25 obserwujących
202 notki
359k odsłon
  595   3

Słowa to słowa. A przemoc to przemoc

Ostatnimi miesiącami radni różnych miast w Polsce odkryli przepisy porządkowe jako narzędzie ograniczania wolności słowa. Przy okazji mieszają wypowiedzi z przemocą. Radni w Krakowie pod koniec 2020 dali uchwałę zakazującą eksponowania drastycznych treści na obszarze Krakowa. A radni Warszawy tydzień temu dali uchwałę zakazującą poruszania się po Warszawie pojazdami oklejonymi treściami obraźliwymi, ośmieszającymi czy poniżającymi.

Uchwała krakowska była skierowana przeciw banerom obrazującym pozostałości płodów z aborcji. Natomiast uchwała warszawska przeciw furgonetkom z treściami homofobicznymi i antyaborcyjnymi. Uchwałę krakowską już unieważnił wojewoda. Ten sam los spotka uchwałę warszawską.

Uchwała krakowska zakazuje prezentowania drastycznych treści: 

image
UCHWAŁA NR XLVIII/1298/20 RADY MIASTA KRAKOWA z dnia 18 listopada 2020 r. w sprawie przepisów porządkowych związanych z eksponowaniem drastycznych treści na obszarze Krakowa 

Celem uchwały jak informuje pierwszy akapit jej uzasadnienia jest ograniczenie wypowiedzi antyaborcjonistów:
image


Ale zakaz prezentacji treści drastycznych jest mieczem obosiecznym. Z drastycznych treści korzystają wszystkie strony podziałów ideologicznych. Ekolodzy prezentują oskórkowane trupy lisów i norek. Antyaborcjoności pozostałości płodów.

Co ważniejsze drastyczne obrazy mogą unaoczniać drastyczną prawdę. Na przykład ofiary zapomnianych wojen, czy chorób ignorowanych przez społeczeństwo. W przekazie publicznym przedstawia się osoby umierające na choroby jak AIDS czy COVID. Ale też stosy nagich trupów z niemieckich obozów koncentracyjnych drugiej wojny światowej lub współcześniejszych wojen.

Radni Warszawy dali uchwałę, w której zakazali poruszania się po Warszawie pojazdami oklejonymi treściami obraźliwymi, ośmieszającymi czy poniżającymi: 

image\

Radni warszawscy chcieli zakazać wypowiedzi homofobów i antyaborcjonistów: 

image

Przy okazji zakazali poruszania się po Warszawie furgonetek z hasłami w stylu „***** tych czy tamtych”. I tak naprawdę jakichkolwiek wypowiedzi. To co dla jednego będzie komentarzem społecznym lub satyrą dla innego będzie obraźliwe. Radni chcą by strażnik miejski itp. decydowali o tym co nam wolno mówić. Dali strażnikowi obowiązek i władzę oceniania prawdziwości treści.

Przesuwanie walk ideologicznej z konkurencji idei na konkurencję w lepszym wykorzystaniu przymusu władzy źle się skończy dla naszej wolności. Jedni będą zakazywać promocji homoseksualizmu. Drudzy zakazywać treści antyaborcyjnych. Coraz mniej nam będzie wolno powiedzieć. Państwo coraz częściej będzie wkraczać, gdy jakaś grupa przekona władzę, że dane słowa są na tyle brzydkie, że uzasadniają przemoc państwa.

By im przeciwdziałać potrzebujemy trzymać i w razie potrzeby odnawiać jasną granicę, gdzie państwo wkracza ze środkami przymusu. I granicą tą jest przemoc. Dopóki mówię to mogę mówić co chcę. Dopiero gdy sięgnę po przemoc przeciw przemocy pojawia się przemoc państwa. 

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka