37 obserwujących
5817 notek
2030k odsłon
  175   0

WYJĄTKOWA ODPORNOŚĆ NA WIRUSY GRYPOPODOBNE

Jeżeli ktoś obserwuje statystyki epidemii koronowirusowej, ten bez trudu zauważy, że ten wirus zaatakował miasteczko w Chinach, po czym zatriumfował w krajach europejskich, na kontynencie północnoamerykańskim oraz w Australii.

Dla mnie jest tutaj widoczny pewien związek. Otóż Europejczycy to narody szczególnie aktywne. To biały człowiek kształci się od najmłodszych lat, jest bardzo daleki od naśladowania przyrody w celu przetrwania i wymyśla ciągle rzeczy niepojęte dla innych kolorów skóry.

Kontynent amerykański został zasiedlony przez Europejczyków około 200-300 lat temu z dwóch powodów. Jedni wybrali się tam, by poszerzyć terytorium Korony Brytyjskiej a inni udali się tam właśnie dlatego, by już nie podlegać żadnemu feudałowi.

Ostatecznie stworzono kraj na wzór oczekiwań ludzi pragnących wolności i poszanowania swych praw. Na pewno trzeba było jednak o to skutecznie zawalczyć - ale ostatecznie stworzono unię niezależnych państw, które w dobrze pojętym interesie własnym utworzyły wspólną administrację - zachowując jednak bardzo daleką autonomię.

Innym przykładem oddolnej inicjatywy mieszkańców jest Australia. Jest to jednocześnie i kontynent, i jedno państwo. Jego historia także zaczęła się w raz z odkryciami geograficznymi a bezkres oceanu stał się doskonałym murem więzienia - z którego nie można było już uciec. Z biegiem czasu skazańcy - bo tu zsyłano przeciwników monarchii - nauczyli się jednak szacunku do przestrzegania wspólnie ustalonych norm - i także ustanowiono niezależne państwo. Obszary - które tu wskazuję - zostały w pełni podporządkowane prawu utworzonemu przez białego człowieka, Europejczyka. Wszyscy musieli je uznać, by móc tam funkcjonować w sposób już niezakłócony.

Jeżeli zechce ktoś udowadniać, że nie mam racji - to jego sprawa. Ja opisuję tutaj tylko schemat, któremu trudno jest zaprzeczyć.

Jak wiemy - poza Europą oraz obszarami opanowanymi przez białego człowieka są jeszcze inne obszary również zamieszkałe przez ludzi, ale ludzi o różnych kolorach skóry.

Jednym z takich obszarów są Indie. Jest to kraj o własnej kulturze i tożsamości, który posiada ogromną liczbę ludności i raczej nie może równać się z dorobkiem społeczności europejskiej.

Są też kraje azjatyckie - jak Chiny czy Japonia. Te kraje również z własnej inicjatywy zbyt wiele w światową gospodarkę wiele nie wniosły. W tych obszarach możemy wskazać dwie grupy społeczne - elitę, która decyduje o wszystkim oraz społeczność żyjącą w ubóstwie mimo, że są gotowi świadczyć pracę własnych rąk. W odróżnieniu od społeczeństw europejskich, tu wykształcenie ograniczone jest tylko do pewnego kręgu kulturowego a pozostałym wolno tylko pomarzyć.

Jest też kontynent afrykański - gdzie dominują ludzie o czarnej skórze, gdzie cała władza opiera się na pozycji w plemieniu, ale te plemiona nie tworzą zorganizowanej struktury. Tu także jest biednie a obszary na wzór europejski są niewielką enklawą.

I na zakończenie dochodzimy do obszaru, który jest przedmiotem mojego zainteresowania. Mam tu na myśli kraje z przewagą ludności muzułmańskiej, ludności arabskiej. Jest to obszar zdominowany przez ludność żyjącą z pasterstwa, wędrującą po wielkich obszarach - gdzie wypasa się zwierzęta - które stanowią podstawę gospodarki. Na tym obszarze ludność rdzenna także nie zorganizowała państwa na wzór europejski. Wiadomo jednak, że i tutaj obowiązuje hierarchia plemienna a religia jest całą filozofią tej społeczności. I nie dziwi mnie, że ci ludzie garną się do raju - czyli do świata białego człowieka.

Ludzie ci zdobywają środki na pokrycie kosztów do tego wymarzonego raju i chyba tylko brak powszechnej elektryfikacji, brak stacji telewizyjnych nie dale im świadomości o zagrożeniach, jakie dotknęły ludność TAM, w Zachodniej Europie...

A nas powala epidemia koronawirusa. Wystarcza przypadkowy kontakt, by stracić odporność i poważnie zapaść na zdrowiu. Owszem, choroby nie raz dziesiątkowały ludność Europy, ale dzięki powszechnej opiece zdrowotnej, dzięki szczepieniom - udało się te szalejące epidemie w jakiś sposób poskromić. Nie udaje się to jednak z koronawirusem.

I tutaj wrócę nieco pamięcią - po II wojnie światowej dotykały nas epidemie tyfusu, choroby Heinego-Medina czy chociażby gruźlica. Te choroby udało się wreszcie opanować. W latach 60. XX wieku dopadła nas epidemia czarnej ospy... a przełom lat 60. i 70. XX wieku rozsiewał plagę chorób wenerycznych...

Kiedy i ta "epidemia" w jakiś sposób została skutecznie ograniczona - na przełomie lat 80. i 90. XX wieku zaatakował nas HIV...

Był to zespół braku odporności i okazało się, że może on dotknąć każdego bez względu na jego upodobania seksualne.

Potem pojawiła się grypa - ale już nie dla ludzi, ale dla zwierząt hodowlanych. Była plaga "wściekłych krów" - i też to w jakiś sposób wygasło...

Mijały lata i oto rok czy dwa lata temu pojawiły się pierwsze problemy z chorobami przenoszącymi się na człowieka od zakażonych nietoperzy...

A co to wszystko ma wspólnego z tematem wiodącym moich rozważań ?

Cóż, tutaj sprawa jest prosta. Mam na myśli migrantów wędrujących z krajów południowych (głównie Afryka) - ale ci praktycznie zatrzymali się na południowej części Alp. Ci nam już nie zagrażają. Ale - z uwagi na ograniczenia możliwości dotarcia na kontynent europejski drogą morską - pojawiły się nowe szlaki migracji, tym razem przez kraje Europy Środkowej, a w szczególności przez obszar naszego państwa.

Wędruje tu ogromna ilość "pieszych" przybyszy z krajów azjatyckich. W dużej przewadze jest to ludność pochodząca z krajów dotkniętych działaniami wojennymi już po latach 80. XX wieku. Jest to ludność w dużej części niechrześcijańska, o własnej kulturze i jak pokazują doświadczenia innych państw Europy Zachodniej - jest to ludność bardzo odporna na wpływ innych kultur i wszędzie, gdzie tylko stworzą większą liczebnie część społeczeństwa, starają się założyć własną odrębność kulturową z likwidacją tej - na której teren przybyli.


Jak można dowiedzieć się z mediów - ci ludzie wywodzą się z biedniejszych obszarów dodatkowo wyniszczonych wojną, a wielodniowa wędrówka także daje się im we znaki. I raczej nie było żadnych doniesień - by ci biedni ludzie cierpieli na choroby wywołane wirusem Covid - który tak dziesiątkuje społeczność białego człowieka...

Myślę, że powinno się przeprowadzić badania nad źródłem odporności tych ludzi przed koronawirusem...


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale