doomer doomer
87
BLOG

W obronie konserwatyzmu.

doomer doomer Polityka Obserwuj notkę 6

Salon to miejsce przedziwne. Albo inaczej: mówiąc językiem "postępowców", miejsce PLURALISTYCZNE. Zdarza się bowiem, że dane jest mi przeczytać dzięki Salonowi, teksty bardzo interesujące, edukacyjne, zgrabnie napisane, rzeczowe, merytoryczne, lecz nie jest to regułą. Istnieje bowiem ryzyko (narastające z dnia na dzień), że na Stronę Główną Salonu trafi tekst, który z wyżej wymienionymi epitetami nie ma wiele wspólnego.

Tak też się stało dzisiaj rano. Po wejściu na stronę S24, oczom moim ukazał sie tekst o intrygującym tytule "Konserwatyzm jako skutek zaniku mózgu". Chwilę trwało zanim się otrząsnąłem. Pierwszą reakcją był śmiech. Później nieco zrzedła mi mina. Przypomniałem sobie bowiem co robiłem wczorajszego wieczora, "przeskanowałem" moje biurko, i z przerażeniem odkryłem, że w ostatnich dniach zagłębiałem się w "historiozofię Josepha de Maistre'a" (autorstwa, tutejszego bywalca, Pana Adama Wielomskiego), a na swoja kolej czeka "Na ścieżkach wolności" Edmunda Burke'a.

Czym prędzej pobiegłem zrobić sobie śniadanie, w celu sprawdzenia czy nadal jestem w stanie posługiwać się nożem. Zdziwienie moje nie znało granic, kiedy z radością w oczach odkryłem, że jednak z moim mózgiem nie jest tak źle (czyt. nie zanikł jeszcze absolutnie), gdyż sporządzenie kanapek nie sprawiło mi większych problemów. Na wszelki wypadek zawiązałem jeszcze sznurowadła, włączyłem komputer oraz przeczytałem kilka porannych "newsów". Wszystko odbyło się bez większych problemów. Więc może problem nie tkwi w moim, "zanikającym" mózgu? Ja będę obstawał przy tej wersji, do której postaram się Państwa przekonać, poniższa polemiką z wpisem, który stał sie moim "bohaterem dnia". 

Pan Tomasz Łysakowski rozpoczyna swój wpis od zdania:

"Przez tysiące lat ludzie nie potrafili odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego osoby starsze są statystycznie znacznie bardziej konserwatywne niż ich dzieci lub wnuki."

Przyznać muszę, że niepokój został zasiany zaraz na początku. Jakiż byłem zdziwiony, kiedy przeczytałem, że przez tysiące lat nikt nie był w stanie stwierdzić dlaczego ludzie starsi są bardziej konserwatywni. Osobiście zawsze byłem zdania, że wynika to bezpośrednio z doświadczenia życiowego, bagażu doświadczeń, szerszego spektrum odniesień, chłodniejszej oceny rzeczywistości etc. Cóż - mój światopogląd runął w gruzach. Nic bardziej mylnego, drogi konserwatysto ! Przyczyną jest "zmniejszanie się rozmiarów mózgu".  

Nie są w stanie Państwo sobie wyobrazić jakie przerażenie wywołała u mnie ta informacja. "Czemuż to?" zapyta ktoś. Cóż: a jakbyście państwo zareagowali, dowiedziawszy się, że mimo zaledwie 20 lat na karku, wasz mózg JUŻ się zmniejsza? Ba, jest w tym stadium, nieco dłużej niż od wczoraj i wcale nie zamierza przestać. Prawda, że przerażające?  Bogu ( o! kolejny przykład rozkładu mózgu!) należy jedynie dziękować, że jakimś cudem, na studiach nie ma człowiek większych problemów: jakoś tak wszystko ładnie sie zalicza (samemu! kolejny przykład skostnienia, bowiem wbrew powszechnemu przekonaniu, nie jestem wyznawcą determinizmu-postępowego), ma czas na 2-3 rodzaje hobby, którym sie oddaje, pomaga w prowadzeniu działalności gospodarczej. Cud w najczystszej postaci.

Dalej jednak jest jeszcze ciekawiej:

"Ludzie z wadliwie funkcjonującymi płatami mają problemy z oceną skutków swoich poczynań, często są zbyt pewni siebie, popadają w huśtawkę emocjonalną, mogą również wykazywać skłonność do napadów lękowych, oschłości, narzekania i wtrącania się w nie swoje sprawy. Czyli tego, co od zarania dziejów konstytuuje konserwatyzm, zwłaszcza obyczajowy."

Autor raczył nam przedstawić charakterystykę conservatus typicus. Ale ja się będę czepiał, ja się będę złościł, gdyż taka natura konserwatysty. A o cóż? Ano, autor w całej swej wnikliwości i dobroduszności, zapomniał o jednym, "mało" istotnym szczególe - nie pokusił się bowiem o jakieś ARGUMENTY, które potwierdzają zdanie "czyli tego co od zarania dziejów konstytuuje konserwatyzm". Nie bardzo jestem w stanie odnaleźć przykłady podobnych zachowań. Ba, jakby tego było mało, mam w pamięci świetną literaturę np. Chestertona ("Ortodoksja" - owoc zgniłego umysłu w pigułce), człowieka obdarzonego wielkim poczuciem humoru, człowieka tryskającego radością z życia, który przeżywa obcowanie ze światem w sposób mistyczny, jakby to on powiedział, wręcz MAGICZNY. Napady lękowe? Problemy z oceną skutków swoich poczynań? Jakie to obce Chestertonowi ! Cóż, ale być może mój umysł stał się na tyle mały, że nie jestem w stanie połączyć tych cech z odpowiednimi osobami. Szkoda jedynie, ze autor też tego nie zrobił, a jako autor tezy, oczekiwałbym jednak, że dokona pewnej mini-analizy. Liczę na korektę. 

Oczywiście nie jest możliwe, aby tekst nt. konserwatyzmu obył sie bez nawiązań do rasizmu, stąd długo nie musimy czekać, kiedy czytamy oto:

"Badania (zarówno von Hippela, jak i te wcześniejsze) pokazują, że np. w USA Biali w podeszłym wieku znacznie bardziej stereotypowo odbierają grupy mniejszościowe, np. Czarnych, niż młodsi przedstawiciele rasy kaukaskiej, nawet jeśli bardziej niż młodsi starają się nie być rasistami. "

Autor nie raczył ujawnić nam informacji nt. tego czy, owi "Biali w podeszłym wieku" to byli zdeklarowani konserwatyści  - nie daj Boże, okazałoby się, że to zdeklarowani "postępowcy", co mogłoby nieco zachwiać tezę wyjściową. Oczywiście, zawsze można by stwierdzić, że oni tak naprawdę są konserwatystami, lecz nie są tego świadomi - słowem, rozkład mózgu doszedł do takiej fazy, że mają problemy z auto-charakterystyką. Ale jest sprawa poważniejsza. Nie wiadomo bowiem, w jaki sposób rasizm łączy się z konserwatyzmem. Dziwnym trafem wychodzi się z prostego wniosku, że "konserwatysta=rasista", a "postępowiec=wzór tolerancji". Tak jakby posiadanie poglądów konserwatywnych implikowało bezpośrednio bycie wrogiem danej rasy - lub (co gorsza!) na odwrót!. Z podobnym błędem mieliśmy do czynienia już wcześniej. Dziwnym trafem, zostało założone, że osoba w podeszłym wieku automatycznie staje się konserwatystą. Z tego co kojarzę, jeśli owy "rozkład mózgu" następuje, to mamy z nim do czynienia, wśród WSZYSTKICH przedstawicieli gatunku ludzkiego, bez względu na wcześniejsze przekonania, które (czego dowodzi artykuł) są skutkiem kondycji fizycznej tj. wieku (swoją droga - większej bzdury dawno nie czytałem). Wniosek może być jedynie taki, że jeśli ktoś (nie daj Boże!) był za młodu konserwatystą, to na starość może być...większym konserwatystą, a ktoś kto był "postępowcem" staje się zwykłym (to taki odpowiednik 1 stadium w Pokemonach) konserwatystą. Czyli niemożliwym jest aby człowiek w podeszłym wieku był postępowcem? Wątpię, stąd prosiłbym o analizę tego, co sprawia, że jedna osoba (w podeszłym wieku) jest konserwatystą a druga "postępowcem", bo coś mi się nie zgadza. To znaczy, mi się wszystko zgadza: jedynie teza artykułu kuleje. Jak bowiem zidentyfikować czynniki kształtujące podstarzałego konserwatystę, lub te, których efektem jest dojrzały postępowiec. Chyba, że mamy do czynienia z rozkładem "słusznym" (czyt. konstruktywnym) i tym śmierdzącym, którego efektem jest biedy konserwatysta. 

Na koniec dostajemy "po głowie" potężną maczugą:

"Jakby tego było mało, ludzie starsi wykazują z wiekiem coraz bardziej narastającą skłonność do rozmyślań nad tym, jak bardzo świat zszedł na psy. Filtry poznawcze (na co dzień sprawiające, że znacznie szybciej zapominamy rzeczy złe niż dobre, co chronić ma nasz dobrostan psychiczny) sprawiają, że idealizują oni przeszłość i – co za tym idzie – przeważnie postrzegają ją jako znacznie atrakcyjniejszą od teraźniejszości"

Co do "idealizowania przeszłości" sprawa jest bardzo jasna, i została już wielokrotnie omówiona np. na przykładzie "tęsknoty za PRL-em". Idealizowanie przeszłości (co w tym wypadku, zostało zrównane byciem konserwatystą, co jest oczywiście błędem, o czym zaraz) ma związek z idealizowaniem MŁODOŚCI. Ludzie, w większości (i tyczy się to nie tylko konserwatystów) wspominają stare czasy z nostalgią, ze względu na lata swojej młodości, pierwszą miłość, kondycję fizyczną, wygląd etc. Jest to szczególnie widoczne w tęsknocie za PRL, który obiektywnie był okresem znacznie "mniej postępowym", bardziej zamordystycznym, bardziej ograniczającym jednostkę etc. Dodatkowym błędem jest również przyjmowanie za pewnik, iż otaczająca rzeczywistość musi być sprzeczna z tym co nazywamy "konserwatyzmem". Wyobraźmy sobie, że osoba konserwatywna żyje w społeczeństwie, które spełnia wszystkie wymogi "idealnego, konserwatywnego społeczeństwa" - jakież, w takim wypadku, powody ma dana osoba do tęsknoty za przeszłością, która mogła być odmienna od jego wizji konserwatywnej? Jeśli gloryfikacja przeszłości ma miejsce, to odbywa sie nie ze względu na przeszłość samą w sobie, bez względu na jej kształt (a w takim sensie zostało to przedstawione w artykule), lecz ze względu na WARTOŚCI związane z przeszłością. Słowem, gdyby dzisiaj konserwatystę umieścić w świecie jego marzeń, nadal byłby on konserwatystą, który jednak NIE WYCHWALAŁBY  przeszłości, ze względu na wartości z nią związane - co jest sprzeczne z tezą przytoczonego zdania i czyni je bezużytecznym, a przede wszystkim, fałszywym. 

Podobnych "kwiatków" jest więcej. Niestety forma wpisu blogowego nie pozwala na dłuższa polemikę z racji jej atrakcyjności dla czytelników. I tak mam wrażenie, że nieco przesadziłem z długością. Podsumowując, należy stwierdzić, że autor zastosował przedziwny, błędy zabieg polegający na łączeniu dwóch, faktycznych, lecz nie związanych ze sobą procesów, razem, tworząc pewną (błędną) teorię. Jest to coś w stylu stwierdzenia, że np. drużyna AC Milan wygrywa, gdyż nosi czarno-czerwone koszulki: oba stwierdzenia mogą być prawdziwe, jednak związek przyczynowo - skutkowy pomiędzy nimi jest żaden ! Lub np. Kraj X rozwija się dzięki opiece socjalnej: faktem może być, iż Kraj X się rozwija, jak i to, że występuje w nim opieka socjalna, jednak nikt o zdrowych zmysłach, nie połączy tych dwóch zjawisk ze sobą: bardziej pasowałoby tu słowo "POMIMO opieki socjalnej".

To tak w skrócie - bardzo prosiłbym o umieszczenie tego tekstu na SG - nie ze względu na własne ambicje. Chodzi o fakt, iż oba wpisy dotyczą spraw (wg mnie) nieco bardziej istotnych niż bieżące prześciganie się polityków w oskarżeniach o "stwarzanie zagrożenia dla demokracji". Dyskusja dotyczy światopoglądu, pewnej wizji świata, systemu wartości, który wielokrotnie budzi kontrowersje. Czasami również opiera się na przekłamaniach, czego najlepszym przykładem jest notka, omówiona przeze mnie w tym tekście

 

PZD. 

doomer
O mnie doomer

" My, liberałowie, wyznawaliśmy kiedyś nasz liberalizm niefrasobliwie, bo uważaliśmy go za oczywistość. Ale liberalizm został zaatakowany, więc od tej pory wyznajemy go zaciekle, jak religię. My, zwolennicy patriotyzmu, uważaliśmy kiedyś, że patriotyzm jest postawą racjonalną i nie zastanawialiśmy się nad nim wiele. Teraz już wiemy, że jest to postawa irracjonalna i mamy pewność, że jest słuszna. My, chrześcijanie, nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy, ile filozoficznego zdrowego rozsądku tkwi w misteriach chrześcijańskich, póki nie pokazali nam tego antychrześcijańscy publicyści " G.K. Chesterton - "Heretycy".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka