Wczoraj, w sumie przez przypadek, obejrzałem powtórkę programu „Kropka nad i” Pani Moniki Olejnik. Przyznać się musze, że generalnie rzadko kiedy, oglądam ten program. W ogóle rzadko oglądam telewizję, ale to inna sprawa.
Program ten dotyczył lustracji, a konkretniej wyroku TK i jego uzasadnienia. Może ja jestem nadto uszczypliwy i czepiam się szczegółów, ale wedle mojej opinii Prezes Stępień wypadł dość słabo. Plątał się, co chwila zmieniał swój tok argumentowania – i wszystko to działo się (o dziwo) „pod ostrzałem” Pani Olejnik: dziennikarki, która wg mojej opinii, nie należy wcale do 1 ligi dziennikarskiej, ani pod względem formy prowadzenia programów, ani pod względem tzw. „erudycji dziennikarskiej”.
Do ciekawszych „kwiatków” możemy zaliczyć tłumaczenie Pan Stępnia, że lustracji powinni podlegać redaktorzy, natomiast dziennikarze, odpowiedzialni za kształt i całość materiałów już nie. Początkowo argumentem było pełnienie funkcji publicznej (który utrzymywał się do końca, jednak z minuty na minutę, słabł). Może źle zrozumiałem, ale miało chodzić o finansowanie danej funkcji przez skarb państwa. Jakby nie patrzeć to w tej kwestii (oczywiście mówimy o dziennikarzach mediów publicznych!) dziennikarz nie różni się wiele od redaktora. Szybko jednak pojawił się drugi argument dotyczący pewnej władzy, jaką posiada osoba pełniąca funkcję publiczną. No i tutaj redaktor już zdecydowanie góruje nad dziennikarzem. Pytanie tylko, czy czasami w tym wypadku, władza nieformalna, jaką ma dziennikarz, nie jest czasami większa od tej formalnej posiadanej przez redaktora. Jasne, redaktor może w ogóle zabronić publikacji danego materiału, ale z tego, co się orientuję to dzieje się to bardzo rzadko.
Ciekawą sprawą było również uzasadnienie tego, dlaczego adwokaci z prywatnych kancelarii powinni podlegać lustracji, natomiast rektorzy prywatnych uczelni już nie. Znowu wszystko rozbiło się o tzw. „sferę prywatną” i „sferę publiczną”. Na pierwszy rzut oka oba te zawody funkcjonują w sferze prywatnej…nic bardziej mylnego! Okazało się, bowiem, że adwokat w znacznej mierze funkcjonuje w sferze publicznej gdyż korzysta z kodeksów, opiera się na prawie państwowym a co więcej wpływa na treść wyroków. Pierwsze co mi przyszło do głowy, to pytanie, skąd niby szkoły prywatne mają kasę na np. stypendium – bo chyba nie ze sprzedaży butelek zebranych po sesji. Inną ciekawą sprawą był poruszony przez Panią Olejnik, temat pozwoleń na prowadzenie takich szkoły. Tego również nie dostaję się „od tak”. Wszystko dzieje się w oparciu o pewne kanony prawne dotyczące w tym samym stopniu, szkół prywatnych i publicznych. Adwokaci, wg wcześniejszego kryterium, również nie posiadają wielkiej władzy z racji pełnionej funkcji: decyzje wydają przecież sądy, które ze sferą prywatną wiele wspólnego nie mają. Żeby była jasność: osobiście jestem przeciwny lustracji osób, które prowadzą prywatną działalność biznesową nastawioną na zysk. A do takich należą również rektorzy szkół prywatnych. Powiem więcej: uważam, że dziennikarze z gazet prywatnych również nie powinni podlegać przymusowi prawnemu lustracji. Co nie znaczy, że nie chciałbym aby dziennikarze byli zlustrowani. Kwestia ta powinna jednak leżeć w ich dobrej woli i chęci dbania o wizerunek, gdyż fakt, iż dana redakcja nie chce się zlustrować powinna dać do myślenia czytelnikom. Bo co w tym złego, że ktoś ma chęć prowadzenia „Gazety Agenturalnej”? Dla mnie nie ma w tym nic złego. Mogę jedynie mieć wątpliwości, co do poziomu czytelników, ale to inna sprawa. Wiem – Utopia, jednak w sprawie oddzielenia w jasny sposób, sfery prywatnej od publicznej, zgadzam się w 100% z Prezesem Stępniem. Problemem jest to, że jego wczorajszy wywiad w omawianym programie, wcale nie umocnił owego wyroku w moich oczach. Wręcz przeciwnie.
Ale powiem Państwu, że to wszystko jest nieważne w świetle innych słów, które padły póżniej. Bo jak wszyscy wiedzą: ilu prawników tyle interpretacji. Każdy mógł ten program i wypowiedzi interpretować na swój sposób niczym, zapisany w Konstytucji „interes publiczny”. Moja uwagę zwróciły słowa, które padły już PO PROGRAMIE, podczas emisji napisów końcowych. Otóż Prezes Stępień, nie wiem czy świadomy tego, iż jest jeszcze na wizji powiedział do Pani Olejnik znamienne, moim zdaniem, słowa:
” To Pani by chciała, aby dziennikarze byli lustrowani?!”
I tutaj już się mocno zdziwiłem. Nie wiem, może ja faktycznie jestem przewrażliwiony, ale dla mnie zabrzmiało to jak:
„To ja wam taki prezent zrobiłem, a Pani mnie tu atakuje?!”
Bo trzeba oddać sprawiedliwość: Pani Olejnik, ustawiła się w tym programie „pod drugiej stronie barykady”. Osobiście byłem zaskoczony taką postawą, co nie zmienia jednak mojej ogólnej oceny pracy Pani Olejnik.
Kieruję, więc pytanie do tych, którzy oglądali ten program, i którzy podobnie jak ja, wychwycili ten moment. Czy ja jestem „chory z nienawiści”, czy może faktycznie to tak zabrzmiało? Bo może Pan Stępień chciał być po prostu miły i poznać zdanie Damy nt. lustracji…?
PZD.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)