16 obserwujących
100 notek
292k odsłony
1602 odsłony

Polityczna młócka czyli polityka w błocie

Wykop Skomentuj14

W ostatnich tygodniach mogliśmy obserwować przedziwną sytuację: niedawni koalicjanci i sympatycy skaczą sobie do gardeł, konkurenci polityczni deklarują zbieranie głosów poparcia dla politycznego rywala, a jeden z kandydatów preferuje burdy uliczne jako środek umożliwiający mu zdobycie upragnionego stanowiska, czyli wygranie wyborów prezydenckich. Jakby tego było mało, Jarosław Gowin, koalicjant Zjednoczonej Prawicy, ogłasza stworzenie nowej formacji.

Mam nieodparte wrażenie, że długi czas odosobnienia niektórym postaciom życia politycznego naprawdę zaszkodził. Klasycznym tego przykładem są posłowie Koalicji Obywatelskiej, Sławomir Nitras i Marcin Kierwiński, którzy triumfalnie podłączyli się do konferencji prasowej wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego, by za chwilę zmykać z niej z nietęgimi minami.

Przypomnę, kilka dni temu panowie posłowie chcieli rozbić konferencję pytaniami o maseczki, za których zakupem miał stać brat ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, a być może nawet sam pan minister. Okazało się jednak, że niemałego kłopotu narobił swoim partyjnym kolegom Sławomir Neumann, który w SMS-ie do wiceministra Janusza Cieszyńskiego pytał o certyfikaty dla maseczek jednorazowych (chciał „pomóc znajomemu”): „Czy macie jakieś przyspieszone procedury robienia certyfikatów […], znajomy mnie pytał, bo może ściągnąć […] duże ilości i szybko”. Ani Sławomir Nitras, ani Marcin Kierwiński nie chcieli się do tego odnieść i może na drugi raz zastanowią się, czy warto przeprowadzać tego typu akcje.

Marzenia Gowina 

W miniony poniedziałek Jarosław Gowin, prezes Porozumienia, udzielił wywiadu dziennikowi „Rzeczpospolita”. Niektóre fragmenty rozmowy wprawiły w osłupienie posłów z partii koalicyjnych wchodzących w skład Zjednoczonej Prawicy. Chodziło o passus dotyczący budowy nowej formacji: „Jestem liderem Porozumienia, partii, która reprezentuje rzadki w polskiej polityce stop wartości konserwatywnych i liberalnych gospodarczo. Od przeszło czterech lat jestem też jednym z liderów obozu, który głęboko przebudowuje Polskę. Ostatni polityk o takim profilu ideowym, który wywarł mocne piętno na polskiej rzeczywistości, to Zyta Gilowska. Teraz chciałbym doprowadzić do zebrania rozproszonych środowisk konserwatywno-liberalnych i zbudować mocną partię republikańską”.

Zapewne Jarosław Gowin nie chciałby usłyszeć komentarzy, jakie pod jego adresem płynęły z politycznych kuluarów. Wypomniano mu, jak najpierw chciał zdetronizować Donalda Tuska, z którym przegrał wybory o przywództwo w PO. Odszedł z tej partii w 2013 r. Później chciał budować partię z Pawłem Kowalem i Przemysławem Wiplerem – dziś Kowal jest posłem z ramienia Koalicji Obywatelskiej, a Wiplera, którego dopadły kłopoty z prawem, już nie ma w polityce. 

Niektórzy komentatorzy uważają, że Jarosława Gowina uwiera koalicja: gdyby Andrzej Duda nie został ponownie prezydentem, niewykluczone, że lider Porozumienia opuści Zjednoczoną Prawicę i będzie starał się stworzyć z innymi ugrupowaniami nowy rząd, będący w opozycji do PiS oraz Solidarnej Polski. Wszystko wskazuje na to, że zyskał nowych politycznych przyjaciół po tym, jak doprowadził do przesunięcia terminu wyborów.

PSL pomoże Platformie

W piątek okazało się, że niektórzy politycy PSL chcą wesprzeć Platformę Obywatelską i będą zbierali podpisy poparcia dla Rafała Trzaskowskiego, gdy zostanie on oficjalnym kandydatem na urząd prezydenta. Mówił o tym sam zainteresowany, czyli prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski – stwierdził, że sami politycy PSL dzwonili do niego z taką propozycją, co z kolei potwierdził Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z PSL.

Ta współpraca dla normalnego wyborcy wydaje się czymś zadziwiającym, tym bardziej że Polskie Stronnictwo Ludowe poniosło ogromne straty w wyniku wejścia do Koalicji Europejskiej wraz z PO i SLD, i to nie tylko wizerunkowe. Dla części działaczy tęczowa koalicja była nie do przełknięcia i po prostu odeszli z PSL. Teraz ludowcom będzie niezwykle trudno wytłumaczyć, dlaczego wspierają kandydata konkurencyjnej partii, któremu bliska jest ideologia LGBT.

Może to przynieść Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi straty nie do odrobienia, a nawet doprowadzić do sromotnej porażki, nawet jeżeli ceną ma być przegrana Andrzeja Dudy i odsunięcie PiS od władzy. Wyborcom PSL (a więc także Kosiniaka-Kamysza) zdecydowanie bliżej jest do konserwatywnych wartości wyznawanych przez PiS niż do pomysłów PO dotyczących związków partnerskich i adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

Tymczasem prezes PSL (przynajmniej tak twierdzi jego żona Paulina) popiera wprowadzenie związków partnerskich, jest zwolennikiem aborcji eugenicznej i optuje za finansowaniem metody in vitro z budżetu państwa. Ta niespodziewana orientacja na lewo kandydata PSL sprawia, że staje on w jednym szeregu z takimi kandydatami na urząd prezydenta, jak: Robert Biedroń, Rafał Trzaskowski i Szymon Hołownia.

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka