doomer doomer
30
BLOG

O liberaliźmie słów kilka...

doomer doomer Polityka Obserwuj notkę 0

Liberalizm robi ostatni karierę. Coraz częściej słyszy się o liberalizmie lub „złych liberałach”. „Twarzą” owej ideologii jest w naszym kraju Platforma Obywatelska, mieniąca się tytułem jedynej partii liberalnej na polskiej scenie politycznej. Ile w tym prawdy, to niech każdy sam oceni. Ile prawy w tym, że to w ogóle partia liberalna to niech obserwatorzy sceny politycznej ocenią po decyzjach w sprawie „becikowego” lub wyjścia z inicjatywą o, obowiązującej już ustawie, nt. jazdy na światłach przez cały rok. W związku z coraz większą obecnością tej doktryny w naszym życiu, pojawia się w mediach, a co za tym idzie w świadomości społecznej, coraz więcej pół-prawd czy zwykłych pomyłek, niemających wiele wspólnego z rzeczywistością. I tak wczoraj ukazał się ciekawy, lecz nie bez błędów merytorycznych, wpis pt. „Liberał głosowałby na PiS”.

 

Przy okazji notki, która jest punktem odniesienia i bezpośrednim powodem „narodzin” powstającego właśnie wpisu, wywiązało się wiele niejasności nt. doktryny liberalnej. Sprawa dotyczyła zdania: „Drodzy Zdezorientowani: "im mniej państwa, tym lepiej" to dewiza anarchistów.”. Sprawa została częściowo poruszona w komentarzach, jednak doszedłem do wniosku, że jest ona na tyle ważna, iż zasługuje na oddzielne miejsce.

 

Jak to, więc jest z tym liberalizmem i jego podejściem do państwa? Czy w zasadzie różni się ten,znienawidzony przez wiele środowisk, liberalizm od anarchii? Podstawą do rozróżnienia tych dwóch pojęć jest właśnie stosunek do instytucji państwowej. Słowa „im mniej państwa, tym lepiej” to nie dewiza anarchistów, lecz liberałów z krwi i kości! Anarchiści protestują przeciwko państwu jako całości i kwestionują cel jego istnienia. W skrócie: klasyczny liberalizm opowiada się za tzw. „państwem minimum”, podczas gdy anarchiści opowiadają się za „państwem zerowym” (czyt. Nie istnieniu państwa jako instytucji nadzorującej obywateli).

 

Jednak, co oznacza to „państwo minimum”? Tu również wystąpiło wiele niejasności. W sensie, że ma ograniczyć kontrolę w służbie zdrowia? Że ma ograniczyć ingerowanie w system edukacyjny? Nie. Ma w ogóle WYCOFAĆ swoje „macki” z takich dziedzin jak zdrowie czy edukacja! Przy okazji powstaje wiele wątpliwości nt. tego, co się będzie działo, jeśli państwo nie będzie kontrolowało tak istotnej sfery życia jak zdrowie. Przypominam jednak, że tuż po transformacji, powszechnie podnoszona była kwestia tego, czy jeśli zakup żywności (głównie mięsa) „urwie” się spod kontroli państwowej, to czy ludzi będzie stać i czy będą w stanie zakupić odpowiednią ilość mięsa. Jak to dziś wygląda, każdy widzi. Istota liberalizmu nie polega, więc na ograniczeniu działalności państwa we wszystkich np. istniejących obecnie resortach, a na zlikwidowaniu tych, które nie wymagają interwencjonalizmu państwa i skupieniu się na tych, które państwo musi kontrolować np. wymiar sprawiedliwości, sprawy zagraniczne czy obronność. Zasada ta bierze się z prostej przesłanki brzmiącej „im mniej państwa tym łatwiej nim zarządzać i je kontrolować”. Im mniej sfer życia pozostaje pod kuratelą organów państwowych tym łatwiej i skuteczniej funkcjonuje administracja i łatwiej taką administrację jest skontrolować przez obywateli. Przypadki konfliktów kompetencyjnych zostają w znaczny sposób ograniczone. Podobna zresztą zasada funkcjonuje w prawie. Nie od dziś przecież wiadomo, że „im dłuższa ustawa, im więcej wyjątków od ustawy, tym jest ona gorsza”.

 

W skrócie: istotą liberalizmu nie jest ograniczenie możliwości państwa we wszystkich dziedzinach życia społecznego a jednie skupienie swojej uwagi na tych, które ewidentnie są domeną państwa i maksymalizacja skuteczności w tych obszarach. To, że partie usprawniają i zwiększają swoje wpływy i możliwości w takich dziedzinach jak wymiar sprawiedliwości jest rzeczą jak najbardziej naturalną z punktu widzenia liberalizmu, gdyż ta dziedzina mieści się w kompetencjach państwa. Oddzielnym tematem jest to, w jaki sposób się to robi. Cześć obecnych poczynań na pewno mieści się w kanonie liberalizmu. Należy do tego np. zdecydowanie zaostrzenie kar, którego celem jest określony tzw. „feedback”. Podobne działania są niestety niedopuszczalne, jeśli chodzi np. o gospodarkę, która powinna pozostać poza sferą wpływu państwa. Niech podsumowaniem i wskazówką będzie sentencja, która idealnie odzwierciedla różnice w pojmowaniu kwestii państwa w doktrynach liberalnych i np. socjalnych:

 

socjaliści uczą się jak sterować gospodarką, podczas gdy liberałowie uczą się jak funkcjonuje gospodarka

 

PS- Ogólnie temat liberalizmu jest bardzo obszerny i nie sposób opisać jego istoty w kilku akapitach. Na rynku obecna jest niezliczona ilość książek nt. tego zagadnienia. Ze swojej strony polecam, jako swoiste streszczenie, książkę Stanisława Michalkiewicza „Dobry „zły” liberalizm”.

 

PZD.

doomer
O mnie doomer

" My, liberałowie, wyznawaliśmy kiedyś nasz liberalizm niefrasobliwie, bo uważaliśmy go za oczywistość. Ale liberalizm został zaatakowany, więc od tej pory wyznajemy go zaciekle, jak religię. My, zwolennicy patriotyzmu, uważaliśmy kiedyś, że patriotyzm jest postawą racjonalną i nie zastanawialiśmy się nad nim wiele. Teraz już wiemy, że jest to postawa irracjonalna i mamy pewność, że jest słuszna. My, chrześcijanie, nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy, ile filozoficznego zdrowego rozsądku tkwi w misteriach chrześcijańskich, póki nie pokazali nam tego antychrześcijańscy publicyści " G.K. Chesterton - "Heretycy".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka