O mediach można rozmawiać godzinami. O tym jak są zarządzane, czy są apolityczne, czy obiektywnie relacjonują wydarzenia z całego dnia itp. itd. Takich dyskusji było już tysiące. Wniosków równie wiele.
Obiektywizm to chyba najczęściej poruszana kwestia w odniesieniu do środków masowego przekazu. Jaki jest ideał obiektywizmu, jak go osiągnąć, jak sie ustrzec oskarżeń o stronniczość etc. to główne pytania, które spędzają sen z oczu wielu dziennikarzom, wszak nie ma gorszej obelgi niż "reżimowy dziennikarz".
Niewątpliwie sercem publicystki w wydaniu TV są serwisy informacyjne. To zazwyczaj w serwisach informacyjnych, a konkretniej w prezentowanych w nich felietonach, dziennikarze mogą zabłysnąć, prezentując chłodne fakty, bez jakich kolwiek komentarzy na korzyść danego ugrupowania - niestety, zdarzają się również przypadki skrajnie odmienne, jednak jest to wpisane w naturę felietonów informacyjnych.
Dlaczego akurat owe felietony stanowią "pole do popisu" w zakresie subiektywności materiałów? Odpowiedź jest prosta. Obecnie telewizja, jako medium, została mocno sprofesjonalizowana. Dziś już nikt nie może (przy planach osiągnięcia sukcesu) pozwolić sobie na robienie programów, gdzie goście będą reprezentantami jednej frakcji. Nikt już nie będzie manipulował czasem wypowiedzi poszczególnych osobistości. Jest to bardzo łatwe do zauważenia, a skutki mogą być opłakane dla renomy stacji. Stąd np. kiedy ktoś zarzuca danej stacji brak obiektywizmu podczas programu to od razu pada riposta "ale przecież Pana zaprosiliśmy. nie dajemy Panu czasu na wypowiedź?". Efektem tego, główna maszynka propagandy została przeniesiona do serwisów informacyjnych tj. masówki, którą ogląda zdecydowanie więcej obywateli niż np. konkretne programy publicystyczne. Inne, istotne cechy przemawiające za serwisami, takie jak np. oglądalność (czas emisji), stopień tzw. "świadomości politycznej" (śledzenie na bieżąco wydarzeń etc.) potencjalnego odbiorcy (który jest zdecydowanie mniejszy w przypadku odbiorcy serwisów informacyjnych) pominę.
Ale do rzeczy. Wielu zastanawiało się jak będzie wyglądała postawa, czołowego polskiego medium TV, telewizji TVN po wyborach. Telewizja ta nie słynie z miłości do obozów prawicowych, czego najlepszym przykładem były dwa ostatnie lata. Powstały nawet dowcipy a'la, że od nowych wyborów władze TVN-u dojdą do wniosku, że kontrolowanie rządu już się im znudziło i teraz dla przeciwwagi będą kontrolować opozycję. Nie ukrywam, że sam byłem ciekaw postawy "przodownika medialnego" - o złamaniu ciszy wyborczej wciąż jakoś mało się mówi (pewnie jeszcze mniej robi), więc postanowiłem uważniej przyjrzeć się stacji o 19.00 w ostatnich dniach.
Nie wiem, być może wyniki mojej obserwacji to przypadek. Nie wykluczone. Miałem po prostu szczęście, tydzień akurat tak się ułożył etc. Nie zmienia to tego, że w ostatnich 3-4 dniach ukazały się w "Faktach" 3 materiały, które można nazwać czymś w rodzaju promocji.
Pierwszym z nich był materiał o Panie Ewie Kopacz, kandydatce na MZ z obozu PO, oraz o jej pomysłach (!) na funkcjonowanie służby zdrowia. Materiał ukazał się w poniedziałek (lub w niedzielę). Drugi materiał dotyczył pomysłu (!) PO na zreformowanie Służby Miejskiej tj. likwidacja owej służby i powołanie innych. Wypowiadał się, między innymi, Pan Biernacki. Został wyemitowany we wtorek. Trzeci z materiałów ukazał się dzisiaj i dotyczył w dużej mierze Pana Palikota (PO) i jego pomysłów (!) na ułatwienia dla biznesu tj. likwidacji wszelkich, zbędnych przepisów prawnych.
I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że nie przypominam sobie, aby telewizje, a w szczególności tak wytrawni gracze jak TVN, poświęcały kawałek swojego serwisu informacyjnego, za każdym razem jak ktoś z obozu rządzącego wpadnie na jakiś pomysł. Nie przypominam sobie podobnych materiałów o blisko 70 projektach ustaw MS (jakby nie patrzeć, projekt ustawy to nieco bardziej rozwinięte stadium POMYSŁU), nie przypominam sobie relacjonowania polityki energetycznej (a przepraszam: wspomniano o spotkaniu w Wilnie, kiedy jakiś litewski pismak napisał o "policzku' wymierzonym Litwinom przez Polaków), nie bardzo kojarzę również relacje z konferencji np. Ludwika Dorna, gdzie przedstawiał projekty modernizacyjne. I w końcu, jak to się ma do linii "krytyka rządu" jaką do dziś prezentowała stacja TVN?
W sumie, powie ktoś, "tego się można było spodziewać". Może i coś w tym jest. Osobiście nie traktuję telewizji (całościowo) jako rzetelnego źródła informacji. I TVN nie jest tutaj wyjątkiem. Pytanie tylko, czy można robić coś podobnego w tak nachalny sposób? Nie wiem na ile tytuł notki jest prawdziwy - stąd znak zapytania - jednak sygnały jakie odbieram w ostatnich dniach nie zwiastują niczego dobrego. Zapytajcie "a czego się spodziewałem?" - odpowiem "dobrej rozrywki", bo tylko w takich kategoriach traktuję serwisy informacyjne. Problem w tym, że rozrywką może być zarówno Monty Python jak i niemieckie dowcipy - i to niestety w kierunku tego drugiego zaczynają dryfować niektóre programy. Nawet te"elitarne".



Komentarze
Pokaż komentarze (11)