Wojtek Wojtek
145
BLOG

Gdy Anioł upada...

Wojtek Wojtek Film Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Rzecz dotyczy autorytetów moralnych, czyli osób pretendujących do bycia wzorcem moralnym. Tu nasuwa się skojarzenie z klerem, a właściwie z filmem pod tym tytułem. A film jest dziełem sztuki i jako dzieło kulturotwórcze - wcale nie musi być wydarzeniem obiektywnym. Chociaż jest taki gatunek filmowy - znany jako film dokumentalny.

A film dokumentalny jest graficznym zbiorem relacji na zadany temat. Ważne, że w sprawie wypowiadają się specjaliści a sam film ma być wiarygodny, rzetelny w przekazie i prawdziwie przedstawiający zadany problem.

Są jeszcze i inne filmy -chociażby taki film akcji - gdzie sam motyw jest nieważny. Ważne, żeby widza utrzymać w napięciu - jemu to jest właśnie potrzebne. Taki film często przekracza granice możliwości jednego człowieka i zaczyna być fikcją literacką... Oczywiście widza interesuje sam wątek - bo taki film działa na jego wyobraźnię i nikt nie ma pretensji do reżysera, że ten kręci fikcję...

Są też filmy oparte na fantazji, gdzie w ogóle sytuacja jest nierealna, wytworzona geniuszem pisarza. Tu już wiadomo, że cała fabuła jest fikcją literacką na granicy wyobraźni często trudnej do zrealizowania... Cóż - także i takie filmy mają swój sens.

Do takich filmów należą filmy grozy - gdzie widz jest ciągle straszony, filmy sensacyjne z wątkiem kryminalnym, gdzie nieznany morderca jest powoli odkrywany przez jakiegoś szalonego detektywa, który staje na drodze doskonale uknutego spisku...

Są także i filmy wojenne - czyli filmy fabularne oparte na prawdziwych wydarzeniach, gdzie owszem, znajdziemy historyczne wątki, ale sama fabuła może być fikcją literacką.

Warto też przypomnieć film całkowicie niedorzeczny w sekwencji wydarzeń, gdzie nienaturalne zachowania się aktora mają wzbudzać salwy śmiechu u widzów...

A teraz czas na podsumowanie...

Dobry film jest wtedy, kiedy widz ma świadomość, że ogląda fikcję i ma świadomość, że postać jest tylko kreacją aktorską i aktor, którego widz zna z innych produkcji filmowych, nie ma w sobie niczego z bohatera, w którego wciela się w filmie.

Z kolei aktor jest zawodowcem w zakresie stwarzania fikcji - musi swoim warsztatem wykreować postać zgodną ze scenariuszem filmowym. Aktor jako zawodowiec, oddaje swój wizerunek postaci, która będzie istnieć swym własnym życiem i tylko status samego aktora może być tutaj rękojmią jakości etycznej produkcji filmowej. Do czego zmierzam ?

Otóż jest pewna grupa aktorów, która nie ma wyboru i musi przyjąć rolę, którą jej przypisano. Aktor nie ma wyjścia i albo otrzyma wynagrodzenie za wykonaną pracę, albo też będzie czekał na swoją rolę życia pracując poza zawodem, bo z czegoś przecież trzeba żyć.

Niektórzy aktorzy imali się różnych zajęć w swoim życiu i tylko nieliczni dzisiaj mogą powiedzieć, ze są aktorami niezłomnymi w tworzeniu kultury. A czymże jest kultura, jeżeli nie tworem wynikającym z oczekiwań poszczególnych osób ?

Osoba godna szacunku nie ma w swoim życiorysie działań takich, które chciałaby ukryć przed światem a aktor, który zagra każdą rolę na zamówienie - czasem może żałować swego udziału w produkcji, która uderza w moralność przekazu.


Teraz dochodzę do meritum sprawy. W mediach można zobaczyć fotosy z filmu "Kler". I kogo tam widzimy ?

Cóż, na tych fotografiach widzimy twarze znane z różnych spektakli, nie zawsze godnych polecenia. Zatem, czy kontrowersyjny film z udziałem aktorów znanych z niemoralnego zachowania, z udziału w niemoralnych scenach godzących w przekonania religijne powinien być przedmiotem naszego zainteresowania ?

Uważam, że Kościół uczy nas rozpoznawania dobra i zła ze wskazaniem, czego należy unikać i wskazuje cel, do którego mamy dążyć. Jest też i opinia na dany temat. Jeżeli taka opinia jest negatywna - to czy na pewno powinniśmy zaspokajać naszą ciekawość czymś, co jest niemoralne ?

Powedzmy sobie wprost - sensacja i zapowiedź "niezłej zabawy" jest magią kina, jest tym czymś, co ma zwrócić kasę wydaną na przygotowanie filmu. Ktoś musiał te pieniądze założyć, aby w przyszłości te pieniądze po prostu odzyskać i jeszcze na dokładkę całkiem nieźle pomnożyć.

Czy warto refinansować coś, co ma w złym świetle przedstawiać jakieś zjawisko, jakąś grupę społeczną czy też zawodową ?

Przecież, gdyby to była prawda - to co byłoby sensacyjnego w życiu normalnych ludzi ?

Inaczej jest z czymś nienormalnym, z czymś obscenicznym, co ma przyciągnąć widza jak magnes, coś, co pozwoli zebrać kasę temu, kto prowadzi kino i temu, kto produkuje filmy, a także tym, którzy biorą kasę za swój wizerunek nawet wtedy, kiedy jest to wizerunek gorszący...


Sam film jest już dostępny przez internet. Ale, czy warto go oglądać, skoro aktorzy udający księży mają za sobą niejeden satyryczny program ośmieszający to właśnie środowisko ?

No i jakie autorytety przedstawiają sobą aktorzy wcielający się w życie księży ?

Na pewno udają coś - a czy aby nie przerysowują zjawiska, czy są obiektywni w swoich kreacjach ?

Czy rzeczywiście jest to film dokumentalny, czy też film science fiction - wytwór fantazji często bardzo daleki od pierwowzoru ?

Cóż, nie poświęcę ani jednej minuty na obejrzenie tego filmu.



Wojtek
O mnie Wojtek

O mnie świadczą moje słowa...  .

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura