...krótka refleksja nt. wczorajszego programy "Warto Rozmawiać".
Chodzi mianowicie o wypowiedzi Pana Borowskiego. Stwierdził on bowiem wczoraj, iż (piszę z pamięci, więc wybaczcie, iż nie ma dokładnego cytatu) wcale nie musial słuchać taśm Oleskego, żeby wiedzieć, iż tamte rządy SLD były złe, dlatego zresztą przecież odszedł i stworzył SdPL. Oczywiście dalej było coś o tym, że słowa te nie mają żadnego oparcia w dowodach i faktach etc. Zastanawia mnie jedynie to dlaczego Pan Borowski, świadom przecież "jakości" rządów SLD, z góry zakłada, że to co mówił Oleksy to nieprawda. Bo wiecie Państwo: ja rozumiem, że gdyby Pan Borowski twierdził, iż rządy SLD były najlepszym co spotkało NASZ kraj po roku 89 itp., ale kiedy mówi to człowiek świadomy (jak sam stwierdził) pewnych faktów, to zaczyna mi coś nie pasować. Wszystko to jest oczywiście częścią czegoś co w logice nazywa się "indukcją niezupełną" tj. wyciąganiem wniosków nt. elementów, których nie znamy w oparciu o informacje o tych, które znamy. Żeby sprowadzić to do prostego przykładu wyglądałoby to mniej więcej tak: 3 tramwaje, które przed chwilą przejechały były koloru czerownego, więc uważam, iż kolejny będzie prawdopodobnie NIEBIESKI. W sumie nieco dziwne jak dla mnie. Bo jak napisałem: zrozumiałbym, gdyby mówił to ktoś kto oceniałby lata 2001-2005 jako coś pozytywnego, nie łącząć afer z ówczesnymi politykami, ale kiedy robi to ktoś, kto SAM podkreśla swoją świadomość, który przez pewien czas odciniał się w dośc wyraźny sposób od tamtejszych "elit" (ostatnio mu się to znudziło i zasilił LiD, ale to inna sprawa) to ja już nie wiem o co biega...może ktoś mnie oświeci?
PS- indukcja niezupełna jest metodą wnioskowania, która w żadnym wypadku nie równa się PEWNOŚCI (z przeciwieństwie do indukcji zupełnej) - to tak żeby była jasność. Nie mialem zamiaru oceniać prawdziwośći wypowiedzi Oleskego. Chodziło o króciutką analizę sposobu myślenia, który wydaje mi się...dziwny?



Komentarze
Pokaż komentarze