22 obserwujących
170 notek
303k odsłony
1176 odsłon

Partacze z podgrodzia?

Wykop Skomentuj29

Działacze miejscy i władze większych miast ograniczają podaż nowych mieszkań w centrum oraz utrudniają dojazd do centrum. Nie jest to moda. To bezwzględna walka o miejsce na drabinie społecznej. Walka o mieszkanie i mobilność w dużym mieście to serce walki o status w społeczeństwie. Jeśli masz mieszkanie w centrum, masz blisko do:

– dobrze płatnej pracy, 

– urzędów,

– finansowanych z podatków: lekarza, muzeów itp. usług i atrakcji oraz

– dużej koncentracji wszystkiego co oferuje sektor prywatny.

W interesie mieszkańca centrum dużego miasta jest wydłużać dojazd do centrum, a jeśli już posiada mieszkanie to również zwiększać koszt mieszkań w centrum. Gdy wydłuży czas dojazdu do centrum tym z obrzeży, przedmieść i okolicznych wiosek zmniejsza liczbę konkurentów do swojego stanowiska pracy. Gdy zablokuje kolejną budowę zwiększa wartość swojego mieszkania.

W Warszawie każde 15 minut więcej w dojeździe do centrum to kilkanaście do kilkadziesiąt tysięcy mniej konkurentów o dobrze płatne posady w centrum. Sorry, Wawer, Nadarzyn, Łomianki i Legionowo. Na całym świecie ludzie deklarują że 45 minutowy dojazd do pracy jest akceptowalny. Każde kilka minut dojazdu ponad trzy kwadranse to kolejne osoby, które rezygnują z walki o pracę w centrum i korzystania z usług dostępnych w centrum. 

Mieszkania i środki transportu są zamiennikami w konkurencji o status. Mieszkania w centrach miast są drogie. W warunkach polskich kilkaset tysięcy. Ich nabycie wymaga wysokich oszczędności lub wysokiej zdolności kredytowej. Zamiennikiem mieszkania w centrum może być dojeżdżanie do pracy w centrum. Używany samochód można kupić już za kilka tysięcy złotych. Dlatego śródmiejscy aktywiści tak nienawidzą dojeżdżających z poza centrum. 

Choć centra dużych miast nie są własnością ich mieszkańców to oni i władze miejskie często zachowują się jak by były. W Katowicach chcą wprowadzić droższe parkowanie dla zamiejscowych:

image


W Poznaniu prezydent Jaśkowiak wydłuża remonty na wylotówkach, by utrudnić wjazd mieszkańcom sąsiednich gmin.

W Warszawie już na samym początku prezydentowania Trzaskowskiego prewencyjnie zablokowano rozwój wylotówki na Gdańsk. Ulica Pułkowa zarówno od strony Łomianek jak i Warszawy wjeżdża w drogi, które mają po trzy pasy w każdą stroną. Sama Pułkowa ma dwa, a po środku pas ziemi. Co dzień rano i wieczorem tworzą się korki. Dodanie po jednym pasie w każdą stronę upłynniłoby wjazd i wyjazd z Warszaw. Ale nie! Ledwie Trzaskowski został prezydentem a na tym pasie ziemi posadzono kilkuletnie drzewa. 

Mogą tak działać bo jest strukturalny rozjazd pomiędzy funkcjonalnymi obszarami miejskimi, a miejskimi okręgami wyborczymi. Ci którzy tworzą miasto to szerszy zbiór niż ci którzy w nim głosują. Sprzątaczki, niańki czy ekipy remontowe dojeżdżające z przedmieść i okolicznych wiosek są w mieście w każdy dzień roboczy, ale nigdy nie głosują na jego prezydenta. 

Dynamiczna i sprawiedliwa Polska, wymaga możliwe równego dostępu do możliwości oferowanych w centrach dużych miast. Zwiększenie największych miast, by były bliższe faktycznemu funkcjonalnemu obszarowi miejskiemu jest jednym z lepszych sposób osiągnięcia tego celu.

Wykop Skomentuj29
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka