doomer doomer
22
BLOG

Taśmy: "po co?!", "kiedy?!" i takie tam...

doomer doomer Polityka Obserwuj notkę 0

W sumie wypadałoby się przywitać, więć DZIEŃ DOBRY wszystkim. Na wstępie chciałbym odrazu przeprosić wszystkich za temat, który mam zamiar poruszyć, gdyż wydawałoby się, iż większość ma już go dosyć, co może zaowocowć komentarzami w stylu "ileż można...?!". Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, iż trudno zacząc komentowanie aktualnych wydarzeń na arenie politycznej bez ustosunkowania się do najbardziej gorącego tematu ostatnich dni jakim są niewątpliwie taśmy z rozmową Pana Oleksego i Pana Gudzowatego. Jest jednak drobne pocieszenie: nie mam zamiaru pisać o tym jaki (i czy w ogóle) wywołały one szok wśród polityków czy opinii publicznej(u mnie np. nie wywowały), jakie będą konsekwencje, kto jeszcze dostanie po d...? etc. Notka będzie dotyczyła rekacji osób, delikatnie mówiąc, sceptycznie nastawionych co do wagi owych taśm jak i ich argumentów przedstawianych w rozmaitych dyskusjach (oczywiście temat potraktuję wybiórczo, gdyż analizować całości po prostu mi się nie chce a i czytać pewnie by się innym nie chciało)

Pierwsza sprawa (argument): Taśmy podobno tracą (lub powinny) na wiarygodności ze względu na obecnośc alkoholu podczas nagranej rozmowy. Załóżmy nawet, że to prawda, że alkohol był obecny - szczerze mówiąc, nie mam pojęcia czy mam to traktowąć jako argument "za" czy "przeciw". Z obserwacji komentarzy wygłaszanych przez "Wyciszaczy" (ukłon w stronę Pana Piotra Zaremby) możnaby założyć, ze powinno sie go traktować jako próba obniżenia wiarygodności nagrania, ale...no własnie: proponuje prosty test: niech każdy sobie przypomni ile razy po zbyt dużej ilości alkoholu mówił coś co leżało mu na sercu przez długi czas. Żeby sięgnąc po bardziej drastyczny przykład, prosze sobie przypomnieć ile to razy sprawdziali Państwo skrzynkę nadawczą w swoich telefonach po nadwyraz, udanej imprezie (błagam, nie mówcie,że jestem jedyny...), kwitując to po chwili czymś w rodzaju "po ch... ja to wysyłałem?!". No tak, ale to są w sumie przykłady dośc skrajne: skrajne z prostego powodu - takie rzeczy dzieją się zazwyczaj kiedy dojdzie naprawdę do nadużycia alkoholu do tego stopnia, że człowiek ma problemy z pamięcią: i teraz pytanie - czy głoś Pana Oleksego mógł wskazywać na to, że mógł on być AŻ tak "nieświadomy"? Przyznam sie szczerze: gdyby nie to, że po pewnym czasie, pojawiła się informacja, że być może był pod wpływem alkoholu (swoja drogą ciekawa sprawa: niekótrzy to mają chyba alkomaty wbudowane a uszy...tylko pozazdrościć) to nigdy nie domyśliłbym się, że tak było. Język rozmowy (pomjiam wulgaryzmy, bo te stosuje się niemal zawsze, kiedy nie ma kamer telewizyjnych) może i do najpiękniejszych nie należał, ale samo artykułowanie słów, płynność, w sumie nie pozostawiały wiele do życzenia - zresztą, gdyby płynność miałaby być kryterium trzeźwości, to prawdopodobnie Pan Dorn za każdym razem gdy próbuje coś tłumaczyć dziennikarzom, byłby oskarżany o "wątpliwy stan". Nie wiem, odnosze wrażenie, że podnosząc argument o alkoholu, pewne środkowiska strzeliły sobie same w nogi...ale ja się może nie znam: nie od dziś przecież wiadomo, ze studenci (do których sie zaliczam) to najardziej ortodoksyjni abstynenci...;)

Czas na troche bardziej poważny kontekst: dlaczego akurat teraz? Oczywiście pomjiam fakt, iż stawianie takiego pytania w przypadku taśm Beger było kwitowane uśmiechem politowania a w najlepszym przypadku odpowiadano "niech Pan nie odwraca kota ogonem...w żadnym stopniu nie zmienia to samej treści taśm". No i w sumie racja (przynajmniej w połowie) - treści to nie zmienia, ale trzeba byc igonrantem żeby nie zająć się kontekstem. Oczywiście zbliżanie się terminu upublicznieniai raportu o WSI ( do dziś nie mogę wyjść z podziwu w jaki sposób niektórzy dziennikarze, niecałą godzine po ujawieniu, 360 stronicowego raportu, już go komentowali...) jak i przyśpieszenie prac nad ustawą lustractjną było mało istotnym tłem, natomiast powrót ( w sumie dobrze ktoś zadał pytanie: DO CZEGO ten niby powrót?) Pana Kwaśniewskiego jest niewątpliwie kontesktem godnym uwagi. Tutaj nikt nie próbuje bagatelizować tła, co to to nie ! Wszystko to próba zniszczenia pięknego wejścia byłega Prezydenta do świata polityki (a kiedy było wyjście?). Źli, przebrzydli dziennikarze przyszłi i po prostu zwymiotowali na czerwony (żadnych aluzji politycznych...Oscarów nie oglądacie?) dywan, po którym miał przejść Pan Prezydent. No ale teraz na poważnie. Wszystko jawi nam się (zdaniem niekórych) tak (w skrócie): taśmy zostały wykorzystane przez rządzących aby zniszczyć powrót Pana Aleksandra Kwaśniewskiego. Popuśćmy wodze fantazji...załóżmy, że faktycznie, rząd wiedział (w domyśle, dla ułatwienia: Jarosław Kaczyński) o taśmach i wypyścił je specjlanie w takim momencie. Podstawowe pytanie: PO CO?! Odpowiedź "bohaterów" taśm znamy, jednak jak wygląda to z punktu widzenia bardziej (wg mnie) pragmatycznego? Zakładając, że JK (Jarosław Kaczyński) zrobil to specjlanie to niby jaki interes on, czy też jego partia, miałaby w tym mieć? Przecież nawet jeśli założymy, że powrót AK (Aleksandra Kwaśnewskiego) byłby na tyle spektakularny, że LiD (lub nowo założona partia) zyskałby, dajmy na to, 10 dodatkowych procentów i doskoczyłby do 20% w sondażach (jedzie mi tu czołg...?) to niby dlaczego miałoby to byc "nie na ręke" dla JK? Ani to nie odbierze elektoratu PiS-owi, ani nie osłabi jego pozycji. Przecież zdecydowanie bardziej prawdopodobne byłoby to, że osłabiona zostanie Platforma, potencjalny konkurent polityczny - czysty zysk, a biorąc pod uwage, że przez to PO mogłoby stracić na tyle, że kolejne wybory MÓGŁBY znów wygrac PiS (ponownie minimalną różnicą) to lepszego interesu JK niż przemilczenie lub nawet ułatwienie powrotu AK nie mógłby zrobić. Jak dla mnie totalny bezsens...albo zbyt nabrzmiałe ego Pana AK. Tyle jeśli chodzi o pytanie "PO CO?!". Czas na "KIEDY?!", które lączy się w pewnym stopniu (lecz nie całkowicie) z poprzednim pytaniem. Kilka dni przed ujawieniem taśm można było spotkać się z newsami, wg których szykowało się coś w rodzaju "powrotu starej gwardii" - mówiono coś o powrocie Oleskego i Szmajdzińskiego do władzy w SLD, coś tam o wspomnianym wczesniej AK etc. Oczywiście sprawa owych powrotów nie była przesądzona, ale wiemy, że Pan Oleksy się do tego przygotowywał (ostrzył brzytwę), więc pewnie coś było na rzeczy. I tu pytanie: (przy ciągłym załozeniu, że Pan JK wiedział o taśmach i sterował tym z góry!) nie lepiej było poczekać, aż panowie dojdą do władzy w swojej formacji i WTEDY walnąc z grubej rury? Kogo jak kogo, ale chyba JK nikt nie podejrzewa o brak zdolności w sferze taktyki politycznej. I z drugoej strony: nawet przy założeniu, że nie doszłoby do przejęcia władzy przez "starą gwardię" to przecież najlepszym, rozwiązaniem byłoby ujawienie tych taśm PÓŁ ROKU przed wyborami a nie 2,5 roku przed. Po co to robić teraz? Teraz, kiedy SLD nie ma żadnego wpływu na decyzje zapadające w parlamencie etc. Na dodatek, jesli sprawdziłby sie prognozy o zmianie warty w samym SLD, to takie uderzenie w najbardziej znane twarze, które na dodatek byłyby faktycznymi liderami w swojej partii, byłoby znacznie skuteczniejsze. Po jaką cholerę robić to teraz? 

Nie wiem jak reszta obserwatorów, ale jak dla mnie to wszystko to nie trzyma sie kupy. Ja wiem, że tak jest wygodniej, że obwinianie przeciwnika politycznego zawsze jest trendy, ale fajnie byłoby gdyby to miało jakies umocowanie w czystej logice i realnej sytuacji na scenie politycznej. I jeszcze jestem w stanie zrozumiec "wypłakiwanie się" przed dziennikarzami na konferencjach prasowych, że po raz kolejny ktoś ze środowiska lewicy został aresztowany (swoja drogą mogłby ktoś policzyć, bo odnoszę wrażenie, że niektórzy mają więcej swoich przedstawicieli w "kryminale" niz w Sejmie...), że można to próbować zwalać na przeciwników, ale kiedy sytuacja dotyczy, nie pojedynczych jednostek, a mechanizmu działania pewnego środowiska, kiedy sprawa dotyczy tak WAŻNYCH osób, to człowiek już sam nie wiem czy brać to na poważnie, czy może po prostu komuś się płyta zacięła. Zresztą w sumie niepotrzebnie się chyba rozpisuje: wystarczyło na początku zadać jedno, proste pytanie: CO WY, BĘDĄC POLITYKAMI, ZROBILIBYŚCIE BĘDĄC W POSIADANIU TAKICH TAŚM? Postawcie się na miejscu obozu rządzącego i sami udzielcie sobie odpowiedzi na pytania: KIEDY? PO CO? etc. Aha i jeszcze jedna bardzo istotna sprawa: przypominam, że większość tych dywagacji opierała się na założeniu, że PiS WIEDZIAł I STEROWAŁ taśmami, co nie zostało udowodnione...

doomer
O mnie doomer

" My, liberałowie, wyznawaliśmy kiedyś nasz liberalizm niefrasobliwie, bo uważaliśmy go za oczywistość. Ale liberalizm został zaatakowany, więc od tej pory wyznajemy go zaciekle, jak religię. My, zwolennicy patriotyzmu, uważaliśmy kiedyś, że patriotyzm jest postawą racjonalną i nie zastanawialiśmy się nad nim wiele. Teraz już wiemy, że jest to postawa irracjonalna i mamy pewność, że jest słuszna. My, chrześcijanie, nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy, ile filozoficznego zdrowego rozsądku tkwi w misteriach chrześcijańskich, póki nie pokazali nam tego antychrześcijańscy publicyści " G.K. Chesterton - "Heretycy".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka