Kto rządzi Europą i w czyim interesie, jaka jest polityka zagraniczna Polski - pytano dziś w Akademii Ignatianum na debacie zorganizowanej przez Instytut Sobieskiego i Instytut Studiów Politycznych w Krakowie.
Po wysłuchaniu prelegentów nasuwają się następujące wnioski:
1. Jeśli chodzi o struktury Unii Europejskiej, możemy mówić o dwu najważniejszych siedliskach decyzyjnych: pierwszym są interesy największych mocarstw, drugim są mniej zidentyfikowani urzędnicy unijni.
2. Jeśli dane państwo ma wolę współdecydowania o losach Europy, musi mieć RÓWNOPRAWNYCH sojuszników. O takich starał się ś.p. Prezydent Lech Kaczyński, tworząc koalicję państw środkowoeuropejskich. Dziś te wysiłki są zaprzepaszczone.
3. Mocarstwa, by podporządkować sobie słabsze kraje, tworzą w nich własne zaplecze intelektualne. Polega to np. na popularyzacji organizacji stypendialnych z kapitałem bogatych państw. My wam damy pieniądze, wy nam dacie swoją energie i zaangażowanie oraz wdzięczność oczywiście bo wasz własny kraj o was nie zadbał. Można to nazwać socjalizacją hegemonialną.
4. Z jednej strony dominuje niemiecki rozsądek ( tylko my, niemcy wiemy co jest dla europy najlepsze), z drugiej załatwianie ważnych dla kontynentu praw "pod stołem", między znajomymi, ulegając wielkim biznesowym lobbystom. Tu rodzi się pytanie: czy o losach Europy decyduje rozum czy może emocja z żądzą pieniądza?
5. Europa zmierza do tego, by rządziło ścisłe centrum. Polski parlament natomiast słabnie i traci wszelkie moce decyzyjne tak, że ślepo internalizujemy obce prawo by się podporządkować teoretycznie mocniejszemu.
6. Polska polityka zagraniczna: POWINNA BYĆ.
7. W Polsce właściwie już nic nie działa: ani edukacja, ani służba zdrowia, ani wojsko, ani władza.



Komentarze
Pokaż komentarze