Blog
Dolina nicości
Bronisław Wildstein
Bronisław Wildstein To jest blog mojej najnowszej powieści "Dolina nicości".
130 obserwujących 53 notki 304667 odsłon
Bronisław Wildstein, 25 czerwca 2008 r.

Rozdział osiemnasty c.d.

 Z Returnem spotkali się następnego dnia w „Jazz Bistrze”. Piosenkarka udawała Billy Holiday. Return pogrążał się w muzyce. Może nie tyle w tej, którą właśnie słyszał, ale we wspomnieniu, które przyzywała. Dziewczyna śpiewała o zwykłych pragnieniach nie do zrealizowania, które stają się skargą, codziennym smutkiem, aurą nadchodzącej nocy. Return osiągnął to, o czym wcześniej nie marzył nawet. Ba, jest pewny, że nie potrafiłby sobie tego wyobrazić. A przecież często czuje, że nie umie należycie cieszyć się ze swojego życia. Przesącza je strużka niejasnego smutku. Nie pomaga wyliczenie sobie własnych osiągnięć. Nostalgia nie ustępuje. Popieleje na dnie jego sukcesów. Wsącza się w cierpki smak kawy i odór papierosów. Nauczył się z nią żyć. Może nawet polubił ją jak bluesa? Fascynacja jazzem pozostała mu z czasów młodości. Chodzili z Danielem na jam session „Pod Jaszczury” albo do „Rotundy”. Jeździli na Jazz Jambory do Warszawy, po całym kraju ścigali rzadkie koncerty znanych gości. Pożyczali płyty i taśmy. Ale najważniejsze były jamy. Muzycy spotykający się w studenckich klubach zwykle nie byli najlepsi, ale w tych zgromadzeniach bezimiennych, w aurze współuczestniczącego oczekiwania rodziło się coś niezwykłego między grającymi i słuchającymi, inny dialog, pozasłowne spotkanie, wymiana przeżyć i tęsknot. W gęstym dymie pomieszczeń tonących na dnie nocy wilgotnego i ponurego miasta, między obcymi, którzy w tym zamknięciu poznawali się i odnajdywali przestrzeń wolności, dialog saksofonów i trąbki, w tętnie kontrabasu splatał się z organicznym rytmem perkusji, aby odsłonić przestrzeń dla fortepianu, który zaczyna od skomplikowanej, dygresyjnej opowieści, aby zakończyć w skurczu serca podchwyconym przez kontrabas i bębny, i znowu saksofony, trąbki i cała blacha zwierza się i żali, aż stężenie smutku wybucha, zagarnia ich wszystkich i przechodzi w ekstazę, łączy, wywodzi z zamkniętego miasta i kraju, z codziennej beznadziejności prowadzi w nieznane światy... Godziny bez końca w innej przestrzeni. Nie chcieli wracać z niej do swoich akademików, stancji pod czujnym spojrzeniem milicyjnych patroli i wzrokiem znajomych, pod których uśmiechem czaił się kto inny.

Wilczycki był od niego młodszy o jakąś dekadę, lata, które pamiętał były inne, choć też złe... teraz przymyka oczy, daje się prowadzić gorszemu wcieleniu Holiday, co nie znała nigdy smutków poprzedniczki, odtrącenia przez odmienność, naznaczenia, dna ludzkich siedzib, grząskiej ziemi południa, co pęta, ściąga w głąb i jest jak przeznaczenie, z którego trzeba się wydobyć chociaż nie można... A może elegancka dziewczyna w środku Warszawy, która patrzy poza ciemną salę i publiczność, wywodząc jedną z fraz bluesa czarnej pieśniarki, przeżywa jednak to, co ona? Może suma cierpienia, którą mamy wyczerpać, nie różni się w zależności od miejsca i czasu i tylko wybiera odmienne przyczyny? Wilczycki wygląda jakby cierpiał. Gapi się bezmyślnie poprzez piosenkarkę, przez ścianę w nieokreśloną przestrzeń. Wymięty garnitur rzucony niechlujnie na krzesełko, łysawa głowa, która wyłania się z kołnierza, kołysze się bezwolnie. Returnowi robi się go żal.

Nie masz pracy – bardziej stwierdza niż pyta. Wilczycki wydyma wargi niezauważalnie kiwając głową. – I nie będziesz miał – kontynuuje Return. Człowiek z drugiej strony stolika po raz pierwszy spogląda na niego z uwagą. Pauza wydłuża się. W bezsłowną przestrzeń wlewa się głos piosenkarki opowiadający o samotności i deszczu. Przecina go zdanie Returna. – Mam dla ciebie propozycję. – Głowa po drugiej stronie stolika nieruchomieje. Przymknięte oczy otwierają się i wpatrują w mówiącego.

Potrzebuję kogoś w rodzaju redaktora do swojego programu. Nie będzie to główny redaktor, ale wiesz... będziesz uczestniczył w tworzeniu, będziesz mógł wpływać na kształt programu, a z czasem... To już od ciebie zależy. Może staniesz się najważniejszy? Z czasem, może za jakieś parę lat, będziesz mógł wejść na wizję razem ze mną, kto wie?

Wilczycki świdruje go wzrokiem. Jego sylwetka spręża się po drugie stronie stolika.

No to co? Interesuje cię to?

Wilczycki wygląda jakby powstrzymywał potok słów. Wpatruje się w rozmówcę z napiętą uwagą. Śpiew odpływa znad ich stolika, staje się tylko aurą miejsca.

Interesuje? Pewnie, że interesuje. Ale chciałbym poznać warunki.

Proponuję ci etat. Wiesz, na początku to będą umowy zlecenia przez jakieś pół roku. Potem sformalizujemy twoją rolę. Taka kolej rzeczy. I jeszcze jedno. Na początku będziesz działał pod pseudonimem. Sam rozumiesz. Wolę nie wyobrażać sobie, co by się stało, gdyby Michał dowiedział się, że cię zatrudniłem. – Return

otrząsa się. – Wiesz, on jest taki zasadniczy. Staroświecko zasadniczy. Jeśli uważa, że zrobiłeś świństwo... – Gest Returna uspokaja potencjalną interwencję. – Wiem, że trudno nazywać tak własne działania. Ja tylko usiłuję przedstawić zdanie Michała. Nie chcę się z tobą spierać, myślę, że już w dużej mierze odpokutowałeś to, co zrobiłeś. Chcę ci pomóc. Nie jestem tak bezkompromisowy jak Michał i zwyczajne współczucie potrafi przesłonić mi imponderabilia. Ale, rozumiesz, pewne formy muszę zachować. Dlatego u mnie będziesz musiał pracować pod pseudonimem. Twoje nazwisko nie może pojawić się na ekranie, sam wiesz... co najmniej rok, może więcej. Będziemy sondować naszą pamięć publiczną. A ludzie potrafią zapomnieć nawet to, co ty zrobiłeś. Za jakiś czas i Michał machnie ręką. Pieniądze oczywiście nie takie jak szef „Kuriera”, ale przyzwoite. Na początek możesz wyciągać... To może być z półtora tysiąca za program, więc sam rozumiesz, miesięcznie może być ponad sześć. Potem będzie lepiej. Myślę, że to dobry początek i dobra perspektywa. Zwłaszcza, że nie masz innej... – Return przerywa. – Przepraszam za obcesowość, ale przecież obaj wiemy, jak jest i chcę być z tobą szczery...

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

"DOLINA NICOŚCI" JUŻ W KSIĘGARNIACH! Wierzę, że kolejne odcinki powieści będą zaczynem gorącej dyskusji. Liczę na Was, na Wasze uwagi i oceny. Proponuję Wam również zabawę. Zainteresowani mogą kontynuować powieść na własną rękę. Będą odgadywać intencje autora, a może tworzyć dla nich interesujące uzupełnienie, albo ważny kontrapunkt. Dla najciekawszych wypowiedzi przewidziane są symboliczne nagrody.

Ostatnie notki

Tematy w dziale