Uznaje się powszechnie, że konstytucyjnie wybrany większością głosów Prezydent, jest symbolem powagi i majestatu Rzeczypospolitej. I z jako takiego, nie wypada robić sobie jaj. Bo robiąc jaja z Prezydenta, robimy se jaja z powagi i majestatu Rzeczypospolitej. Tysiącletniej Rzeczypospolitej.
Że jaj nie można sobie robić, przekonał się na własnej skórze pewien student, do którego o świcie weszły jednostki ochrony dobrego imienia Prezydenta.
Wszystkim tym jednostkom, których zadaniem jest ochrona dobrego imienia Prezydenta (a zarazem powagi i majestatu Rzeczypospolitej), sytuacja wymknęła się spod kontroli. Stało się to dziś w Krakowie, z okazji setnej rocznicy wymarszu I Kompanii Kadrowej.
Otóż podczas przemówienia Prezydenta część zgromadzonych przerywała jego przemówienie okrzykami: „Bez honoru!”, „WSI – KGB”.
Pod koniec swojego wystąpienia prezydent odpowiedział skandującym, proponując im „lewatywę”. – To podobno pomaga na głowę – ironizował Prezydent.*
Mógłbym pozostawić epizod bez komentarza.
Za chwilkę odezwą się użyteczni obrońcy Prezydenta. że został sprowokowany, że dobrze że zabłysną ripostą, bo i przecież dostał brawa.
Ja jednak uważam, że to Prezydent tysiącletniej Rzeczpospolitej. I jakoś wcześniej nie mogłem sobie wyobrazić takich słów z ust i umysłu, jakiegokolwiek przywódcy świata cywilizowanego. A również świata, którego Polacy uważają za ciut mniej cywilizowany.
Pozostając w konwencji wypowiedzi bohatera notki:
Do dupy z takim Prezydentem.
*wypowiedź w 1:45 min
667
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (14)