doomer doomer
15
BLOG

Dał mu przykład Sarkozy...

doomer doomer Polityka Obserwuj notkę 1

Co łączy Prezydenta Francji z Premierem Polski? Pozornie niewiele, poza sprawowaniem przez obu Panów wysokich funkcji w swoich państwach. Jak się jednak okazuje łączy, czy też, może ich łączyć znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy „rzut oka”. Nieco światła rzuca nam mini-notka zamieszczona w środowym wydaniu „Rzeczpospolitej” Pt. „Fatalny rok prezydenta Sarkozy’ego”.

 

Pomimo małej objętości, tekst daje wiele do myślenia, zarówno nam – obywatelom, jak i wysokim urzędnikom państwowym, sprawującym obecnie rządy. Prześledźmy zatem najciekawsze zdania.

 

„Sarkozy nie miał powodów do radości. Mimo radykalnej zmiany stylu sprawowania rządów jego notowania w rankingach popularności wciąż spadają”

 

Czy to Państwu się z czymś/kimś nie kojarzy? No właśnie…Co prawda, w naszym przypadku słupki sondażowe wciąż utrzymują się na podobnym poziomie, jednak nie należy zapominać o długości sprawowanych rządów. Prezydent Francji ma za sobą okres 12 miesięcy sprawowania władzy. Premier Tusk rządzi niecałe 6 miesięcy. Jedno nie ulega wątpliwości – zmiana stylu jest tutaj wspólnym mianownikiem. Można się spierać co do tego na ile jest to kwestia przychylności mediów etc. jednak fakt pozostaje faktem – styl uległ zmianie (kolejna sprawa, na ile jest on ważny tj. na ile forma jest ważniejsza od treści – ja mam co do tego poważne wątpliwości). Ciekawostką jest również to, iż narodowi francuskiemu owa zmiana nie wystarczyła. Ale idźmy dalej…

 

„ Było to pasmo porażek i kłamstw wiecznego kandydata, który myśli, że wystarczy wygrać wybory, by zmienić Francję – pisze dziennik „Le Monde” „

 

Przytoczone wyżej zdanie to nic innego jak, powtarzany w polskich warunkach, zarzut o nieprzygotowanie obecnej ekipy do rządzenia. „Fajnie, wygraliście wybory, ale teraz czas do roboty! Od samej wygranej kraj się nie zmieni !” – to, mniej więcej, po przetłumaczeniu na język bardziej bliski statystycznemu obywatelowi, brzmi ta wypowiedź. To „niestety” nie koniec…

 

„Także zdaniem ekspertów sytuacja kraju niewiele się zmieniła od końca kadencji Jacques’a Chiraca. Ich zdaniem wzrost gospodarczy słabnie (…) Nie przeprowadzono żadnej z planowanych reform”.

 

W sumie, po zmianie kilku słów, „wypisz, wymaluj” realia obecnej sytuacji gospodarczo-politycznej. Nie bez powodu wielu sądzi, że jeśli nie przeprowadzi się poważnych reform na początku swojego urzędowania to, z dnia na dzień, będzie o nie trudniej. Nastroje społeczne, „filozofia tłumu”, kompletny brak zrozumienia mechanizmów państwowych nie pozostawiają złudzeń – wyborcy domagają się zmian natychmiast. Prawa jakimi kieruje się kreowanie budżetu państwa nie robią na nich wrażenia. Ciężko ich za to winić – nie każdy musi się na tym znać. Czego innego wymaga się jednak od rządzących. Kto jak kto, ale oni powinni doskonale sobie zdawać z tego sprawę, szczególnie po tak „bajkowej” kampanii wyborczej.

 

Kto wie czy za 6 miesięcy nie będziemy mogli stwierdzić, że w jakiś stopniu powtarzamy wariant francuski. Kto wie, czy polityka administrowania, bez próby głębokich reform, niezbędnych dla naszego kraju, nie poniesie klęski. Straszenie bliźniakami w pewnym momencie może się znudzić.

Mimo wszystkich różnic, ilość podobieństw w stylu prowadzenia polityki jest niepokojąca. Jeszcze bardziej przerażać mogą podobieństwa w efektach rządzenia. Należy to potraktować jako przestrogę, wszak nikomu z nas nie zależy aby nasz kraj miał powtarzać cudze błędy - zbyt często korzystamy z tej opcji.

Rządzący powinni pamiętać, że wyborcy mogą w pewnym momencie, nie bez powodów, mieć pretensje i z całą słusznością stwierdzić: „przecież wiedzieliście kogo mamy za Prezydenta! Liczyliście, że zrezygnuje po zmianie warty w Sejmie? Trzeba było nie startować w wyborach jeśli reformy to dla was rzecz niemożliwa!”

I uśmiech może wtedy nie wystarczyć. Wszak, nawet miłość ma swoje granice. Wtedy do wariantu francuskiego może będzie trzeba dodać drugi etap – ten przez, który przeszedł Leszek Miller wraz z SLD w latach 2001-2005.

doomer
O mnie doomer

" My, liberałowie, wyznawaliśmy kiedyś nasz liberalizm niefrasobliwie, bo uważaliśmy go za oczywistość. Ale liberalizm został zaatakowany, więc od tej pory wyznajemy go zaciekle, jak religię. My, zwolennicy patriotyzmu, uważaliśmy kiedyś, że patriotyzm jest postawą racjonalną i nie zastanawialiśmy się nad nim wiele. Teraz już wiemy, że jest to postawa irracjonalna i mamy pewność, że jest słuszna. My, chrześcijanie, nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy, ile filozoficznego zdrowego rozsądku tkwi w misteriach chrześcijańskich, póki nie pokazali nam tego antychrześcijańscy publicyści " G.K. Chesterton - "Heretycy".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka