W dzisiejszym programie BLIŻEJ J. Pospieszalskiego powidziano, że cała sprawa państwa Bajkowskich zaczęła się od tego, że udali się oni po pomoc wychowawczą do poradni. To znaczy, ludzie zaufali instytucji państwowej i byli przekonani, że skoro mają kłopoty wychowawcze (KTO ICH NIE MA?! TYLKO TEN, KTO NIE MA DZIECI!), instytucja im pomoże. I słusznie - celem poradni jest pomoc i doradztwo w sprawach wychowania dzieci.
Teraz pytanie: KTO ZGŁASZA SIĘ DO PORADNI PO POMOC? CZY RODZICE PATOLOGICZNI? AGRESYWNI? TRAKTUJĄCY SWOJE DZIECI JAK PRZEDMIOTY? DOPUSZCZAJĄCY SIĘ PRZEMOCY?
NIE, do poradni zgłaszają się rodzice zaniepokojeni relacjami w swojej rodzinie, odpowiedzialni i świadomi swojej bezsilności albo niedoskonałości pedagogicznej. Tacy, którzy CHCĄ zmienić ten stan i wykonują wysiłek udania się do poradni. Dodatkowo przyznają się do błędów wychowawczych!!!
I drugie pytanie: JAK ZOSTAJĄ POTRAKTOWANI? Czy zostaje udzielona im pomoc pedagogiczna? Czy zostaje podjęta terapia rodzinna? Czy poradnia zapewnia im pomoc i poradę w sytuacjach, w których sobie nie radzą?
Nic z tych rzeczy. Zostaje wszczęta sprawa a ich dzieci trafiają do domu dziecka! Na podstawie DWÓCH spotkań z psychologami!!!
Czy wcześniej mieli przydzielonego kuratora? Czy dzieciom groziła utrata życia czy zdrowia?
Kiedy dzieci przebywają w całodobowej placówce opiekuńczej, od rodziców wymaga się podjęcia terapii i NIKT nie pyta dlaczego nie podjęto jej wtedy kiedy chcieli tego rodzice!
Wymaga się od rodziców współpracy kiedy znajdują się, tak jak ich dzieci w SYTUACJI TRAUMATYCZNEJ. Nikt normalny w takiej sytuacji nie jest w stanie spokojnie zająć się swoimi sprawami.
Państwo Bajkowscy udając się po poradę zaufali swojemu państwu, które je oszukało i zgwałciło ich godność. Każdy mając odrobinę empatii może sobie wyobrazić co czują. I mimo, że sprawa jest głośna i wypowiadają się na jej temat politycy i dziennikarze, trójka dzieci i ich rodzice przeżywają ogromną traumę, która zostanie w ich pamięci do końca życia.



Komentarze
Pokaż komentarze (39)