Liberalizm to chyba najbardziej "pokrzywdzona" doktryna polityczna ostatnich dziesięcioleci. Tyle mitów, nieścisłości, stereotypów a czasami - zwykłych przekłamań, ile "obrosło" liberalizm, nie posiada żadna, inna ideologia. Niewątpliwie do jednych z nich należy przeświadczenie, że liberał (mowa oczywiście o klasycznym liberalizmie) to orędownik "wolnej emigracji" tj. wpuszczania do swojego kraju wszystkich, bez względu na metrykę, stan posiadania, przeszłość kryminalną etc. Słowem - drzwi szeroko otwarte.
Oczywiście nic bardziej mylnego. Stereotyp ten odżył w ostatnich dniach (i będzie wracał jeszcze przez dłuuuugi czas) za sprawą dwóch informacji. Jedną z nich jest wiadomość nt. płac w Niemczech, kraju, który strasznie restrykcyjnie traktuje emigrantów:
http://wiadomosci.onet.pl/1611107,12,1,0,120,686,item.html
Drugą informacją są dane nt. zasiłków Polaków w UK:
http://www.tvn24.pl/0,1522313,wiadomosc.html
W obu przypadkach, emigracja stanowi czynnik (jeden z wielu) warunkujący taki, a nie inny stan rzeczy. W przypadku Niemiec, mamy do czynienia z rynkiem w dużym stopniu zamkniętym na emigrantów, przez co pracodawcy zostali pozbawieni nowych, z reguły znacznie tańszych, rąk do pracy. Sytuację odwrotną mamy w UK, gdzie podstawowym zarzutem jest zbyt "liberalna" polityka emigracyjna tj. wpuszczanie niemal każdego kto chce się osiedlić w państwie.
Tak się złożyło, że problem emigracji, a dokładniej jego rozwiązanie, rozpatrywane jest jedynie w odniesieniu do dwóch "rozwiązań". Jednym z nich jest totalne zamknięcie granic (anty-liberalne), drugim zaś totalne otwarcie granic (łże-liberalne). Inne rozwiązania nie funkcjonują w dyskursie publicznym. Powód jest prosty - jakakolwiek selekcja, naraża dane Państwo na zarzut dyskryminacji. Co prawda w USA istnieje system loterii wizowej, jednak tutaj wszystko zwala się na ślepy los, umywając tym samym ręce od domniemanej dyskryminacji. Nikt w Europie (chyba poza Szwajcarią) nie chce słyszeć o innych rozwiązaniach, a powodem tego jest oczywiście "liberalny" duch Europy, która nie godzi się na ograniczenia (dziwnym trafem nikt jeszcze Niemiec o dyskryminację nie posądził).
Jak więc te przekonanie ma się do rzeczywistości? Odpowiedź może być tylko jedna: NIJAK. Totalne otwarcie granic nie ma z liberalizmem nic wspólnego.
W przypadku "wolnej emigracji", jest rzeczą pewną, że występują tutaj zjawiska zwane "przymusową integracją" oraz "przymusowym wykluczeniem". Pierwsze z tych zjawisk następuje w przypadku, kiedy min. 1 osoba w kraju sprzeciwia się pobytowi danego emigranta, mimo iż dostał on pozwolenie na przyjazd. Drugie zjawisko ma miejsce w sytuacji kiedy min. 1 osoba ZGADZA się na pobyt konkretnego emigranta, mimo iż nie dostał on pozwolenia na pobyt. Oba te zjawiska są sprzeczne z ideami liberalizmu, u podstaw których, leży WOLNY WYBÓR i ODPOWIEDZIALNOŚĆ za swoje decyzje (w myśl zasady: "chcącemu nie dzieje się krzywda").
Należy bowiem zdać sobie sprawę z tego, że obecna polityka emigracyjna nie ma nic wspólnego z wolnością, a konkretnie z wolnym wyborem. Sprawdzić to możemy zadając sobie proste pytanie "jakie kryteria muszą zostać spełnione, aby doszło do wymiany/transakcji handlowej?". Kryterium jest jasne: musi nastąpić zgoda obu stron! W przypadku "wolnej emigracji" mamy do czynienia jedynie ze zgodą jeden strony tj. osoby, która wyraża wolę przyjazdu do danego kraju. Druga strona tj. społeczeństwo nie ma tutaj nic do powiedzenia, czego efektem jest występowanie dwóch zjawisk wykluczających o których była mowa wyżej. Oba te efekty są sprzeczne z liberalizmem, czego dowodem jest występowanie słowa "przymus" w tych zestawieniach.
Skoro obecna, "wolna emigracja" nie ma z liberalizmem nic wspólnego, to w takim układzie jaki jest model emigracji zgodnej z ideami liberalizmu? Odpowiedź również nie należy do zaskakujących. Rozwiązaniem jest bowiem ZAPROSZENIE, oraz zgoda min. 1 osoby, która BIERZE ODPOWIEDZIALNOŚĆ za pobyt danego emigranta. Jest ro rozwiązanie bardzo praktyczne, które jest stosowane w mini grupach społecznych np. kręgu znajomych. Przykładem są tutaj np. przyjęcia towarzyskie (lub dom). Osoba organizująca przyjęcie zaprasza (sama wybiera) osoby zaproszone - te z kolei mają możliwość zaproszenia np. 1-2 osób. Naturalną rzeczą jest, że osoba zapraszająca bierze odpowiedzialność za zachowanie osób towarzyszących, toteż selekcja tj. dobór osób towarzyszących, (w języku "liberalizmu" byłaby to pewnie: dyskryminacja) jest tutaj szczególnie dokładna.
Kluczową rolę odgrywa tutaj ODPOWIEDZIALNOŚĆ. W przypadku "wolnej emigracji" trudno jest wskazać osobę (zbiór osób) odpowiedzialnych za dany stan rzeczy. Zawsze znajdzie się ktoś kto powie: "ja sobie nie życzę tej osoby w moim kraju"! Któż bowiem przyzna sie, iż przebywanie na terenie państwa, nieroba, wyłudzającego zasiłki, jest jego życzeniem? Zawsze również znajdzie się ktoś kto powie "ja bym chciał aby osoba X przyjechała, ale wiz zabrakło". Kiedy przeniesiemy mechanizmy decyzyjne na szczebel indywidualnego obywatela wszystko staje jest jasne. Zadziwiające, że mechanizmy te funkcjonują w wielu sferach życia codziennego (vide przykład z imprezami towarzyskimi), a nikt nie wykazuje odrobiny inicjatywy aby przenieść to na obszar tematyki emigracyjnej.
O emigracji można pisać niemal bez końca. Ze swojej strony mogę polecić Państwu książkę "Demokracja - bóg, który zawiódł" Hans'a Herman'a Hoppe'a, w której to, autor rozwija poruszone w tym wpisie wątki, nie ograniczając sie jedynie do krytyki obecnego stanu rzeczy. Hopp proponuje konkretne rozwiązania, porównuje i opisuje je na przykładzie np. Szwajcarii (jeden z krajów o najrozsądniejszej polityce emigracyjnej), co czyni całą analizę nie tylko merytoryczną, rzeczową krytyką, lecz przede wszystkim, wartościową alternatywą. Warto bowiem pamiętać, że WOLNOŚĆ - fundament liberalizmu - nie ma nic wspólnego z PRZYMUSEM.
PZD.



Komentarze
Pokaż komentarze