doomer doomer
48
BLOG

Realne skutki "bitwy o Ziobrę".

doomer doomer Polityka Obserwuj notkę 56

Jednak nie da się uniknąć tematu Pana Ziobry. No, może nie tyle jego osobiście, lecz tego co się za jego sprawą działo wczoraj w Sejmie. Przeczytałem już wiele komentarzy i dawałem sobie słowo, że się nie zajmę tym tematem. Niestety, chyba nigdzie nie przeczytałem nic na temat realnego skutku wczorajszej awantury. Dane mi było zaznajomić się z niezliczoną ilością komentarzy obarczających winą za to widowisko Pis. Nie inaczej było ze skalą ataku na PO. Osobiście uważam, że obie strony były winne – każda za coś innego, ale jednak. PO w sposób cyniczny wykorzystała władze Marszałka Komorowskiego i większość na Prezydium, dzięki czemu była możliwa nagła zmiana terminu. Szkoda mi jedynie Pana Przewodniczącego z PO, który wyraźnie był zagubiony i zakłopotany taką decyzją swojego partyjnego zwierzchnika. Co do Pis-u – z politowanie patrzyłem na okrzyki „Na Białoruś!”, „Hańba”, „Precz z komuną!” itp. A kiedy jeszcze, chwilę po ustaniu wrzawy, słyszę Panią Szczypińską jak mówi „zachowujcie się teraz, bo nas filmują” to już w ogóle człowieka ogarnia pusty śmiech. Ale nie to jest najważniejsze drodzy Państwo. Najważniejsze jest to jaki to ma skutek.


Może się to wydać dziwne, jednak zachowanie, którego wczoraj byliśmy świadkami, nosi wszelkie znamiona zaplanowanej strategii. Nie, nie mam tu na myśli, że Pan Ziobro, jak to się wyraził Pan Komorowski, „czmychnął” do Krakowa specjalnie w obawie przed komisją. Jest bardzo daleki od takiej tezy. Nie oznacza to jednak, iż nie mogło to być zaplanowane. Otóż, zarówno obserwatorzy życia politycznego, jak i sam PiS, dawno zauważyli już, iż PO w tej kadencji złamała już wiele obyczajów parlamentarnych. Zamieszanie wokół komisji ds. służb specjalnych, ignorowanie opozycji i strony społecznej w dyskusjach nad reformą zdrowotną, poddawanie pod głosowanie wniosków o przerwę itp. To tylko niektóre przykłady. Każdy kto ma trochę oleju w głowie musi zdawać sobie sprawę, iż to jedynie początek. Jeśli ktoś zachowuje się w podobny sposób już na początku swojego rządzenia, to szanse na złagodzenie stanowiska tylko maleją. Stąd logicznym jest, iż strona pokrzywdzona tj. opozycja (bez znaczenia czy z postaci PiS-u czy SLD) musi wypracować jakiś plan działania na wypadek, gdyby podobne wydarzenia znów miały miejsce. Dodatkowo, ten plan, musi być zgody z ogólną strategią partii. I jeśli się dobrze przyjrzymy, to wczorajsze zachowanie Pis-u było właśnie realizacją tego planu. Było nim z co najmniej 2 powodów.


Pierwszy powód to wpisanie tego działania w szerszy plan strategiczny. Po chwili zastosowania dojdziemy do wniosku, iż bojkot TVN, promowanie tych samych ludzi przez PiS w mediach itp., oraz wczorajsza szopka to części składowe jednej całości. Wszystko to ma ten sam cel, o którym już pisałem. Chodzi oczywiście o dezaktywację tej grupy wyborców, która przeważyła szalę w 2007. O skutkach bojkotu już napisano niemal wszystko. Jaki jednak skutek odnosi wczorajsza awantura? Drodzy Państwo, wystarczy prześledzić dzisiejsze nagłówki gazet. Najbardziej dobitnym przykładem jest tutaj okładka „Faktu-u”, którą obejrzeć mogą Państwo pod tym adresem: http://www.efakt.pl/g/wydania.okladka.aspx/160/0/fakt/1216880181197.jpg

Żeby było ciekawiej, nie ma praktycznie żadnej gazety czy stacji, która komentowałaby wczorajsze wydarzenie, obarczając winą jedynie jedną stronę. Nawet Pan Miecugow raczył zauważyć, iż winę ponosi również PO – za co oberwał w swoim autorskim programie o 22 od jednej ze słuchaczek, która powiedziała, że nie ma zamiaru już oglądać TVN 24 i przerzuca się na BARDZIEJ OBIEKTYWNĄ ‘Superstację”. Urocze, prawda?


I takiż też był cel. Jeśli nie mamy wpływu na zachowanie PO, jeśli nie możemy ich powstrzymać od podobnych zachowań to przynajmniej postarajmy się aby były maksymalnie negatywnie odebrane przez społeczeństwo – zarówno przez zwolenników naszej partii jak i PO. Tak właśnie zapewne wyglądała strategią przyjęta przez opozycję. Sprawa staję się jeszcze bardziej jasne, kiedy przypomnimy sobie, jaką opinię miał świat polityki wśród „młodych, zdolnych, wykształconych” przed 2007 rokiem. O ile bowiem w 2007 w dobrym tonie było przyznawanie się do głosowania na PO, to przez wiele lat równie „trendy” było przyznawanie, iż „cała polityka to jedno, wielkie bagno”. Jeśli zatem PiS uznał, iż dezaktywacja tego elektoratu, zepchnięcie go ponownie do zagrody niebytu politycznego, to cel pozwalający wygrać kolejne wybory, to ciężko sobie wyobrazić lepsze posunięcie. Takie szopki jak ta wczoraj, są najlepszym narzędziem zniechęcającym wyborców (szczególnie tych „umiarkowanych”) do polityki. Zauważyli to wczoraj niemal wszyscy „eksperci” w TV, mówiąc o możliwym pogorszeniu się popularności Sejmu w sondażach. Nikt jednak nie zadał sobie tego trudu aby przeanalizować dlaczego coś takiego się stało, komu może zależeć na słabszych sondażach Sejmu itp. A odpowiedź, jak Państwo widzą, jest klarowna i co zabawniejsze, bardzo logiczna.

 

Drugim elementem jest uwiarygodnienie wczorajszego wydarzenia tj. uczynienie go usprawiedliwiony. To że Pis zrobił szopkę to każdy widzi – nawet Panie z tej partii, które same to przyznały. Zadaniem zdecydowanie trudniejszym jest sprawienie, iż wyborcy uznają to jedynie za skutek, którego przyczyna leżała w innym miejscu. Wiąże się to z uwiarygodnieniem zdania, iż PO łamie zasady parlamentarne, wyrabia nowy kodeks sejmowy, zrywa tradycję, zachowuje się chamsko, nie dotrzymuje umów itp. Jest to o tyle trudne, iż jak zauważyli (tym razem słusznie) eksperci, wmówienie wyborcy, iż PO np. „zagraża demokracji” jest bardzo trudne. Nie współgra to po prostu z wizerunkiem partii. O ile bowiem np. oskarżenia o korupcję przychodzą dość łatwo i wiążą się w dużym stopniu z PO (układ warszawski, sprawa Sawickiej itp. – stąd taki popłoch w szeregach PO wywołała afera sopocka), o tyle inne zarzuty stają się mniej wiarygodne. Nie każdy bowiem śledzi prace sejmowe i nie każdy wie lub pamięta zamieszania wokół komisji zdrowia lub służb specjalnych. Powiązanie tych faktów jest raczej luksusem, na który mogą sobie pozwolić uważni obserwatorzy, którzy żyją polityką na co dzień. Do tej grupy nie należy jednak przeciętny wyborca. Stąd możliwa próba powiązania wczorajszego wydarzenia z czymś innym, równie świeżym, mającym jednak wspólne podłoże.


Chodzi oczywiście o wypowiedź Pana Palikowa o Prezydencie RP. Zarówno jedno jak i drugie można umieścić w szufladce z napisem „brak kultury, łamanie obyczajów, rynsztok itp.”. O ile bowiem, jak już napisałem, nie wszyscy muszą kojarzyć tryb pracy w innych komisjach gdzie PO zaprowadzała „porządek”, o tyle ciężko dziś znaleźć kogoś kto nie słyszał o wypowiedzi Pana Palikowa. Wciągnięcie Platformy w pyskówkę może mieć na celu powiązanie tych dwóch spraw i, co gorsza dla tej partii, wymienianie ich jednym tchem. Okrzyki a’la „niech Pan ryknie na to towarzystwo”, „czego Ty chcesz ode mnie?!”, „targowica wychodzi” (do której jeszcze wrócę) etc. możną śmiało umieścić obok słynnego już „chama”. Ten łańcuch obyczajowy zyskał w ten sposób ciągłość. Wcześniej, podobne zachowania można było przypisać jedynie np. Panu Palikotowi lub Panu Niesiołowskiemu. Dzięki temu Platforma ustami np. Pana Gowina mogła zapewniać, iż są to jedynie incydenty. Kiedy jednak na komisji zasiada większa ilość posłów PO, a przeciętny wyborca nawet sobie nie zdaje sprawy z ich ilości (kolejna zasługa posłów Pis – dzięki ich dużej ilości, nikt nie był w stanie ocenić ilu jest „przeciwników”) jest w stanie uwierzyć i wcześniejsze zachowania nie były jedynie wypadkami przy pracy. Szczególnie, iż z ust prominentnych liderów partii rządzącej płynie strumień usprawiedliwień słów Pana Palikowa, zapewnień o tym, iż nie spotka go żadna dotkliwa kara etc. Podważa to w znaczniej mierze wiarygodność, nie tylko już samego Palikowa, lecz również samej partii. Wcześniej wyborca mógł snuć domysły „no cóż, tolerują go – może robi coś dobrego w swojej komisji”. Teraz zaś, kiedy nie ma nawet efektów pracy samej komisji, wyborca może pomyśleć „a może oni wszyscy są tacy sami?!”. I to jest ten aspekt, który może wykorzystać PiS. Konflikt ma to do siebie, że musi angażować min. dwie strony. PiS ma już etykietę partii konfliktowej, nie ma więc nic do stracenia. PO ma wszystko przed sobą.


Na koniec chciałbym wspomnieć o, kolejnej już, paskudnej manipulacji w wykonaniu TVN 24. Miałem wczoraj to „szczęście”, iż oglądałem na żywo transmisję z posiedzenia słynnej komisji. W momencie kiedy posłowie PiS wychodzili w akcie protestu z sali, padły słynne słowa „targowica wychodzi”. Autorem tych słów był Pan Czuma. W odpowiedzi usłyszał „Targowica zostaje”, na co odpowiedział „nie, Targowica wychodzi!”. Schemat wyglądał więc tak, iż to poseł PO był tym, który zainicjował całą wymianę. Potwierdzi to każdy, kto oglądał posiedzenie „na żywo”. Jakby tego było mało, dowodem mogą być relacje gazet np. „Rzeczpospolitej” – http://www.rp.pl/artykul/2,166783_Sejmowa_pyskowka.html . O co więc chodzi? We wczorajszym programie „magazyn 24 godziny” przedstawiono materiał nt. owej pyskówki (nie tylko sprawy targowicy, lecz zachowania posłów podczas całego posiedzenia), gdzie ucięto pierwszą wypowiedź Pana Czumy! W materiale przedstawioną sprawę od momentu, kiedy to poseł PiS mówi „Targowica zostaje”, co stworzyło wrażenie, że to poseł PiS nazwał pierwszy stronę platformerską „targowicą”. Żeby tego było mało, redaktor Rymanowski zadał zaraz po tym pytanie do posła Czumy (obecnego w studio, jednak na odległość – albo w innym mieście, albo w Sejmie: tego nie wiem) „dlaczego Pan ODPOWIEDZIAŁ w taki sposób?”. Nie wiem czy to przypadek, czy jednak zwykła przyzwoitość, nakazała posłowi PO nie skorzystać z tego „prezentu” od zaprzyjaźnionej stacji, gdyż tłumacząc się nie skorzystał z opcji „ja jedynie odpowiedziałem tym samym”, lecz tłumaczył się z tego, dlaczego użył tego słowa, robiąc krótki wykład o historii targowicy. Tak właśnie, drodzy Państwo, stacja TVN i TVN24 dba o swoją rzetelność i „całą prawdę, całą dobę”.

To już kolejny przypadek (wszyscy pamiętamy chyba słynne „podkładanie oklasków” za czasów protestu pielęgniarek), kiedy stacja ta daje powody, aby uznać, iż bojkot to jedyny sposób, aby wymóc zmianę. Jeśli jednak to nie przyniesie żadnego skutku, to przynajmniej człowiek ma czyste sumienie, iż nie autoryzuje swoją obecnością treści prezentowanych przez TVN. Pytanie więc do dziennikarzy – Jak się czujecie, występując w stacji, która dopuszcza się podobnych praktyk? Nie czujecie dyskomfortu? Nie obawiacie się, że kiedyś to Wy możecie zostać zmanipulowani aby osiągnąć zamierzony cel? Może byście chociaż zażądali wyjaśnień? Poproście o taśmy z wczorajszego nagrania – ja niestety nie byłem w stanie znaleźć nagrania wczorajszego programu w sieci – zarówno na stronie TVN24 jak i youtube. Może Wy będziecie mieli więcej szczęścia. Może się jedynie przesłyszałem. Szczerze w to wątpię, gdyż leżałem spokojnie w łóżku skupiając swoją uwagę na programie. Jeśli jednak to było jedynie „przesłyszenie” to przeproszę. Na razie jednak, jest to dla mnie kolejny powód aby omijać tę stację szerokim łukiem.

doomer
O mnie doomer

" My, liberałowie, wyznawaliśmy kiedyś nasz liberalizm niefrasobliwie, bo uważaliśmy go za oczywistość. Ale liberalizm został zaatakowany, więc od tej pory wyznajemy go zaciekle, jak religię. My, zwolennicy patriotyzmu, uważaliśmy kiedyś, że patriotyzm jest postawą racjonalną i nie zastanawialiśmy się nad nim wiele. Teraz już wiemy, że jest to postawa irracjonalna i mamy pewność, że jest słuszna. My, chrześcijanie, nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy, ile filozoficznego zdrowego rozsądku tkwi w misteriach chrześcijańskich, póki nie pokazali nam tego antychrześcijańscy publicyści " G.K. Chesterton - "Heretycy".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (56)

Inne tematy w dziale Polityka