Szanowni Państwo — nie jesteście z Boga. Jeśli usprawiedliwiacie nienawiść, groźby, przemoc i upokarzanie bliźnich, to stajecie po stronie tego, co w chrześcijaństwie nazywa się złem. Po prostu jesteście „z diabła”. Zastanówcie się nad tym, póki jeszcze jest czas.
Grzegorz Braun lubi rozpoczynać każdą swoją wypowiedź słowami „Szczęść Boże”. W ten sposób — jak rozumiem — chce podkreślić swoje przywiązanie do wartości chrześcijańskich, do wiary, do katolicyzmu. Chce pokazać, że jest człowiekiem Kościoła.
Równocześnie jednak nie przeszkadza mu to krzyczeć do swojego bliźniego, ministra Adama Niedzielskiego: „będziesz pan wisiał”, profanować ukraińską flagę — co jest jawnym zadawaniem bólu innym ludziom — oraz prowokować do zachowań, które są moralnie nieakceptowalne i po prostu obrzydliwe.
O czym mówię konkretnie? Ostatnio brutalnie zaatakowano dom ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Grożono jego najbliższym. Jak sam minister Krajewski poinformował, analiza kont w mediach społecznościowych sprawcy pokazuje, że był on zwolennikiem Grzegorza Brauna.
Czy to jest zachowanie, które powinno charakteryzować chrześcijanina? Odpowiedź jest jednoznaczna: nie.
Jeśli ktoś — czy to sam Grzegorz Braun, czy jego świadomi zwolennicy — uważa, że w ten sposób „broni chrześcijaństwa”, że jest, mówiąc językiem biblijnym, „z Boga”, to trzeba powiedzieć wprost: to nieprawda.
Szanowni Państwo — nie jesteście z Boga.
Jeśli usprawiedliwiacie nienawiść, groźby, przemoc i upokarzanie bliźnich, to stajecie po stronie tego, co w chrześcijaństwie nazywa się złem. Po prostu jesteście „z diabła”
Zastanówcie się nad tym, póki jeszcze jest czas.
Inne tematy w dziale Polityka