18 obserwujących
132 notki
366k odsłon
  2076   0

Kampanijny amok w cieniu absurdów

W sobotę odbyła się także konwencja Władysława Kosiniaka–Kamysza, gdzie z kolei królował infantylizm. „Chodź tygrysie, scena jest twoja” - krzyczała z egzaltacją na konwencji żona kandydata PSL-u, Paulina Kosiniak-Kamysz. Media Adama Michnika, cytując prezesa PSL-u, zachwycały się, że żona skradła mu show, internauci zaś szybko odnieśli się do wystąpienia kandydata ludowców, przypominając mu, że przez osiem lat był w koalicji z PO i wówczas nie wykazał się zbytnią inwencją z korzyścią dla państwa, a wręcz przeciwnie; zarządzane przez niego Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wydało 49 mln zł na budowę portalu dla osób bezdomnych, co spotkało się z totalną krytyką.

Narastająca agresja

Trudno nawet sobie wyobrazić kampanie wyborcze bez negatywnych emocji, teraz jednak dochodzi nie tylko do agresji słownych, ale również fizycznych. Tydzień temu dwóch działaczy Konfederacji, którzy zbierali podpisy poparcia pod kandydaturą Krzysztofa Bosaka w wyborach na prezydenta RP, zostało napadniętych w centrum Poznania. Jeden z mężczyzn został uderzony, drugi zaatakowany gazem pieprzowym.

Dwa dni później w Miastku (woj. pomorskie), pobito 60-letniego działacza PiS, który zbierał podpisy pod kandydaturą Andrzeja Dudy. Mężczyzna został uderzony, zabrano mu także teczkę z dokumentami.

W piątek nieznani sprawcy w Nowym Dworze Mazowieckim ostrzelali z broni pneumatycznej (oddano w sumie 70 strzałów) biuro europosła Ryszarda Czarneckiego. Z kolei w minioną sobotę w Warszawie nieznany mężczyzna zaatakował asystenta posła Sebastiana Kalety, wolontariusza zbierającego podpisy pod kandydaturą Andrzeja Dudy.

„Hejterskie bojówki #SilniRazem w akcji. Dziś próbowali pobić mojego asystenta zbierającego podpisy pod kandydaturą @AndrzejDuda2020. Mężczyzna założył kominiarkę i kaptur, wyzywał a następnie zaatakował. Szybka reakcja przechodniów spowodowała, że uciekł z miejsca zdarzenia.” - napisał na twitterze Sebastian Kaleta.

Aktualne wydarzenia są pokłosiem postaw części polityków opozycji, którzy sami uczestniczą w różnego rodzaju „zadymach” (także w Sejmie), dając tym samym przyzwolenie na agresję. Wystarczy przypomnieć posła Sławomira Nitrasa (PO), który kopnął i obrzucił wyzwiskami posłankę PiS Iwonę Arent, a obecni przy tym partyjni koledzy i koleżanki nie zareagowali.

Wypada jedynie mieć nadzieję, że narastająca fala agresji zostanie wreszcie zatrzymana, chociaż obserwując to, co się aktualnie dzieje, można mieć zasadne obawy, czy to jest realne.


Tekst ukazał się w Gazecie Polskiej Codziennie

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka