28 obserwujących
224 notki
386k odsłon
  832   0

Długoterminowe podglebie inflacji w Polsce

Większość debatujących o przyczynach inflacji słabo wyróżnia długo- i krótkookresowe czynniki oraz bezpośrednie i pośrednie. Niektórzy wręcz celowe je mieszają. Większość koncentruje się na krótkoterminowych zjawiskach. Umyka im, iż od kilku kadencji sejmowych reguły prawa i powtarzalne zachowania instytucji zmieniają się w kierunku bardziej proinflacyjnym. To luzowanie policy mix zastępuje rozwiązywanie głębszych wyzwań: brak skutecznej siatki bezpieczeństwa socjalnego oraz brak udrażniania kanałów awansu społecznego.

Mówiąc o inflacji można szukać zmian cen w danym miesiącu czy kwartale. Podliczyć które ceny najbardziej się zmieniły i powiedzieć, że przyczyną inflacji jest żywność, ropa czy coś tam jeszcze innego. Nie będzie to nieprawdzie. Ale nie będzie to opis przyczyn inflacji – a jedynie opis cen poszczególnych produktów w krótkim okresie zwiększających mierzoną w tym okresie inflację.

Można też porównać zmiany cen w różnych gospodarkach podlegających podobnym szokom cenowym. Porównując różny wzrost inflacji w podobnych gospodarkach po tych samych szokach inflacyjnych można szacować różnice w przyczynieniu się oddziaływania polityki pieniężnej i fiskalnej (tzw. policy mix) na przyrost inflacji w danej gospodarce.

Jest to ciekawe, pożyteczne, trudne do poprawnego wykonania wyliczenie oraz pomimo powierzchownej matematycznej precyzji głęboko subiektywne działanie. Jego prawidłowe wykonanie wymaga uwzględnienia różnic pomiędzy gospodarkami. Takich jak na przykład związku pomiędzy konsumpcją nośników energii a strukturą branżową czy używanymi technologiami produkcji w porównywanych gospodarkach. Uwzględnienie różnic strukturalnych pomiędzy gospodarkami wymaga wiedzy i wyczucia. Z jednej strony dobre porównanie wymaga uwzględnienia głównych różnic strukturalnych. Ale z drugiej strony, gdy uwzględni się zbyt wiele czynników to zamiast szacunku wpływu polityki gospodarczej na inflację uzyskamy efekt długiej listy różnych czynników wpływających na inflację w różnych gospodarkach.

Można też szukać czynników zwiększających inflację w zachowaniach podmiotów gospodarczych. Na przykład w reakcji firm na wzrost oczekiwanej inflacji. Bardzo elegancko (dla ekonomisty elegancko znaczy: z małą liczbą założeń i skomplikowanych wyliczeń) opisał to Wojciech Paczos w „Optimal inflation, monetary integration, and asymmetric sticky prices”. Jak nie masz cierpliwości do literatury ekonomicznej to tu wątek Paczosa na tłiterze: 



Najciekawsze, jest jednak trwająca od ponad dekady w Polsce zmiana instytucjonalnego uwarunkowania policy mix. Od kilku kadencji sejmowych reguły prawa i powtarzalne zachowania instytucji zmieniają się w kierunku bardziej proinflacyjnym. Ostatnim rządem, który przejmował się limitem zadłużenia był rząd SLD. Kolejne rządy rozmiękczały instytucyjne ograniczenia proinflacyjnych ograniczeń.

Rostowski z Tuskiem zmienili regułę ograniczającą dług publiczny, gdy reguła ta miała zadziałać. Ukatrupili tym wiarygodność reguł ograniczających dług. Jeśli regułę zmienia się, gdy właśnie miała zadziałać to każdy rząd może zmieniać ją gdy uzna za potrzebne. Gdy Tuskowi nadal brakowało środków w budżecie to zrobił dwa rozbiory OFE. Za dobrej zmiany od pół dekady zwiększa się zakres transferów społecznych taki jak 500+ czy 13te i 14te emerytury oraz dość luźna do niedawna była polityka pieniężna.
Większość komentujących inflację ekonomistów i dziennikarzy szuka winy u jednych czy drugich polityków. A unika im głębsze i trwalsze zjawisko: wielokadencyjny dryf w kierunku luźniejszego otoczenia instytucjonalnego inflacji. Dryf ten ma głębsze i dłuższe w czasie przyczyny niż decyzje jednej czy drugiej partii. Prawdopodobnie to:

– brak skutecznej siatki bezpieczeństwa socjalnego i
– brak aktywnego udrażniania kanałów awansu dla pracowitych i utalentowanych z dołu uwarstwienia społecznego

wyhodował u wyborców powszechne oczekiwane szerokich łatwo dostępnych transferów socjalnych.
Przez trzy dekady nie stworzyliśmy skutecznej dobrze adresowanej siatki bezpieczeństwa socjalnego – tj. sposobu dostarczania możliwie adekwatnej pomocy społecznej faktycznie potrzebującym. Mamy toporne programy transferów opartych o spełnianie wąskich formalnych kryteriów (bezrobotny, trwale chory, itp.) zazwyczaj analizowanych na poziomie jednostki.

Ale faktyczny dobrostan człowieka wynika ze splotu okoliczności łącznie wpływające na członków gospodarstwa domowego jak np.: możliwości zarobkowania, majętność i dochód, stan zdrowia, warunki mieszkaniowe. Przykładowo zdrowy bezrobotny mieszkający we własnym mieszkaniu w dużym mieście o głębokim rynku pracy, bez osób na utrzymaniu to zupełnie inny przypadek niż pracujący za minimalną płacę w mieście o płytkim rynku pracy przewlekle chory mieszkający w wynajmowanym mieszkaniu z osobami, które utrzymuje.

Polacy łatwo się lękają. Nie mamy wiele skumulowanego przez pokolenia majątku. Dla większości z nas każde losowe powinięcie nogi, czy to utrata pracy, czy choroba, czy narodziny większej niż planowana liczby dzieci grozi katastrofą finansową i deklasacją społeczną.

Po bankructwie PRL nie mieliśmy za co stworzyć siatki bezpieczeństwa. Ale w kolejnych dekadach rynku i demokracji, gdy gospodarka rosła nie urządziliśmy skutecznego sposobu dostarczania pomocy socjalnej faktycznie potrzebującym. Nie zajmujemy się też udrażnianiem kanałów awansu dla pracowitych i utalentowanych z dołu uwarstwienia społecznego. Skuteczne udrażnianie kanałów awansu wymaga regularnego ich otwierania. Ci na górze uwarstwienia społecznego reagują na zwiększoną konkurencję i z czasem raz udrożnione kanały awansu przestają działać.

Brak skutecznej dobrze adresowanej siatki bezpieczeństwa socjalnego oraz brak udrażniania kanałów awansu wpływa na oczekiwania obywateli. Biedę można znosić, gdy ma się nadzieję na poprawę sytuacji swojej lub przynajmniej swych dzieci. Lecz, gdy nadzieja ta maleje to rośnie w szerokich szeregach obywateli zapotrzebowanie by państwo w końcu dało coś wszystkim, którzy mają gorzej.

Żeby było jasne, obecny skok inflacji w Polsce i na świecie wynika głównie z:

(i) szoku dla globalnej i polskiej gospodarki z wojny w Ukrainie, u nas głównie z ograniczenia dostępności nośników energii oraz pojawienia się ponad miliona nowych konsumentów,
(ii) szoku, który zadziałała przy luźnym policy mix,
(iii) szoku, który zadziałał gdy gospodarka odbijała się po COVID szybciej niż oczekiwano,
(iv) strukturalnego przejścia gospodarki w wielodekadowy okres bardziej zmiennej i podwyższonej inflacji.

Wygaszanie skoku inflacji będzie w Polsce utrudnione przez wielodekadowy dryf w kierunku luźniejszego otoczenia instytucjonalnego inflacji. Zaniechując tworzenie skutecznego sposobu dostarczania pomocy społecznej faktycznie potrzebującym i nie podejmując wysiłku otwierana kanałów awansu powodowaliśmy wieloletnie rozmiękczenie antyinflacyjnych urządzeń społeczno-gospodarczych.

Trwałe nierówności i brak nadziei na awans materialny tworzyły polityczne zapotrzebowanie na szerokie powszechnie dostępne transfery. Najbiedniejsi domagają się tym większej redystrybucji, im mniej materialnie i symbolicznie łączy ich z resztą społeczeństwa. Zaufanie wynikające ze spójności jest konieczne, by wierzono, że krótkoterminowe koszty postępu i dostosowania gospodarki do skutków szoków gospodarczych przekładają się na długoterminowe korzyści dla wszystkich obywateli.
Tak jak drogi i most integrują odległe połacie rynku, tak infrastruktura społeczna pozwala, by korzyści z rozwoju gospodarczego były możliwie dostępne wszystkim obywatelom. Sprawna i skuteczna redystrybucja jest prorozwojowa. Programy socjalne powinny wyrównywać szanse i uśmierzać dolegliwość biedy, ale nie powinny pozbawiać bodźców do pracy lub wręcz zachęcać do bezproduktywnego życia na koszt społeczności.

W peryferyjnych i półperyferyjnych społeczeństwach dość częstym zjawiskiem jest konflikt redystrybucyjny, rozgrywany aż do niewypłacalności wspólnoty. Redystrybucja jest konieczna do zwiększania wydajności gospodarki (każdy ma podobne szanse sukcesu) oraz zwiększania spójności społecznej (zmniejszamy dolegliwość strat ponoszonych przez jednostki i grupy społeczne w wyniku działań podnoszących dobrostan całej społeczności), ale gdy jest ponad możliwości finansowe społeczności uniemożliwia rozwój.

Chcemy możliwie niskiej inflacji w średnim i długim okresie? Powinniśmy tworzyć dobrze adresowaną siatkę bezpieczeństwa socjalnego oraz udrażniać kanały awansu społecznego.

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka