15 obserwujących
94 notki
282k odsłony
3114 odsłon

Adam Michnik. Demiurg w gumowych klapkach

Wykop Skomentuj74

„Pan pozdrowi brata, panie redaktorze” - to zdanie wypowiedziane do Adama Michnika przez Dominika Tarczyńskiego wywołało falę oburzenia w środowisku redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”. Brat – czyli Stefan Michnik - to stalinowski sędzia, na którym ciążą zarzuty popełnienia zbrodni przeciwko ludzkości i który do dziś pozostaje bezkarny.

Europoseł PiS Dominik Tarczyński spotkał Adama Michnika przypadkowo w pociągu. W sieci zamieścił nagranie, na którym zwraca się do Adama Michnika, by „pozdrowił brata”. Niemal natychmiast zareagowali koledzy Michnika z „GW” oraz politycy opozycji, między innymi Dariusz Rosati, który w dokumentach Instytutu Pamięci Narodowej figuruje jako zarejestrowany tajny współpracownik komunistycznej bezpieki o pseudonimie „Buyer”. Gazeta pl. zaś doniosła, że Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych poinformował na Facebooku, że złoży do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Ośrodek, którego założyciel Rafał Gaweł został prawomocnie skazany na karę dwóch lat pozbawienia wolności za wyłudzenia i oszustwa, których dopuścił się, prowadząc działalność gospodarczą. I który był namiętnie cytowany przez „GW” jako tropiciel „polskich faszystów i antysemitów”. 

Resortowe dziecko z Alei Przyjaciół 

Dlaczego wypowiedziane przez Dominiak Tarczyńskiego zdanie tak bardzo oburzyło środowisko Adama Michnika? Jednym z powodów jest ogromna popularność europosła PiS w sieci, i to nie tylko w Polsce. To już nie jest anonimowy internauta, który pisze na swoim profilu „niech Adam pozdrowi brata”, tylko znaczący polityk, który poprzez zamieszczony w sieci filmik kieruje uwagę na to, kim był Stefan Michnik. A w konsekwencji – rodzina naczelnego „Gazety Wyborczej”.

Wydawało by się, że po naszych „Resortowych dzieciach” nie trzeba już przypominać, że Adam Michnik jest typowym resortowym dzieckiem, jednak po tym, co się dzieje z przedstawianiem historii najnowszej (czyli w krzywym zwierciadle) okazuje się, że nieustannie trzeba o tym przypominać. Że ojciec Michnika – Ozjasz Szechter był funkcyjnym działaczem nielegalnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, dążącej do oderwania od Polski Galicji Wschodniej i Wołynia oraz przyłączenia tych ziem do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W procesie łuckim w 1934 r. został skazany na osiem lat więzienia. Po II wojnie światowej Ozjasz Szechter na polecenie Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej przejechał do Polski i pracował m.in. jako zastępca redaktora naczelnego pisma związkowego „Głos Pracy”.

Matka, Helena Michnik, komunistka, była wykładowczynią w szkole Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który bezpośrednio podlegał Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego, następnie była nauczycielką historii i autorką podręczników szkolnych

Brat Stefan Michnik był stalinowskim sędzią wojskowym, który skazywał na śmierć polskich bohaterów, był także obecny podczas wykonywania wyroków. Podejrzany o zbrodnie przeciwko ludzkości spokojnie mieszka w Szwecji, której władze nie zgadzają się na jego ekstradycję. Cała rodzina mieszkała przy Alei Przyjaciół, którą zaraz po wojnie zasiedliły osoby zajmujące ważne stanowiska państwowe funkcjonariusze różnych urzędów, w tym aparatu bezpieczeństwa stanowiące elitę komunistyczną.

Gdy przypomina się rodzinę Adama Michnika, pojawia się od razu stwierdzenie, że „dzieci nie odpowiadają za rodziców a rodzeństwo – za brata lub siostrę”. Jest to oczywiście prawda – mało tego znam osoby, które zdecydowanie odcięły się od komunistycznych korzeni swoich rodziców.

Czy tak też było w przypadku Adama Michnika? Publikacje, które ukazywały się w kierowanej przez niego „Gazecie Wyborczej” wskazują na to, że nie.

Wystarczy przypomnieć tytuł z 11 października 2008 z gazety.pl „Adam Michnik broni godności i prawdy o ojcu” - chodziło o proces, który Michnik wytoczył IPN za publikację, w której napisano, że Ozjasz Szechter został skazany na osiem lat pozbawienia wolności w tzw. procesie łuckim w 1934 za szpiegostwo na rzecz ZSRR. Szechter został skazany nie za szpiegostwo, a za próbę zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego i zastąpienia go ustrojem komunistycznym oraz oderwania od państwa polskiego południowo-wschodnich województw, co było zagrożone wyższą karą niż szpiegostwo.

Nietykalna PPR 

Warto także przypomnieć ataki „GW” na historyka dr Piotra Gontarczyka po publikacji jego książki pt. „PPR. Droga do władzy”. Książka zebrała znakomite recenzje od wybitnych historyków – i zasłużenie, ponieważ po raz pierwszy, na podstawie archiwaliów dokładnie została opisana Polska Partia Robotnicza. Ta sama, której prominentnym działaczem był Ozjasz Szechter, ojciec Adama Michnika.

Wykop Skomentuj74
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura