31 obserwujących
5443 notki
1935k odsłon
163 odsłony

Rozdawnictwo a polityka

Wykop Skomentuj11

Bardzo często jednym z negatywnych kryteriów oceny polityki Prawa i Sprawiedliwości jest "rozdawnictwo" większości parlamentarnej. Podnosi się tutaj problem bardzo hojnego rozdawnictwa pieniędzy dla poszczególnych grup społecznych. I tyle.

Jednak mało kto rozumie ten problem. Jeżeli chcemy dokładnie ocenić politykę gospodarczą państwa - to przedsiębiorcy stosują się do norm wytyczonych przez prawo. Jeżeli prawo pozwala na uzyskiwanie dużych wynagrodzeń - to są takie wynagrodzenia w przypadku zarządzania przedsiębiorstwem . Są to wynagrodzenia bardzo mocno powiązane z przynależnością pracownika do partii politycznej. Nie każdy może zostać powołany na takie stanowisko a z doświadczenia wiemy, że konkursy dla kadry kierowniczej budzą kontrowersje.

Dla dużej części pracowników wysokość wynagrodzenia także jest związana z unormowaniami prawnymi. W takim przypadku wynagrodzenie oscyluje w granicach minimalnej kwoty wynagrodzenia ustalonej przepisami prawa.

A że prawo przewiduje różne formy zatrudnienia - to jedną z najpowszechniej stosowanych jest "umowa zlecenie" z wyraźnym zastrzeżeniem, że osoba przyjmująca zlecenie wykonania pracy ma obowiązek wykonywania takiej pracy OSOBIŚCIE - co przeczy już intencji ustawodawcy.

Kolejnym elementem godnym uwagi jest wskazanie przez zlecającego godzin pracy i całego zestawu uregulowań dyscyplinujących "przyjmującego zlecenie"...

W sytuacji, kiedy ustawy zobowiązują zmianę wysokości minimalnego wynagrodzenia - pracodawca drogą wymuszenia wprowadza nowe umowy, w myśl których wszystkie elementy wynagrodzenia pozostające dotychczas poza zakresem należnego wynagrodzenia - już w styczniu stają się elementami składowymi tego wynagrodzenia - dzięki czemu formalnie pracownik otrzymuje wynagrodzenie określone ustawą, może nieco wyższe formalnie niż kwota minimalna tego wynagrodzenia, ale sama wypłata pozostaje na dotychczasowym poziomie... Jedynym pozytywnym aspektem tej zmiany jest nieco wyższy ZUS, który kiedyś w przyszłości da przyszłemu emerytowi wyższą emeryturę...

Jak zatem potraktować te wszystkie "dodatki" uosobione w postaci dodatku "500 PLUS" ?


Dla mnie sprawa jest prosta. Jeżeli pracownik za swoją pracę otrzymuje wynagrodzenie na poziomie 2,5 - 3,5 tysiąca złotych miesięcznie, to dodatek dla rodziny na poziomie tysiąca złotych przy dwójce dzieci  podnosi efektywną kwotę przychodu już do poziomu 3,5 do 4,5 tysiąca złotych miesięcznie.

Czy to jest dużo ?

Myślę, że tak, bo wynagrodzenie dla osób na stanowiskach kierowniczych sięga kwoty przynajmniej 5 tys. zł miesięcznie. I tu jest pierwsza niesprawiedliwość - pracownik może mieć tyle samo pieniędzy miesięcznie, co jego kierownik...

Zatem - zdaniem kadry kierowniczej - pracownicy nagle pod względem materialnym mają dokładnie tyle samo, co kierownicy odpowiadający za pracę pracownika... a wtedy czym można zaimponować podwładnemu ?

Jest jeszcze inny aspekt tych różnych "dodatków" - z których poza "500 PLUS" jest jeszcze wymiar emerytury dla osób uzyskujących wiek emerytalny... Tu pracownik kadry kierowniczej po przejściu na emeryturę może mieć mniej, niż jego podwładny z okresu aktywności zawodowej...

Jest jeszcze jeden aspekt świadczeń emerytalnych wprowadzonych przez rząd Zjednoczonej prawicy. Jest to emerytura dla osób, które uzyskały wiek emerytalny, ale nie wypracowały minimalnego okresu zatrudnienia. Dotychczas te osoby pozostawały poza systemem emerytalnym. Od niedawna mogą cieszyć się comiesięczną kwotą na poziomie 800 złotych...

Przypomnę, że absolwenci szkół średnich i wyższych uczelni w początkowym okresie aktywności zawodowej uzyskiwali wynagrodzenie na poziomie tysiąca złotych tylko dlatego, że ich zatrudnienie wiązało się ze skierowaniem z Urzędu Pracy i było finansowane z puli tego Urzędu...

Rzeczywiście problem rozdawnictwa jest dużym problemem społecznym, bo nagle ludzie zaczęli dysponować pieniędzmi większymi, niż wynagrodzenie uznane przez liberalizujących przedsiębiorców za satysfakcjonujące - oczywiście - pracodawcę. Teraz, jeżeli ojciec rodziny ma te półtora tysiąca dzięki trójce dzieciaków, może wzgardzić ofertą pracy na poziomie tysiąca złotych za miesiąc pracy... a jeżeli ma tyle samo w dwóch róznych miejscach - pójdzie tam, gdzie pędzie mu po prostu przyjemniej pracować...

Myślę, że do czasu, kiedy nie wyrównają się wynagrodzenia za pracę w Polsce i poza jej granicami, takie "rozdawnictwo" ma sens. Chociażby tylko dlatego, że podnosi poziom ceny produktu finalnego do poziomu ceny pokrywającej koszt produkcji w Polsce. Dzięki temu coraz więcej osób będzie mogło utrzymać się z własnej działalności gospodarczej z pominięciem fikcji "przedsiębiorczości" w ramach "umowy zlecenia" w trybie pracy za bezcen...


Uważam, że jest to największy atut polityki gospodarczej Zjednoczonej Prawicy.



Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka