dodam dodam
55
BLOG

Kronika nienawiści popularnej (4)

dodam dodam Polityka Obserwuj notkę 0

Znakomite opracowanie na temat kampanii nienawiści prowadzonej w ostatnich latach autorstwa pewnego blogera z innego forum podpisującego się "

 

 

Kronika nienawiści popularnej (4)

Portret użytkownika filozof grecki

W tej części o ważnej roli prezydenta Lecha Kaczyńskiego dla przeciwdziałania negatywnym skutkom pogłębiania integracji europejskiej i o dziwnym zamieszaniu wokół orędzia prezydenta z marca 2008.

W ostatnich latach Unia Europejska znalazła się na zakręcie. Po raz pierwszy tendencje do pogłębiania integracji tak wyraziście starły się z tendencjami do jej zahamowania. Wokół podpisywania i ratyfikacji kolejnych wersji traktatów powstawał coraz większy ferment. W nielicznych państwach członkowskich przeprowadzono referenda, z których jasno wynikało, że ludność Unii jest znacznie bardziej sceptyczna w kwestii pogłębiania integracji niż jej elity polityczne. W chwili przystąpienia Polski do UE obowiązywał Traktat z Nicei (traktat nicejski) z 2001 roku, a jednym z elementów tego traktatu była istotna pozycja krajów wielkości Polski w Radzie UE. Już wtedy pracowano nad konstytucją europejską (eurokonstytucją), ostateczna nazwa: Traktat ustanawiający Konstytucję dla Europy (TKE) podpisany w Rzymie w 2004, krótko po przystąpieniu do UE nowych państw w tym Polski. W TKE wprowadzono system głosowania zwany podwójną większością, w którym pozycja krajów wielkości Polski uległa osłabieniu, a pozycja największych państw – Niemiec i Francji – uległa wzmocnieniu. W trakcie negocjacji nad zmianą systemu głosowania kolejne mniejsze państwa ustępowały pod naciskiem Niemiec i Francji, nie pomogło hasło Jana Rokity „Nicea albo śmierć!” Ratyfikacja TKE nie sprawiała problemu w krajach, w których decydował parlament. Spośród 4 krajów, które przeprowadziły referendum, w 2 – we Francji i Holandii w 2005 – TKE został odrzucony. Ze względu na wymóg jednomyślności UE znalazła się w patowej sytuacji. Referendum planowane w Polsce nie doszło do skutku. Jednakże nacisk na ratyfikację „martwego” TKE stał się jednym z elementów medialnej kampanii przeciwko PiS, która zaczęła się od razu po dojściu tej partii do władzy. Troska o zabezpieczenie polskich interesów była przedstawiana w naszych mediach jako obskurancka antyeuropejskość, zaprzeczenie nowoczesności.

Europejskie elity postanowiły wprowadzić ustalenia TKE nieco inną drogą – nie jako konstytucję europejską a jako traktat reformujący. Oprócz słowa ‘konstytucja’, zrezygnowano także (na jakiś czas) z kilku niezbyt istotnych pod względem prawnym, ale drażniących opinię publiczną, atrybutów państwowości UE. Ostateczna nazwa traktatu reformującego: Traktat z Lizbony zmieniający Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską (traktat lizboński) podpisany w Lizbonie w 2007. Osobiste zaangażowanie Lecha Kaczyńskiego w negocjacje doprowadziło do uzyskania szeregu klauzul zabezpieczających polskie interesy, hasłowo:

  • protokół brytyjski do Karty Praw Podstawowych,
  • przedłużenie funkcjonowania nicejskiego systemu głosowania do 2014/17,
  • mechanizm z Joaniny,
  • solidarność energetyczna.

Traktat lizboński został podpisany 13.12.07 już przez rząd Tuska i ogłoszony jako wspólny sukces prezydenta i nowego premiera. Już wtedy miały miejsce ostre ataki na prezydenta zmierzające do umniejszania jego roli w sprawach międzynarodowych. Klauzule wynegocjowane przez prezydenta miały znaczenie tylko wtedy, gdyby rząd chciał korzystać z możliwości, które one dają. Tymczasem z kręgów PO płynęły sygnały o gotowości do odstąpienia od tych klauzul. 20.12.07 Sejm przyjął uchwałę mówiącą, że „Sejm RP (...) wyraża nadzieję, że możliwe będzie odstąpienie przez Rzeczpospolitą Polską od protokołu brytyjskiego.” Rówolegle do tych działań PO i media stosowały swego rodzaju szantaż dotyczący ratyfikacji traktatu w stosunku do PiS i prezydenta. Szybka ratyfikacja miała być zgodna z oczekiwaniami euroentuzjastycznego polskiego społeczeństwa, a opóźnianie ratyfikacji miało być niekonsekwentne, skoro traktat negocjował sam prezydent Lech Kaczyński. 28.02.08 Sejm przyjął uchwałę o ratyfikacji, odrzucając postulaty PiS, kolejnym krokiem miał być podpis prezydenta. Dalszą historię splecioną z obydwoma referendami w Irlandii pamiętamy.

W nakreślonej tu bardzo szkicowo sytuacji doszło do orędzia prezydenta nadanego przez TVP 17.03.08. Prezydent w kilku zdaniach wyjaśnił, jakie korzyści odnosi Polska z przynależności do UE, oraz jakie istnieją związane z tym zagrożenia. Wśród zagrożeń wymienił możliwość pojawienia się roszczeń byłych właścicieli niemieckich dotyczących mienia pozostawionego na polskich ziemiach północnych i zachodnich oraz możliwość zmuszenia Polski do wprowadzenia związków homoseksualnych na prawach małżeństw. Prezydent powiedział, że przed tymi zagrożeniami chroni Polskę wynegocjowany przez niego protokół brytyjski, przypomniał też fragment uchwały Sejmu z 20.12.07 o możliwości odstąpienia Polski od protokołu brytyjskiego. Prezydent zapowiedział kroki w kierunku zabezpieczenia polskich interesów, zanim podpisze traktat lizboński. Zakończył słowami: „Szanowni Państwo, są takie chwile w życiu narodu, kiedy trzeba zapomnieć o partyjnych szyldach i interesach i myśleć tylko o jednym – o Polsce.” Wypowiedzi prezydenta spotykały się zwykle ze zmasowaną krytyką, szczególnie pozamerytoryczną, jako nieudane wizerunkowo. W tym przypadku orędzie było zrealizowane perfekcyjnie. Chwilami pojawiał się dyskretny podkład muzyczny oraz ilustracja omawianych zagadnień. Między innymi pojawiła się kanclerz Angela Merkel z szefową Związku Wypędzonych Eriką Steinbach, a także 2-sekundowa migawka z relacjonowanego swego czasu w mediach gejowskiego ślubu w Toronto. Skutki tej ostatniej sprawy okazały się zdumiewające, o tym dalej.

Orędzie obejrzało rekordowo dużo Polaków i mimo nieustającej nagonki na prezydenta, aż połowa z widzów oceniła je pozytywnie. Front przystąpił więc do kontrataku. Media relacjonowały orędzie wyłącznie w wykrzywiony sposób jako wyraz jakichś zabobonnych lęków przed Europą i nowoczesnością. Zaatakowano TVP za, podobno, zbyt daleko idące zaangażowanie we współpracę z Kancelarią Prezydenta przy przygotowaniu i emisji orędzia, m.in. prześledzono każdy krok Patrycji Koteckiej z Agencji Informacyjnej. Z upodobaniem cytowano niemiecką prasę, która – z oczywistych względów – oceniła orędzie bardzo krytycznie. Orędzie skrytykowali politycy wszystkich opcji poza PiS. To wszystko jednak było trochę za mało spektakularne. Hitem okazało się dopiero wyciągnięcie pary gejów z migawki z gejowskiego ślubu, którzy na długi czas zapewnili mediom sensacyjne newsy jakoś związane z prezydentem. Jak się okazało, para gejów to Brendan Fay i Tom Moulton, aktywiści gejowscy z Nowego Jorku, którzy, poinformowani o sprawie przez reportera Radia Zet, chętnie weszli w rolę ofiar Lecha Kaczyńskiego, tym bardziej że mieli już doświadczenie w tego typu międzynarodowych akcjach. Ich krzywda polegała na tym, że poczuli się urażeni wykorzystaniem migawki z ich ślubu, który – przypomnijmy – był relacjonowany przez media, a zatem materiał ten jest w legalnym posiadaniu stacji telewizyjnych. Brendan Fay już następnego dnia udał się do polskiego konsulatu w celu złożenia protestu, do mediów powiedział m.in.: „To, jak wykorzystano moją i Toma prywatność w orędziu głowy państwa, które jest członkiem Unii Europejskiej, jest po prostu wstrząsające.” W Polsce pojawiły się bardzo ostre wypowiedzi aktywistów gejowskich, zapowiedzieli m.in., że będą szukać pomocy u posłów PO, żeby postawić prezydenta przed Trybunałem Stanu. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zapowiedział, że Fundacja udzieli Fayowi wszelkiej pomocy prawnej. W kolejnych dniach Fay starał się wywrzeć presję na prezydenta Polski, ostro domagając się przeprosin i grożąc prawnikami. W tym samym czasie polski konsul w Nowym Jorku, Krzysztof Kasprzyk, dał gejowi przesadnie uniżoną odpowiedź: „Chciałbym wyrazić wdzięczność za Pańskie pojednawcze podejście i empatię, jaką wykazał się Pan od pierwszej chwili, gdy wypłynął ten godny pożałowania incydent.” Sprawa zdawała się nie mieć końca. Gazeta Wyborcza tradycyjnie opublikowała list „autorytetów”, w którym czytamy: „Wolimy, żeby prezydent Kaczyński nie ośmieszał Polski – niech, skoro już musi, ośmiesza siebie i swoją przegraną formację polityczną.” TVN zorganizowało parze gejów przyjazd do Polski. Fay zapowiadał: „Mamy też, oczywiście, nadzieję spotkać się, choćby na kilka chwil, z prezydentem Polski. To jest nasz cel od samego początku. Jak napisaliśmy w naszym liście do prezydenta, pragnęlibyśmy pełnego szacunku dialogu.” W trakcie wizyty geje m.in. wystąpili w programie Teraz My! (TVN zastrzegło sobie wyłączność na wywiady telewizyjne) oraz spotkali się w Sejmie z posłami LiD. Dopiero w ten sposób prawie udało się sprowadzić orędzie prezydenta w świadomości społecznej do „właściwego” poziomu. „Prawie”, bo póki co wojowanie przy użyciu praw mniejszości seksualnych to w Polsce miecz obosieczny i akurat ten atak na prezydenta nie spotkał się z szerokim zrozumieniem w społeczeństwie.

Temat gejowskiej pary wrócił do mediów po roku. Geje, Fay i Moulton, zwracali się do prezydenta z prośbą o spotkanie. „Chciałbym zwrócić uwagę prezydenta RP na sytuację gejów w Polsce” – mówił Fay, informując o liście do prezydenta z grudnia 2008, w którym zapowiadał kolejny przyjazd pary do Polski. Kancelaria Prezydenta wysłała do nich kurtuazyjną odpowiedź, w której znalazło się i takie zdanie: „Mam nadzieję, że podróżując po Europie wstąpią Panowie do Polski. Jeśli będzie to w kwietniu, to proszę nie przeoczyć w Warszawie 13. Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena z udziałem takich gwiazd jak Ann-Sophie czy maestro Krzysztof Penderecki.” 17.03.09 za sprawą Radia Zet w mediach pojawiła się dezinformacja, według której Kancelaria Prezydenta wysłała do pary gejów pismo z zaproszeniem na Festiwal Beethovena. Tak przynajmniej mówiły nagłówki, a szczegóły sprawy i tak nikogo nie interesowały. Przykładowe tytuł newsów: L. Kaczyński zaprosił gejów ze swojego orędzia do Polski, Lech Kaczyński przeprosi gejów ze swojego orędzia? W Dzienniku ukazał się artykuł gejowskiego działacza, Roberta Biedronia, Prezydent zapraszający gejów to żenada. Geje przyjechali w kwietniu, zgodnie z zapowiedzią, media informowały jeszcze o jakichś próbach spotkania się z prezydentem, ale w sumie relacje z tej wizyty były znacznie skromniejsze niż za pierwszym razem. Bezpośrednim celem „kampanii gejowskiej” było przykrycie bardzo ważnych osiągnięć naszego prezydenta w sprawie korzystnych dla Polski zapisów w traktacie lizbońskim, a pośrednim – pogłębienie ogólnej atmosfery nieustannych ataków na prezydenta. Przy okazji skandaliści tacy jak Wojewódzki z Figurskim czy Palikot wykorzystywali tę sprawę jako dodatkowy motyw dla swoich rutynowych ataków na prezydenta.

dodam
O mnie dodam

Zamiast o autorze: „Antek oszołom” Opublikowany 15 lipca 2010 na s24 Co zrobić z człowiekiem, który jest w posiadaniu niebezpiecznej wiedzy tajemnej i jednocześnie stoi po przeciwnej stronie barykady niż okrągłostołowy salon? III RP opanowała do perfekcji metodę ośmieszania, etykietowania i wtłaczania w głowy gawiedzi za pomocą mediów, że taki osobnik to „niebezpieczny szaleniec”, „chory z nienawiści człowiek”, „oszołom”. Tworzenie takiego obrazu i stereotypu przez długie lata ma doprowadzić do tego, że nawet, kiedy zechciałby taki obrobiony medialnie delikwent uchylić ludowi rąbka jakiejś tajemnicy to jego siła rażenia jest nikła gdyż wszyscy już od dawna wiedzą, że mają do czynienia, wiadomo, z „oszołomem”, „szaleńcem” czy wręcz „wariatem”. Taki przykry i niezasłużony los spotkał niestety jednego z najbardziej odważnych i zasłużonych polskich opozycjonistów z czasów PRL, Antoniego Macierewicza. Ilość wypisywanych o nim bzdur i obdarowywanie go wymyślnymi obraźliwymi epitetami przekracza już wszelkie granice. Tylko wczorajszy urobek komentatorów na s24 prześcigających się w wymyślaniu przezwisk dla „szalonego Antka”, „Antka-gorejące oczy” świadczy o skuteczności salonu w niszczeniu człowieka i głupocie większości młodych ludzi, którzy tak na prawdę o Macierewiczu nie wiedzą nic. W 1992 roku Olszewski wiedział doskonale, że trudno będzie mu znaleźć bardziej odważnego, uczciwego i bezkompromisowego polityka do objęcia stanowiska szefa MSWiA. Postawił na Macierewicza. Wykonując uchwałę sejmu o ujawnieniu agentury Macierewicz stał się konkurentem komisji Michnika i dysponentem podobnej wiedzy. Podobnie stało się w 2005 roku. Jarosław Kaczyński, którego nie można przecież posądzać o szczególną sympatię i polityczną zgodność poglądów z Macierewiczem doskonale wiedział, że trudno mu będzie znaleźć bardziej odważnego, zdeterminowanego i kompetentnego człowieka, który podejmie się przeprowadzenia likwidacji WSI, weryfikacji zatrudnianych tam funkcjonariuszy i stworzenie nowej Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Postawił na Macierewicza, choć ten jak wiadomo nie należał do najbliższej przybocznej gwardii prezesa wywodzącej się z PC. Poznając tajemnice archiwów WSI, Macierewicz zyskał kolejnych zaciekłych wrogów. Wszystkim, w większości młodym komentatorom, którzy nie szczędzą Panu Antoniemu obelg, warto przypomnieć krótko jego historię gdyż on sam nigdy nie obnosił się ze swoja opozycyjną przeszłością. Już, jako młody chłopak był drużynowym w słynnej „Czarnej Jedynce” przy liceum Rejtana w Warszawie. Brał udział w strajkach studentów w 1968 roku, a po krwawych wydarzeniach grudnia 1970 roku zorganizował akcję oddawania krwi dla ofiar. Mało młodych ludzi wie, że był założycielem KOR, organizacji, z którą tylko sama współpraca dziś wynoszona jest, jako nobilitujący akt odwagi i opozycyjności dyplomowanej. Niestety nie dla samego założyciela KOR-u, Macierewicza. Już przed sierpniem 1980 roku współorganizował on Wolne Związki Zawodowe i wydawał pierwszy niezależny dziennik Wiadomości dnia. W grudniu 1981 roku był członkiem Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskie gdzie został internowany. Okres internowania to przerzucanie krnąbrnego Macierewicza z więzienia w Iławie do Kielc, Rzeszowa i w końcu Łupkowa skąd brawurowo ucieka i ukrywając się do 1984 roku wydaje podziemne pisma „Głos” i „Wiadomości”. Kiedy będziecie widzieli prężących pierś bohaterskich opozycjonistów czy plujących na Macierewicza Niesiołowskiego czy Komorowskiego to zanim wymyślicie kolejne „zabawne” ksywy dla „Głupiego Antka” zastanówcie się, choć przez krótką chwilę. . kokos26 • salon24.pl Myśli Marszałka "Mowy powinny być krótkie, a kiełbasy długie" (ki diadi, freudowskie przejęzyczenie na widok studentek UŚ?) „400 lat temu w trochę innym charakterze maszerowali polscy żołnierze po Placu Czerwonym.” (czy Rosjanie załapali całą głębie tej myśli?) „Miałem dziś przyjemność wizytowania terenów powodziowych” „W zeszłym roku powódź, w tym roku powódź, więc pewnie ludzie są już oswojeni, obyci z żywiołem” "Ja bym sugerował zachowanie umiaru w tego rodzaju tworzeniu atmosfery, że gdzieś znaleziono jakiś kawałek, fragment odzieży. To nie jest wielki problem". (O niezabezpieczonym miejscu katastrofy smoleńskiej, w którym znaleziono ludzkie szczątki)." Pytania do kandydata Komorowskiego Z życia wyższych sfer Józef Mackiewicz: "Okupacja niemiecka czyniła z nas bohaterów, okupacja sowiecka robiła z nas g..." Pytania o tragedię smoleńską Niewolnik na SG! Człowiek niezłomny - Krzysztof Wyszkowski Zejście do piwnicy Apel ATK ws. CBA niedziela, 26 września 2010 Moim przyjaciołom popierającym Platformę Autor: Kisiel o 13:24 Przebłyski. Kremlowski kurant "widzieć świat tak, jak Śmiłowicz, który wzorzec czerpie ze swojskiego rozumu kremlowskiego kuranta i co ten ostatni zapieje, to Śmiłowicz swoim trelem mu odpowiada" Wyciskanie pryszczy A jak już kupisz taką „Rzepę” i wydasz 3, 40 ( ukłony dla Igora Janke ) nabywasz prawa by drzeć mordę, że sobie nie życzysz za ciężko zarobioną kasę czytać Kuczyńskiego czy innego Sierakowskiego. Niech sobie nawzajem wyciskają pryszcze w Wyborczej! "Pan profesor, jak to zwykle bywa z uczonymi, którzy mają wiele wolnego czasu co wynika z tego, że specjalizują się w naukach psu na budę potrzebnych, siedzi, sączy przednie winko rocznik 1973, przegryza bagietką z salcesonikiem z półdupka renifera, słucha sączącego się w tle z głośników najnowocześniejszego, dostępnego dla cywilów sprzętu audio delikatnego pitu-pitu na kontrabas i altówkę a przy okazji formułuje coraz odważniejsze myśli, których śmiałość mile łechcze jego ego. "Jaki ja jestem odważny i nonkonformistyczny, a do tego kontrowersyjny" pomyślał profesor wsuwając stopy w ciepłe bambosze..." Galba (Marcin Michta) "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny. Ideologia tych panów, to jest to, żeby w Polsce zapanował "socjalizm z ludzką twarzą". To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jest potwór, więc powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd i uciekam przez okno z krzykiem." (wypowiedź Zbigniewa Herberta z filmu Zaleskiego) Osłabienia Ziobro jest już na wylocie Jarek nie lubi konkurencji we własnych szeregach.. Zostaną mu tylko wierni pretorianie typu Macierewicz .. KAJZER u KATARYNY „Nie rozumieją też rzeczy dość oczywistej, że wypowiedziane zdanie, obojętne czy stanowi cytat, czy parafrazę, jeśli ma wartość logiczną (jest prawdziwe lub fałszywe) nie jest w sposób oczywisty opinią - ta ostatnia bowiem nie ma wartości logicznej. Zdanie - "Adam Michnik wielokrotnie argumentował: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację" - nie jest więc opinią - jest zdaniem w sensie logicznym. W dodatku zdaniem fałszywym. Świadome wypowiadanie zdania fałszywego jest kłamstwem.” Gazeta Wyborcza, "Przeciw kłamstwu" "A przecież nawet wasz guru Prezydent słusznie (choć oczywiście obłudnie) zacytował, że patriotyzm polega na miłości, zaś nacjonalizm na nienawiści. Tak że niestety, ani wy, pisowcy, ani red. Wildstein patriotami nie jesteście, i nie o patriotyzm tu chodzi, i tym bardziej nie o “wartości chrześcijańskie”. Szkoda, że Pan Redaktor (sam przecież “inny”) tego nie zauważa. Cóż, Gruzin Stalin był rosyjskim szowinistą." Myślopląs "obserwatora" Polecam: Moje komentarze: O PW wolno było już mówić Trzask zamykanych okiennic Dlaczego Celiński jest przegrany i czy populizm i etos to właściwy podział. Czy o Polsce myśli tylko garstka WOJowników? Paputcziki znów zrobią swoje Dlaczego czytam GAZETĘ W.? O czym dyskutować z Żydami? Czy shoah to nie ludobójstwo? Taki niepotrzebny komentarz Kto blokuje system prezydencki To niesprawiedliwe dla Michnika PZPR to jednak nie NSDAP niepokoją mnie tylko ci, którzy nie mają wpadek A główna kukła tego spektaklu otrzymuje po raz ósmy Wiktora! Jeszcze jeden tekst "nie zauważony" przez moderatora Zwymiotowałeś tu Gazetą W. Cezary Obywatele drugiej kategorii Połączyć te trzy dwudziestolecia! Tusku tylko znów chlapnął Co innego mogli zrobić? Wykluczenie to podstawa A może do Zielonej Góry przenieść Gdańsk RAZ Dojdą jednocześnie? Dlaczego Pan to robi panie Saligia Co tego psa szprycuje Idźcie Panowie na piwo z panem Mariuszem Jest co robić panie Marszałku KETMAN na salonie24.pl KONIEC ŚWIATA Nie wieszajmy psów na społeczeństwie. Nie przypierajmy jednak do ściany walczących o wyzwolenie Ukrainy Polska jest także w Kazachstanie Rok Świni (w Polsce) PiS=RM? Ketman Stracił pan dobrą okazję by milczeć, panie Rafale Gra trwa Film Wajdy nie powstanie Kto zapisywał się do PZPR w 1978 roku Nie tylko Jerzy Giedroyć Odchrzańcie się od Berezy Posłuchajmy specjalistów, którzy wiedzą co mówią Fala Erystyka nieświadoma Niewierzący wierzą bardziej Stwórzmy nową lepszą religię Najważniejszy tekst w ciągu ostatnich 20 lat Massa tabulettae w GW I wespół w zespół, by moc móc wzmóc! Skalskiego wielkie oburzenie niczym

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka