dodam dodam
115
BLOG

Apogeum kampanii nienawiści

dodam dodam Polityka Obserwuj notkę 4

Nie istnieją już żadne hamulce. Nie tylko zasady, prawda, kultura, ale nawet żywotne interesy Polski nic nie znaczą dla jej demiurgów.

Dziś przedostatnia część znakomitego opracowania pewnego blogera z innego forum podpisującego się " 

(Ostatnier tygodnie pokazują, że "filozofa greckiego" czeka dalsza wytężona praca w tym temacie.  Rafał Ziemkiewicz ledwie dotknął, a spadło tyle dojrzłych, czerwonych z wściekłości i nienawiści patogenów, że starczyłoby na wyeliminowanie z życia publicznego PO i LiDu w całości i na zawsze, gdyby w Polsce istniało normalne dziennikarstwo.)

 

Kronika nienawiści popularnej (5)

Portret użytkownika filozof grecki

W tej części przypominam wydarzenia z 2. połowy 2008 roku ważne dla całego świata.

Czarny PR wokół Lecha Kaczyńskiego miał kilka stałych elementów: najmniej aktywna prezydentura, bezmyślne wetowanie ustaw, ciągłe obrażanie się. Był to sztuczny obraz, całkowicie fałszywy i krzywdzący. Weźmy aktywność prezydenta. Media nie dały w ogóle szansy społeczeństwu, by mogło dowiedzieć się, że nasz prezydent był niezwykle zapracowany, między innymi bardzo dużo robił dla dobra naszych stosunków z innymi państwami. Niemal codziennie przyjmował zagranicznych gości lub wyjeżdżał z oficjalnymi wizytami, rocznie odbywał ok. 30 wizyt zagranicznych w tym wizyty wielodniowe. Możemy być pewni, że nasz kraj reprezentował godnie. Porównanie tej aktywności prezydenta z tym, co docierało z tego do przeciętnego Polaka przez media, jest szokujące. Mit małej aktywności prezydenta starał się wykorzystać także Donald Tusk w słynnym stwierdzeniu o żyrandolu z wywiadu dla Gazety Wyborczej z wyjaśnieniem przyczyn swojej rezygnacji z kandydowania (Gazeta Wyborcza, 30.01.10), w którym powiedział: „Kluczowe było przekonanie, że chociaż prezydentura to wielki spektakl, a kampania wyborcza bardzo wielu wyborców ekscytuje, pociąga, to wszyscy wiemy, że po tym, jak nowy prezydent mówi słowa przysięgi, jest tylko prestiż, zaszczyt, żyrandol, pałac i weto.” Zwróćmy uwagę na frazę „wszyscy wiemy”. PO w swojej propagandzie bardzo często racjonalne argumenty zastępuje takimi ogólnikami, które swoje źródło mają wyłącznie w kampanii czarnego PR przeciwko PiS i prezydentowi.

Lech Kaczyński był stosunkowo częstym gościem w Gruzji: 4 wizyty przed wojną w Osetii Południowej i Abchazji, 1 wizyta w trakcie wojny i 1 wizyta po wojnie. Wojna doprowadziła do oderwania de facto od Gruzji obu terytoriów, które już wcześniej były pod „opieką” Rosji i powodowały ciągłe napięcia. Mimo wszystko było sukcesem utrzymanie niepodległości Gruzji i do tego sukcesu w znaczący sposób przyczynił się Lech Kaczyński w trakcie słynnej wizyty 5 przywódców w Tbilisi 12.08.08. W tym kluczowym dniu prawdopodobnie miała miejsce szczególna kombinacja operacyjna, której cel był propagandowy. Z punktu widzenia Rosji społeczność międzynarodowa nie mogła odnieść wrażenia, że polski prezydent uratował niepodległość Gruzji. Dlatego opóźniono przylot 5 przywódców, tak by wcześniej w Tbilisi pojawił się Nicolas Sarkozy jako przedstawiciel UE i mediator między Rosją a Gruzją. Sarcozy pozornie wynegocjował tego dnia w Moskwie porozumienie pokojowe w imieniu Gruzji, ale w rzeczywistości zdał się całkowicie na stronę rosyjską, gdyż jemu zależało na tym, by Rosja zapewniła mu wizerunek skutecznego polityka, który doprowadził do zakończenia wojny, a jeszcze bardziej na pokazaniu domniemanej skuteczności UE jako podmiotu międzynarodowego. Porozumienie było niekorzystne dla Gruzji, gdyż pozostawiało sprytnie sformułowane furtki Rosjanom. Punkt 5. pozwalał na przedłużanie w nieskończoność okupowania dowolnych obszarów całej Gruzji przez wojska rosyjskie. Punkt 6. otwierał możliwość legalnego trwałego oderwania Osetii Południowej i Abchazji. Ostatecznie prezydent Micheil Saakaszwili m.in. za radą Lecha Kaczyńskiego nie zgodził się na ten ostatni punkt. Rosjanie – co za niespodzianka – porozumienie zinterpretowali bardzo tendencyjnie. Wojska rosyjskie jeszcze przez wiele dni okupowały Gori i urządzały rajdy po całym terytorium Gruzji, niszcząc gruzińskie bazy, które Saakaszwili przezornie nakazał swoim żołnierzom opuścić. Ostatecznie Rosjanie w ogóle nie wycofali się na linie sprzed rozpoczęcia działań bojowych, znacznie poszerzając obszar kontrolowany przez fasadowe państwa, szczególnie Osetię Połudnową.

Sposób, w jaki społeczność międzynarodowa potraktowała Gruzję, miękkość w stosunku do Rosji, to powinno dać nam do myślenia. Przypomnę tu tylko jedno zdanie ze wspaniałego i – jak mamy podstawy twierdzić – proroczego przemówienia Lecha Kaczyńskiego 12.08.08 na placu w Tbilisi: „My wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i mój kraj. Potrafimy się temu przeciwstawić, jeśli Europa będzie reprezentować wspólne wartości. Tu są cztery państwa należące do UE i NATO. I Ukraina, wielki kraj. Ale powinno tu być 27 państw.” W tych historycznych dniach nie zdało egzaminu polskie społeczeństwo, które nie stanęło za swoim prezydentem. W mediach i w Internecie dominował tłum pożytecznych idiotów, krzyczących jak to nasz prezydent „jest nieobliczalny”, „macha szabelką”, „drażni niedźwiedzia” itp. Przeciwne głosy bardzo słabo przebijały się przez tę wrzawę. Nie zmienił tego jakiś taktyczny zwrot Adama Michnika, który akurat w tej sprawie wyraził poparcie dla Lecha Kaczyńskiego, pisząc: „Niesłychanie wysoko oceniam podróż prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Tbilisi. Pierwszy raz poczułem się dumny z tego, że prezydent mojego państwa w tak godny sposób, a zarazem tak zgodny z polskim i moim wyobrażeniem etosu wolności, honoru, tradycji historycznej i rozumu politycznego dał temu wyraz w Gruzji.” Złośliwi twierdzą, że za tym zwrotem Michnika stały zagrożone izraelskie interesy w Gruzji. Jednak Gazeta Wyborcza nie zrezygnowała z polityki wspierania rządu Tuska i atakowania prezydenta, pojawiły się tam także polemiki z naczelnym w sprawie gruzińskiej.

Kolejne miesiące pokazały, że UE całkowicie nie radzi sobie z niezykle dokładnie przemyślaną i konsekwentnie realizowaną polityką Moskwy. Po zakończeniu działań bojowych w Gruzji Rosja bez oporów realizowała swoje cele. 23.11.08 prezydent Lech Kaczyński udał się z kolejną wizytą do Gruzji, gdzie wziął udział w obchodach 5. rocznicy Rewolucji Róż. Na początku wizyty miał miejsce dodatkowy punkt – wizyta w Metechi, w obozie dla gruzińskich uchodźców z terenów zajętych przez Rosjan. W trakcie przejazdu miał miejsce poważny incydent przy rosyjskim posterunku w pobliżu miejscowości Achalgori, na terytorium, które wbrew porozumieniu było nadal okupowane przez Rosjan. Rosyjscy żołnierze oddali ostrzegawcze serie z broni automatycznej z odległości ok. 30 metrów w kierunku kolumny z prezydentami Polski i Gruzji. Wydaje mi się, że nasz prezydent udał się w to miejsce w jasno określonym celu. Chodziło o to, by pokazać światu, że Rosjanie nie przestrzegają porozumień, przeszkodzić im uszczuplaniu gruzińskiego terytorium. Znając Rosjan, można zakładać, że nie było tu przypadku, kreują oni tego typu incydenty zgodnie z własnymi potrzebami. Nie doszło do żadnego incydentu, gdy wcześniej to samo miejsce wizytował Javier Solana czy inni politycy zachodni. Kraje zachodnie nigdy nie przejawiały entuzjazmu w stosunku do podmiotowej polityki polskiego prezydenta, ale reakcje na ten incydent były wyważone. Sekretarz generalny NATO, Jaap de Hopp Scheffer: „Bez względu na to, kto strzelał, nie powinno do tego dojść. To z pewnością nie jest w duchu porozumienia pokojowego. Mogę tylko obwiniać tych, którzy strzelali, bo to nie jest odpowiedzialne, zwłaszcza gdy w rejonie jest wysoki rangą gość, jak polski prezydent.” Rzecznik francuskiego MSZ: „Szef państwa gruzińskiego ma naturalnie prawo poruszać się z polskim prezydentem po terytorium gruzińskim.” Reakcje te kontrastowały z jednoznacznym potępieniem polskiego prezydenta wewnątrz kraju.

Polskie media całą odpowiedzialność zwyczajowo zrzuciły na polskiego prezydenta. To on miał zachować się w tym incydencie prowokacyjnie wobec Rosji. Jego „awanturniczy wypad w góry” miał doprowadzić świat na krawędź wojny Rosja-NATO. Komentarze publicystów obowiązkowo były formułowane w tonie lekceważącym do prezydenta, miało z nich wynikać, że nasz prezydent pakuje się w tarapaty, bo jest nieobliczalny i trochę „niekumaty”. Oto bardzo charakterystyczny przykład z felietonu Moniki Olejnik (Dziennik, 25.11.08): „Wciąż tak naprawdę nie wiemy, co się w niedzielę wydarzyło. Być może doszło do prowokacji – mogła być ona korzystna dla różnych stron z różnych względów. Jedni mówią, że strzałów było kilka, inni, że strzelano z kałasznikowa blisko pięć minut. Warto odnaleźć sprawców strzałów, ale pan prezydent już wie: skoro słyszał okrzyki po rosyjsku, to znaczy, że strzelali Rosjanie. Szkoda, że nikt nie powiedział mu, że na Zakaukaziu język rosyjski jest powszechnie znany. Teraz na dodatek prokuratura zaczęła badać, czy ktoś nie zmusił naszego prezydenta do tego wyjazdu.”

W Polsce był to czas kulminacji „nienawiści popularnej” 2008/09. Nienawiścią do Kaczyńskich była wypełniona popkultura, ale opary tej nienawiści zatruwały całe życie publiczne. Z czasem trudno było nawet zorientować się, że wiele słów wypowiadanych przez na pozór poważnych polityków w ogóle nie pasuje do powagi państwa. Tylko w tym surrealistycznym otoczeniu incydent w Gruzji, mógł stać się dobrą okazją do kolejnych kpin. Przypomnijmy słynne słowa maszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego 24.11.08 w PR1 i chodzi nie tylko o słynnego „ślepego snajpera”: Jaka wizyta, taki zamach, no bo z 30 metrów nie trafić w samochód to trzeba ślepego snajpera, więc raczej wygląda to na coś bardzo niepoważnego a przykrego, bo stawiającego polskiego prezydenta w dosyć niezręcznej sytuacji. (...) Ja sam byłem trochę ćwiczony na okoliczność ewentualnego zamachu jako Minister Obrony Narodowej. Wiem, że w sytuacji jakiegokolwiek zagrożenia to osoba chroniona jest po prostu, albo wciskana do samochodu i samochód natychmiast odjeżdża, albo jest rzucana na ziemię i na niej się kładą oficerowie ochrony. A tutaj widać zdjęcia, gdzie obaj prezydenci stoją, rozmawiają, zdaje się, że jeden się uśmiecha. No, tysiąc znaków zapytania.” Gazeta Wyborcza nieco „poprawiła” słowa marszałka, aby poprzez uwypuklenie efektu komicznego bardziej poniżyć naszego prezydenta: „W sytuacji zagrożenia prezydent jest natychmiast wciskany do samochodu i on odjeżdża.” W tej formie wypowiedź marszałka była najczęściej dalej cytowana i tak zaistniała w świadomości społecznej, a pewnym czasie całość została skrócona do jednego szyderczego zdania: „Jaki prezydent, taki zamach.” Jakie reakcje wśród lemingów na forach internetowych wzbudziła sprawa przedstawiona w mediach w taki sposób, chyba łatwo się domyślić.

Polska reakcja na ten incydent z pewnością została przeanalizowana poza naszymi granicami. Słowa marszałka Komorowskiego były chętnie cytowane przez media na wschodzie. Kto wie, może wtedy w jakimś ośrodku decyzyjnym zauważono, że przy odpowiednim zakamuflowaniu i medialnym naświetleniu prawdziwego zamachu na polskiego prezydenta, zdarzenie takie zostałoby przyjęte w Polsce pozytywnie. Powie się na przykład: „Jaki prezydent, takie lądowanie.” C’est la vie!

dodam
O mnie dodam

Zamiast o autorze: „Antek oszołom” Opublikowany 15 lipca 2010 na s24 Co zrobić z człowiekiem, który jest w posiadaniu niebezpiecznej wiedzy tajemnej i jednocześnie stoi po przeciwnej stronie barykady niż okrągłostołowy salon? III RP opanowała do perfekcji metodę ośmieszania, etykietowania i wtłaczania w głowy gawiedzi za pomocą mediów, że taki osobnik to „niebezpieczny szaleniec”, „chory z nienawiści człowiek”, „oszołom”. Tworzenie takiego obrazu i stereotypu przez długie lata ma doprowadzić do tego, że nawet, kiedy zechciałby taki obrobiony medialnie delikwent uchylić ludowi rąbka jakiejś tajemnicy to jego siła rażenia jest nikła gdyż wszyscy już od dawna wiedzą, że mają do czynienia, wiadomo, z „oszołomem”, „szaleńcem” czy wręcz „wariatem”. Taki przykry i niezasłużony los spotkał niestety jednego z najbardziej odważnych i zasłużonych polskich opozycjonistów z czasów PRL, Antoniego Macierewicza. Ilość wypisywanych o nim bzdur i obdarowywanie go wymyślnymi obraźliwymi epitetami przekracza już wszelkie granice. Tylko wczorajszy urobek komentatorów na s24 prześcigających się w wymyślaniu przezwisk dla „szalonego Antka”, „Antka-gorejące oczy” świadczy o skuteczności salonu w niszczeniu człowieka i głupocie większości młodych ludzi, którzy tak na prawdę o Macierewiczu nie wiedzą nic. W 1992 roku Olszewski wiedział doskonale, że trudno będzie mu znaleźć bardziej odważnego, uczciwego i bezkompromisowego polityka do objęcia stanowiska szefa MSWiA. Postawił na Macierewicza. Wykonując uchwałę sejmu o ujawnieniu agentury Macierewicz stał się konkurentem komisji Michnika i dysponentem podobnej wiedzy. Podobnie stało się w 2005 roku. Jarosław Kaczyński, którego nie można przecież posądzać o szczególną sympatię i polityczną zgodność poglądów z Macierewiczem doskonale wiedział, że trudno mu będzie znaleźć bardziej odważnego, zdeterminowanego i kompetentnego człowieka, który podejmie się przeprowadzenia likwidacji WSI, weryfikacji zatrudnianych tam funkcjonariuszy i stworzenie nowej Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Postawił na Macierewicza, choć ten jak wiadomo nie należał do najbliższej przybocznej gwardii prezesa wywodzącej się z PC. Poznając tajemnice archiwów WSI, Macierewicz zyskał kolejnych zaciekłych wrogów. Wszystkim, w większości młodym komentatorom, którzy nie szczędzą Panu Antoniemu obelg, warto przypomnieć krótko jego historię gdyż on sam nigdy nie obnosił się ze swoja opozycyjną przeszłością. Już, jako młody chłopak był drużynowym w słynnej „Czarnej Jedynce” przy liceum Rejtana w Warszawie. Brał udział w strajkach studentów w 1968 roku, a po krwawych wydarzeniach grudnia 1970 roku zorganizował akcję oddawania krwi dla ofiar. Mało młodych ludzi wie, że był założycielem KOR, organizacji, z którą tylko sama współpraca dziś wynoszona jest, jako nobilitujący akt odwagi i opozycyjności dyplomowanej. Niestety nie dla samego założyciela KOR-u, Macierewicza. Już przed sierpniem 1980 roku współorganizował on Wolne Związki Zawodowe i wydawał pierwszy niezależny dziennik Wiadomości dnia. W grudniu 1981 roku był członkiem Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskie gdzie został internowany. Okres internowania to przerzucanie krnąbrnego Macierewicza z więzienia w Iławie do Kielc, Rzeszowa i w końcu Łupkowa skąd brawurowo ucieka i ukrywając się do 1984 roku wydaje podziemne pisma „Głos” i „Wiadomości”. Kiedy będziecie widzieli prężących pierś bohaterskich opozycjonistów czy plujących na Macierewicza Niesiołowskiego czy Komorowskiego to zanim wymyślicie kolejne „zabawne” ksywy dla „Głupiego Antka” zastanówcie się, choć przez krótką chwilę. . kokos26 • salon24.pl Myśli Marszałka "Mowy powinny być krótkie, a kiełbasy długie" (ki diadi, freudowskie przejęzyczenie na widok studentek UŚ?) „400 lat temu w trochę innym charakterze maszerowali polscy żołnierze po Placu Czerwonym.” (czy Rosjanie załapali całą głębie tej myśli?) „Miałem dziś przyjemność wizytowania terenów powodziowych” „W zeszłym roku powódź, w tym roku powódź, więc pewnie ludzie są już oswojeni, obyci z żywiołem” "Ja bym sugerował zachowanie umiaru w tego rodzaju tworzeniu atmosfery, że gdzieś znaleziono jakiś kawałek, fragment odzieży. To nie jest wielki problem". (O niezabezpieczonym miejscu katastrofy smoleńskiej, w którym znaleziono ludzkie szczątki)." Pytania do kandydata Komorowskiego Z życia wyższych sfer Józef Mackiewicz: "Okupacja niemiecka czyniła z nas bohaterów, okupacja sowiecka robiła z nas g..." Pytania o tragedię smoleńską Niewolnik na SG! Człowiek niezłomny - Krzysztof Wyszkowski Zejście do piwnicy Apel ATK ws. CBA niedziela, 26 września 2010 Moim przyjaciołom popierającym Platformę Autor: Kisiel o 13:24 Przebłyski. Kremlowski kurant "widzieć świat tak, jak Śmiłowicz, który wzorzec czerpie ze swojskiego rozumu kremlowskiego kuranta i co ten ostatni zapieje, to Śmiłowicz swoim trelem mu odpowiada" Wyciskanie pryszczy A jak już kupisz taką „Rzepę” i wydasz 3, 40 ( ukłony dla Igora Janke ) nabywasz prawa by drzeć mordę, że sobie nie życzysz za ciężko zarobioną kasę czytać Kuczyńskiego czy innego Sierakowskiego. Niech sobie nawzajem wyciskają pryszcze w Wyborczej! "Pan profesor, jak to zwykle bywa z uczonymi, którzy mają wiele wolnego czasu co wynika z tego, że specjalizują się w naukach psu na budę potrzebnych, siedzi, sączy przednie winko rocznik 1973, przegryza bagietką z salcesonikiem z półdupka renifera, słucha sączącego się w tle z głośników najnowocześniejszego, dostępnego dla cywilów sprzętu audio delikatnego pitu-pitu na kontrabas i altówkę a przy okazji formułuje coraz odważniejsze myśli, których śmiałość mile łechcze jego ego. "Jaki ja jestem odważny i nonkonformistyczny, a do tego kontrowersyjny" pomyślał profesor wsuwając stopy w ciepłe bambosze..." Galba (Marcin Michta) "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny. Ideologia tych panów, to jest to, żeby w Polsce zapanował "socjalizm z ludzką twarzą". To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jest potwór, więc powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd i uciekam przez okno z krzykiem." (wypowiedź Zbigniewa Herberta z filmu Zaleskiego) Osłabienia Ziobro jest już na wylocie Jarek nie lubi konkurencji we własnych szeregach.. Zostaną mu tylko wierni pretorianie typu Macierewicz .. KAJZER u KATARYNY „Nie rozumieją też rzeczy dość oczywistej, że wypowiedziane zdanie, obojętne czy stanowi cytat, czy parafrazę, jeśli ma wartość logiczną (jest prawdziwe lub fałszywe) nie jest w sposób oczywisty opinią - ta ostatnia bowiem nie ma wartości logicznej. Zdanie - "Adam Michnik wielokrotnie argumentował: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację" - nie jest więc opinią - jest zdaniem w sensie logicznym. W dodatku zdaniem fałszywym. Świadome wypowiadanie zdania fałszywego jest kłamstwem.” Gazeta Wyborcza, "Przeciw kłamstwu" "A przecież nawet wasz guru Prezydent słusznie (choć oczywiście obłudnie) zacytował, że patriotyzm polega na miłości, zaś nacjonalizm na nienawiści. Tak że niestety, ani wy, pisowcy, ani red. Wildstein patriotami nie jesteście, i nie o patriotyzm tu chodzi, i tym bardziej nie o “wartości chrześcijańskie”. Szkoda, że Pan Redaktor (sam przecież “inny”) tego nie zauważa. Cóż, Gruzin Stalin był rosyjskim szowinistą." Myślopląs "obserwatora" Polecam: Moje komentarze: O PW wolno było już mówić Trzask zamykanych okiennic Dlaczego Celiński jest przegrany i czy populizm i etos to właściwy podział. Czy o Polsce myśli tylko garstka WOJowników? Paputcziki znów zrobią swoje Dlaczego czytam GAZETĘ W.? O czym dyskutować z Żydami? Czy shoah to nie ludobójstwo? Taki niepotrzebny komentarz Kto blokuje system prezydencki To niesprawiedliwe dla Michnika PZPR to jednak nie NSDAP niepokoją mnie tylko ci, którzy nie mają wpadek A główna kukła tego spektaklu otrzymuje po raz ósmy Wiktora! Jeszcze jeden tekst "nie zauważony" przez moderatora Zwymiotowałeś tu Gazetą W. Cezary Obywatele drugiej kategorii Połączyć te trzy dwudziestolecia! Tusku tylko znów chlapnął Co innego mogli zrobić? Wykluczenie to podstawa A może do Zielonej Góry przenieść Gdańsk RAZ Dojdą jednocześnie? Dlaczego Pan to robi panie Saligia Co tego psa szprycuje Idźcie Panowie na piwo z panem Mariuszem Jest co robić panie Marszałku KETMAN na salonie24.pl KONIEC ŚWIATA Nie wieszajmy psów na społeczeństwie. Nie przypierajmy jednak do ściany walczących o wyzwolenie Ukrainy Polska jest także w Kazachstanie Rok Świni (w Polsce) PiS=RM? Ketman Stracił pan dobrą okazję by milczeć, panie Rafale Gra trwa Film Wajdy nie powstanie Kto zapisywał się do PZPR w 1978 roku Nie tylko Jerzy Giedroyć Odchrzańcie się od Berezy Posłuchajmy specjalistów, którzy wiedzą co mówią Fala Erystyka nieświadoma Niewierzący wierzą bardziej Stwórzmy nową lepszą religię Najważniejszy tekst w ciągu ostatnich 20 lat Massa tabulettae w GW I wespół w zespół, by moc móc wzmóc! Skalskiego wielkie oburzenie niczym

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka