efekt był rewelacyjny, a publiczność okrzykami zachwytu i długimi brawami nagrodziła dzieło. Ten zachwyt wzbudził także znakomity pianista Adam Kośmieja, który miał karkołomne zadanie jednoczesnego grania na fortepianie, wydobywania dźwięków bezpośrednio ze strun oraz obsługiwania stojącego obok niego komputera. To świetny muzyk potrafiący tę trudną muzykę przekazać w sposób doskonały, pamiętając o frazie, zróżnicowanej dynamice i technicznej perfekcji.
W 1979 roku warszawska publiczność także przyjęła utwór bardzo gorąco. Wisłocki pisał:
„Po przerwie wykonaliśmy trwającą około 30 minut „Pianofonię” Kazimierza Serockiego, w której rola reżysera dźwięku Hansa Petera Hallera była równie ważna jak pozostałych wykonawców. Publiczność zgotowała Serockiemu owację. Po Koncercie Kazimierz wydał u siebie przyjęcie. Było bardzo dużo wódki. Kazio przepijał do wszystkich razem i do każdego z osobna i pod koniec przyjęcia po prostu słaniał się na nogach. Nie próbowałem mu nawet przemawiać do rozsądku, bo to i tak by się na nic nie zdało. (…) Po kilku dniach otrzymałem wiadomość, że Kazio został przewieziony do kliniki z objawami wylewu krwi do mózgu”
Mimo, że po powrocie z rekonwalescencji Kazimierz  Serocki próbował pisać lewą ręką (prawą miał po wylewie niesprawną) „Pianophonie” pozostały jego ostatnim utworem. W styczniu 1981 roku zmarł ten wielki kompozytor - współtwórca „Warszawskiej Jesieni”.
Tegoroczna „WJ” dobiegła końca. Dziękuję ogromnej grupie wspaniałych ludzi którzy przygotowali to gigantyczne przedsięwzięcie. O tym, że zorganizowane było doskonale świadczyły entuzjastyczne brawa i okrzyki, które rozległy się w foyer Filharmonii podczas pożegnalnych przemówień Jerzego Kornowicza i Tadeusza Wieleckiego - twórców i animatorów kolejnego, bardzo udanego, festiwalu.
Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale