Jednym z fundamentalnych pytań jest rozważanie - czy jajko było pierwsze, czy kura...
Zacznijmy od początku. Kura znosi jako, po czym je wysiaduje i po określonej liczbie dni z jajka wylegają się kurczęta. Od tej chwili zaczyna się odliczanie...
Dzień pierwszy - pisklęta są dokarmiane, a wkrótce odbędzie się selekcja. Oczywiście - selekcja płciowa. Polega to na spojrzeniu w kuperek i oddzielenie przyszłych kogucików od przyszłych kurek.
Koguciki trafiają na specjalną dietę "dla chłopców". Dzięki temu rosną zdrowo i szybko. Pisklęta po 21 dniach trafiają do hodowli. I tu zaczynają się różne procesy. Jeden - to ogromne fermy, po kilka tysięcy kurcząt w kurniku. Mówimy o brojlerach. Jest to sposób hodowli kur z przeznaczeniem na mięso. Hodowla intensywna to około miesiąca czasu, aby kurczak uzyskał właściwą masę. Kurnik znajduje się pod stałą kontrolą weterynaryjną a po zakończeniu procesu kurczęta trafiają do przemysłowego uboju, potem do chłodni - skąd sieć handlu detalicznego zaopatruje się w drób dostarczany klientom do konsumpcji.
Jest też i inna metoda hodowli. Tu nie stosuje się dużych kurników na kilka tysięcy sztuk. Jest to hodowla bazująca na tradycyjnej hodowli zwierząt. Owszem, stosowane są tutaj podobne gatunki, podobne kierunki produkcji - ale zupełnie inna technologia.
W tym przypadku zwierzęta żyją w mniejszych grupach, korzystają z pasz naturalnych z ograniczeniem pasz pochodzenia przemysłowego. W efekcie sam przyrost masy zwierzęcia jest mniejszy w czasie - co wymaga nieco dłuższej hodowli. Jednak jest różnica w kosztach tej hodowli, bowiem odchody zasilają ziemię - która wytwarza rośliny stanowiące karmę zwierząt hodowlanych.
Poza tym - tak hodowane zwierzęta są bardziej odporne na choroby - stanowiące poważny problem przemysłowych tuczarni...
I tutaj pojawia się intrygująca informacja na opakowaniu handlowym : jaja z chowu klatkowego...
Powiedzmy wprost - jeżeli ktoś zna klatki dla zwierząt z ogrodu zoologicznego, to głęboko zastanowi się - czy sięgnąć po taki produkt... A że - jak najbardziej przypadkowo - trafiłem na informację o takiej produkcji "chowu klatkowego" - to ją przedstawię:


Tak wygląda zespół klatek przygotowany na kolejny odchów. W klatce znajduje się 60 kurczaków, takich zespołów - w tym przypadku - jest 16. Klatki służą zapewnieniu bezpieczeństwa dla kurcząt w procesie tuczenia. Są to klatki dla piskląt od trzeciego tygodnia życia i pozostają one tam przez dwa miesiące (8-9 tygodni), po czym następuje nowy cykl hodowlany.


Konstrukcja klatki pozwala na jej przemieszczanie. W chwili przemieszczania kurczęta wędrują wraz z klatką - bo pojawia się dla nich coś nowego - są to nowe, niewydziobane listki a także różne owady, które żyją na łące. Klatkę przemieszcza się wieczorem każdego dnia. Poza naturalnym pożywieniem z łąki kurczaki otrzymują paszę niezbędną do ich wzrostu. W klatce znajduje się także pojemnik z wodą dla ptaków. Górna część klatki jest przysłonięta, dzięki czemu kurczaki mają ochronę przed palącymi promieniami słońca.

Tak mniej więcej wygląda tucz klatkowy brojlerów. Każdego dnia cały zespół zostaje przesunięty na świeżą trawę, a sama trawa może odrastać po usunięciu kurcząt. Poza tym nawóz kurzy dostarcza substancji organicznej do gleby - co pozwala na bujny wzrost roślin łąkowych. Taki system zapewnia różnorodność roślin przeznaczonych do spasania. Trzeba dodać, że gdy trawa uzyska właściwy przyrost - staje się pastwiskiem dla bydła. Podobnie, jak kurczęta - grupa krów jest przemieszczana każdego dnia na nowe miejsce - co pozwala na odrost roślin, użyźnianie odchodami bydlęcymi i kurzymi na bioróżnorodność całego sytemu organizmów glebowych. Przemienność we wprowadzaniu zwierząt utrudnia rozwój patogenów, dzięki czemu podnosi się odporność zwierząt na choroby.

Gospodarstwo prowadzi również hodowlę kur nośnych. Tu są przewoźne kurniki. Każda grupa jest ogrodzona. Kury mają do dyspozycji i kurnik, i wolny wybieg. Raz w tygodniu kurnik jest przemieszczany w nowe miejsce. Kurki tutaj są trzymane przez okres znoszenia jaj przez całe swoje życie.

Dla porównania - tradycyjna hodowla kur w zamkniętym pomieszczeniu, bez naturalnego oświetlenia słonecznego, gdzie podstawowym źródłem jedzenia jest pasza pochodzenia przemysłowego...
Po obejrzeniu tego materiału filmowego widać, że chów klatkowy przypomina tradycyjne gospodarstwo wiejskie jeszcze z lat 60. XX wieku, gdzie kury po prostu biegały po gospodarstwie... A wnioski - co jeść - wyciągnijmy sami po dokładnym obejrzeniu materiału źródłowego:
https://www.youtube.com/watch?v=RkTwjvn8cYc


Komentarze
Pokaż komentarze (2)