Nie milkną echa ostatnich wybryków posła Palikota. Niemal w każdej gazecie, portalu czy serwisie informacyjnym, wydarzenie to ma zapewnione swoje miejsce. Przepytano na tę okazję już niemal każdy autorytet. Cała Polska żyje tym, czy poseł na Sejm RP przekroczył granicę, czy nie. Wydarzenie to urosło wręcz do rangi papierka lakmusowego, badającego zaangażowanie w życie polityczne kraju. Zabawne, iż społeczeństwo pobudza się właśnie przy okazji tego typu „eventów” – cóż, takie uroki demokracji. Ale ja nie o tym, wszak mimo takiego, a nie innego wstępu, nie będzie to notka roztrząsająca moralno-estetyczny wymiar wypowiedzi Pana Palikota.
Podczas gdy wszyscy zajęli się SKUTKIEM, ja postanowiłem cofnąć się do PRZYCZYNY. Cóż nią było? Fakt, w zgiełku bulwarowej dyskusji i chodnikowego słownika, wielu może już nie pamiętać. Śpieszę zatem z pomocą. Otóż, powodem, dla którego poseł Palikot użył takich słów, było domniemane kłamstwo Pani Gęsickiej, związane ze słynną kartką, przedstawiającą procentowe wykorzystanie przez Polskę funduszy UE. Zdaniem posła, kłamstwo byłej Pani Minister było tak perfidne, iż inaczej tego nazwać nie było. Legendarne już, 0,3% to bajki wyssane z palca – ta teza stanęła u podstaw zachowania ekscentrycznego parlamentarzysty. A kiedy do chóru dołączył się, znany wszystkim ekspert od spraw UE i wykorzystywana funduszy, prof. Stefan Niesiołowski, stwierdzając w programie „Kawa na ławę”, iż „jak on ostatnio sprawdzał to było 50%, więc niemożliwe, żeby było 0,3%”, niemal wszystko stało się jasne – pani Gęsicka skłamała, więc Palikot zareagował jak zareagował. Może nieco emocjonalnie, może zbyt ostro, może źle dobrał słowa – ale intencja była słuszna, wszak nie będzie Platforma tolerowała kłamstwa wśród posłów opozycji (bo we własnych szeregach to różnie bywa) ! Taka właśnie zdaje się być oficjalna linia rządzącej partii. Jako, że z natury jestem człowiekiem podstępnym i podejrzliwym, nie zadowoliły mnie te zapewnienie, mimo głosu ekspertów w postaci np. wspomnianego wcześniej prof. Niesiołowskiego. Postanowiłem zatem sięgnąć to przysłowiowego źródła. Oto wyniki.
Przypomnijmy. Słynne 0,3% dotyczyło wykorzystania przez Polskę środków UE w ramach Strategii Spójności na lata 2007-2013. Informację o tym możemy znaleźć w zapisie video z konferencji posłanek Pis-u. Dla osób, którym nie chce się szukać, daje link do relacji prasowej:
http://www.gover.pl/news/szczegoly/guid/palikot-oskarza-gesicka-o-prostytucje-polityczna
Czytam w niej: „Gęsicka zwróciła uwagę że na koniec listopada 2008 r. poziom wydatkowania środków przeznaczonych na lata 2007-2013 wynosił zaledwie 0,3 proc”
Mamy więc, na dobry początek, informację nt. faktycznego tematu wypowiedzi i zakresu przedmiotowego. Przydałoby się jednak dowiedzieć, jaka suma nam tj. Polsce, przysługuje. Przydatnym okaże się inny adres, chociaż akurat ta informacja jest stosunkowo łatwo dostępna:
http://www.taurida.pl/?k=34&id=349&lang=pl
Czytamy więc, iż „W przypadku funduszy unijnych na lata 2007-2013 na koniec czerwca podpisano z beneficjentami ponad 1,2 tys. umów o łącznej wartości 1,8 mld zł, a wydano 63 mln zł. Polska na ten okres dostała z UE ponad 67 mld euro.”
(Przy okazji, proszę zwrócić uwagę na alarmujące dane w postaci zaledwie 63 mln zł, jakie udało się wydać do końca czerwca 2008 ! ). Widzimy więc, iż Polska dostała na te lata 67 mld EURO. Idźmy więc dalej. Aby mieć jasny ogląd sprawy, musimy zamienić te pieniądze na nasze złotówki. Biorąc pod uwagę, iż dane, do których odnosiła się Pani Gęsicka pochodzą z końca listopada 2008, wypadałoby zapoznać się z kursem Euro, obowiązującym w tamtym okresie. Nic trudnego:
http://mojeinwestycje.interia.pl/wykres?wlid=292
Z wykresu odczytujem , iż za 1 euro trzeba było zapłacić (mniej więcej) 3,75 zł. Daje nam to sumę 251,25 miliardów zł. Tyle mamy do wykorzystania na lata 2007-2013. Wiemy już więc ile możemy mieć. Teraz należy zadać pytanie „ile mamy?”. I tutaj przechodzimy do sedna. Na konferencji, jak już wspomniałem wcześniej, padły dane dotyczące wydatkowania środków na koniec listopada 2008, zaczerpnięte ze strony samego ministerstwa. Odsyła nas do nich sama Pani Minister w swoich oświadczeniu:
Po wejściu na podaną przez Panią Gęsicką stronę (http://www.mrr.gov.pl/zobacz/Strony/wdrazanie.aspx ) możemy zapoznać się ze „stanem postępu w realizacji narodowej strategii spójności” – pierwszy, wytłuszczony link od góry. W zakładce „Postępy w realizacji NSS”, na samym dole mamy link do dokumentu w formacie „.pdf”, z danymi o których mówiła Pani Minister (stan na 30 listopada). Oto bezpośredni link:
http://www.funduszeeuropejskie.gov.pl/AnalizyRaportyPodsumowania/Documents/zestawienie30112008.pdf
Czytamy w nim, iż „Wartość wydatków beneficjentów uznanych za kwalifikowane wynikająca ze złożonych wniosków o płatność wyniosła 816,4 mln zł, a w części dofinansowania UE 688,4 mln zł. „
Czarno na białym widać więc, iż realne wydatkowanie środków UE wyniosło 688,4 mln zł. Mamy zatem wszystkie dane niezbędne do sprawdzenia, czy Pani Gęsicka miała rację, twierdząc, iż wykorzystano jedynie 0,3% środków dostępnych na lata 2007-2013. Działanie do najtrudniejszych nie należy. 100% = 251,25 mld zł. 688,4 mln zł(czyli 0,69 mld) = ?. Z przeprowadzonego obliczenia wynika, iż suma jaką udało się obecnie wydać wynosi (po zaokrągleniu 251,25 do 251 i 688 do 690) 0,28% całości ! Przy założeniu, iż do obliczeń posłuży nam, druga, pojawiająca się z dokumencie liczba (816,4), wartość ta wynosi 0,33%. Widzimy więc jak na dłoni, iż słynne 0,3% to nie wyssane z palca bajeczki, lecz oparte na faktach obliczenia. Owszem, można mieć pretensję, iż Pani Gęsicka nie zaznaczyła, iż całej tej sumy (251 mld zł) nie można wydać w jednym roku, lecz jest to proces rozłożony na lata całej strategii, jednak co do sedna sprawy, Pani Poseł miała rację. I ja bym jeszcze zrozumiał obrońców Pana Palikota, gdyby dane te były czymś incydentalnym – niestety, jeśli zajrzymy do danych dotyczącym stanu na 21 grudnia 2008, czyli niemal miesiąc do przodu, okazuje się, iż z 688,4 mln zł, skoczyliśmy na….848,6 mln zł ! Przyznają Państwo, iż nie jest to imponujący postęp.
I teraz pozostaje pytanie – co jest bardzo bulwersujące, to że Pan Palikot używa takich, a nie innych słów, czy może to, iż tak bezczelne kłamie i, co gorsza, trwa w tym kłamstwie mamiąc opinię publiczną? Czy gorsza jest estetyka, nad która można przecież popracować, czy może sama zasada, znana wszystkich manipulatorom, iż „jeśli rzeczywistość nie pasuje do naszej opinii, to tym gorzej dla rzeczywistości”? Pozostawiam Państwu odpowiedź. Mam nadzieję, iż moje zdanie jest jasne, a podpowiedzią jest ten wpis, który (wbrew początkowi) nie dotyczył „prostytuowania się”.



Komentarze
Pokaż komentarze (38)